Media: Sprawa „Dwóch wież” umorzona

- Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła sprawę określaną jako „Dwie wieże” – poinformowało Radio Wnet.
- W postępowaniu status pokrzywdzonego miał austriacki biznesmen Gerald Birgfellner.
- Według informacji podanych przez rozgłośnię podstawą decyzji był art. 17 par. 1 pkt 1 Kodeksu postępowania karnego.
- Ustalenia Radia Wnet potwierdziła prokuratura.
Sprawa „Dwóch wież” umorzona
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie dotyczące głośnej sprawy określanej jako „Dwie wieże”. Informację przekazał dziennikarz Jakub Pilarek z Radia Wnet.
Według rozgłośni decyzję o umorzeniu miała podjąć prokurator Małgorzata Szeroczyńska.
Po godz. 9 informację potwierdził rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba. Rzecznik warszawskiej prokuratury poinformował w komunikacie, że 25 czerwca śledztwo umorzono. Jak czytamy w komunikacie, trzy opisane kwestie śledztwa umorzone zostały „wobec stwierdzenia, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”.
Mecenas Roman Giertych zapowiedział już, że złoży zażalenie na decyzję prokuratury.
Radio Wnet: Prokuratura nie stwierdziła popełnienia czynu
Według nieoficjalnych informacji Radia Wnet podstawą umorzenia postępowania miał być art. 17 par. 1 pkt 1 Kodeksu postępowania karnego.
Przepis ten wskazuje, że postępowania nie wszczyna się, a wszczęte umarza, gdy „czynu nie popełniono albo brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia”.
Ekspert: Brak znamion czynu był oczywisty
Do doniesień Radia Wnet odniósł się w mediach społecznościowych mecenas Bartosz Lewandowski, który stwierdził, że „dla każdego prawnika zajmującego się prawem karnym brak znamion czynu był oczywisty”.
Ciekawy jestem, ile dodatkowych pieniędzy kosztowało to postępowanie, w którym już raz uznano, że nie ma mowy o przestępstwie, a co potwierdził Sąd Okręgowy w Warszawie. (…) Kolejna rzekoma „afera”, w której Prokuratura była angażowana do grillowania przeciwników politycznych władzy
– ocenił adwokat.
Jarosław Kaczyński jednym z ostatnich przesłuchiwanych
W postępowaniu status pokrzywdzonego miał austriacki biznesmen Gerald Birgfellner. Jego pełnomocnikiem był mecenas Roman Giertych.
Jedną z ostatnich osób przesłuchiwanych w ramach prowadzonego śledztwa był prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS o roli Romana Giertycha
Prezes PiS ocenił wówczas, że Roman Giertych nie powinien pełnić roli pełnomocnika Geralda Birgfellnera podczas sprawy, ponieważ jest jego politycznym przeciwnikiem i posłem Koalicji Obywatelskiej.
Dlaczego nie powinien być pełnomocnikiem i przesłuchiwać mnie? No po prostu dlatego, że jest w przeciwnym mojemu obozie politycznym. Jest także przeciwnikiem tutaj, w parlamencie. No to nie jest sytuacja, która pozwala na zachowania zgodne z regułami prawa. Oczywiście adwokat, pełnomocnik nie ma takich zobowiązań jak prokurator czy sędzia, ja o tym wiem, ale w tym wypadku ta granica, w moim przekonaniu, została przekroczona. Poza tym nic takiego się nie działo
– stwierdził.
O co chodzi w sprawie „Dwóch wież”?
W 2019 roku – za rządów PiS, gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro – Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie niedoszłych planów wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna, działce w Warszawie. Sprawa „Dwóch wież” dotyczy doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie pokrzywdzonego w błąd.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Kaczyńskiego złożył wtedy w prokuraturze jeden z pełnomocników Birgfellnera. Austriak był kilkukrotnie przesłuchiwany w tej sprawie, w tym raz w Austrii. Odmowę śledztwa tłumaczono wtedy tym, że Birgfellner „nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających poniesione przez niego koszty” i nie przedstawił żadnych pisemnych umów zawartych z podmiotami, którym miał zlecić określone prace, a które to dokumenty umożliwiałyby weryfikację faktur.
Zdaniem pełnomocników Birgfellnera decyzja prokuratury była „niesłuszna”. Wskazywali, że zgodnie z Kodeksem postępowania karnego postanowienie w sprawie wszczęcia śledztwa lub odmowy wszczęcia należy wydać w terminie 30 dni od dnia złożenia zawiadomienia, a prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa po prawie dziewięciu miesiącach od złożenia zawiadomienia. Pełnomocnicy austriackiego biznesmena zaskarżyli postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. W lutym 2020 roku warszawski sąd okręgowy utrzymał w mocy postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.
W lutym 2025 roku prok. Skiba poinformował, że zostało wszczęte śledztwo w sprawie doprowadzenia Geralda Birgfellnera „w okresie od maja 2017 r. do lipca 2018 r. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 1 mln 300 tys. euro”.
Komentarze
Prezes PiS komentuje słowa Czarnka nt. finansowania Ukrainy. „Stanowisko ugrupowania jest odmienne”

Śledztwo ws. CPAC Polska umorzone. Prokuratura nie dopatrzyła się nieprawidłowości

Lekarz miał wykazywać nawet 72 godziny pracy na dobę. Szpital zawiadomił prokuraturę

Dlaczego PiSowi nie rośnie? A dlaczego miałoby rosnąć?

Poseł z KO zapowiada wniosek o ukaranie Jarosława Kaczyńskiego za "haniebny atak"







