Szukaj
Konto

Co prawicy dało PiS

Co prawicy dało PiS
Źródło: Prawo i Sprawiedliwość FB | Autor: Prawo i Sprawiedliwość | Licencja: Prawo i Sprawiedliwość | Jarosław Kaczyński
Łatwo narzekać na podzielone PiS z pozycji prawicowych, gdy wartości konserwatywne są silne i dominują w dużej części elektoratu. Ale jest tak dlatego, że pogardzany Jarosław Kaczyński przez lata oddolnie, wbrew postkomunistycznym układom, forsował prawicowe narracje.
Co musisz wiedzieć:
  • Główną tezą autora jest, że mimo licznych błędów PiS to właśnie ta partia odegrała kluczową rolę w umocnieniu konserwatyzmu.
  • Według tekstu największym trwałym dziedzictwem PiS jest polityka godnościowa.
  • Autor uważa, że choć PiS traci dziś dominującą pozycję na prawicy, jego wpływ na agendę konserwatywną pozostanie trwały.

Szerokie spektrum polskiej prawicy niezwiązanej z PiS, niemogącej się przez lata pogodzić z hegemonią Jarosława Kaczyńskiego i jego formą prawicowości zaczyna powoli domykać epopeję tej partii w polityce i wyliczać wszystkie przewiny prezesa przez lata działalności jego formacji. Pomijając fakt, że robią to przedwcześnie, bo PiS nadal jest największą partią prawicową w Sejmie, trochę to nawet komiczne i nieco w krzywym zwierciadle przypomina utyskiwania narodowców na dziedzictwo Józefa Piłsudskiego, który zmarł w 1935 roku. Prasa i publicystyka tamtego okresu narzekaniem przypominają dzisiejsze rozliczenia naczelnika Kaczyńskiego.

 

Prawicowy upór

Owszem, PiS popełniło wiele błędów, a te najbardziej kardynalne w oczach wyborców prawicy dotyczyły polityki wokół pandemii COVID-19 i kwestii ukraińskiej. Błędy te powodują, że PiS do dzisiaj od przegranych wyborów w 2023 roku „krwawi” na rzecz nie kogo innego, lecz Grzegorza Brauna. Do tego można dołożyć piątkę dla zwierząt, uległość wobec UE, ale też Stanów Zjednoczonych, Nowy Ład i wiele innych.

Łatwo jednak narzekać na „łże-prawicę”, gdy prawica w ogóle i wartości konserwatywne są w Polsce silne, okrzepły, dominują w agendzie i dużej części elektoratu. Ale właśnie prawica i jej wartości są silne dlatego, że ten marginalizowany, wyśmiewany, pogardzany Jarosław Kaczyński i ludzie z kręgów solidarnościowo-prawicowych przez lata oddolnie, z uporem, wbrew postkomunistycznym układom medialno-politycznym i bez pieniędzy forsowali swoje racje, udowadniali, że patologie toczące Polskę nie są jedynie wynikiem ich wyobraźni, ale rzeczywistością, za którą płaci cały naród.

Nawet jeśli pewien model prawicowości prezentowany przez prezesa się wypalił, to z czystej uczciwości trzeba przypomnieć, że siła dzisiejszej prawicy, także tej nie-PiS-owskiej, oczywistość pewnych twierdzeń politycznych, jak choćby o niszczącym układzie postkomunistycznym czy fakt, że patriotyzm jest ważny, nie byłyby możliwe lub funkcjonowałyby w skarlałej formie na obrzeżach polityki, gdyby nie Kaczyński i jego środowisko.

 

Siła i talent

Niektórzy twierdzą, że gdyby nie Kaczyński to prawica wyglądałaby całkiem inaczej, byłaby bardziej prawicowa, bardziej czysta ideowo i doktrynalnie, bo on zaległ na całą prawą stronę sceny politycznej niczym złowrogi cień i nie dozwolił prawdziwej prawicy się rozwinąć. Otóż pojawiały się dziesiątki inicjatyw, najbardziej znane to partia Janusza Korwin-Mikkego czy Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. Nic nie wychodziło, kilka procent, to wszystko. Ba, w arcykatolickiej Polsce nie powstała partia prawdziwie katolicka i chyba nie z winy Kaczyńskiego.

Wszystkim narzekaczom można więc zadać pytanie, gdzie byli, gdy bracia Kaczyński domagali się elementarnego upamiętnienia ofiar zbrodni komunistycznych, Powstańców Warszawskich, Żołnierzy Wyklętych? I nawet jeśli ta prawdziwa prawica też czciła bohaterów narodowych na swój sposób, to nie mieli tyle siły i talentu politycznego, by wynieść te patriotyczne sprawy tak wysoko, jak zrobili to Kaczyńscy. Inaczej można zapytać, w którym miejscu w najnowszej historii Polski byliby dzisiaj np. Żołnierze Wyklęci, pojęcie polskiej racji stanu czy interesu narodowego, gdyby nie było barci Kaczyńskich w polskiej polityce?

Warto zrobić retrospekcję polityki godnościowej, którą PiS prowadziło przez wszystkie lata swojego istnienia. W przeciwieństwie do wcześniejszych rządów III RP, które traktowały tożsamość narodową i etos polityka-państwowca lekceważąco, PiS uznało je za strategiczne narzędzie prowadzenia polityki wewnętrznej i zagranicznej. Kiedy bierze się publicystykę np. „Gazety Wyborczej” z lat 90., można znaleźć niezrozumiałą dziś pogardę dla państwa polskiego, lekceważenie tego, co dla narodu święte, i dogmatyczny zapał w obalaniu mitów narodowych.

 

Pamięć oczyszczona z pogardy

Kaczyńscy podnieśli z chodnika i oczyścili z pogardy nie tylko politykę pamięci. Wraz z nią rozwijała się polityka godnościowa, której centralnym elementem stało się przekonanie o konieczności odbudowania podmiotowości państwa polskiego i przywrócenia narodowi poczucia dumy z własnej historii i dziedzictwa.

Szczególnie Lech Kaczyński był przekonany, że po latach komunistycznej dominacji po 1989 roku Polska odzyskała niepodległość formalną, lecz nie odzyskała pełnej podmiotowości kulturowej i symbolicznej. Dlatego tak ważne były dla niego przypominanie bohaterów narodowych, przywracanie pamięci o ofiarach totalitaryzmów, obrona dobrego imienia Polski za granicą, przeciwdziałanie fałszowaniu historii i wzmacnianie dumy narodowej.

Momentem przełomowym było zbudowanie Muzeum Powstania Warszawskiego w 2004 roku. Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy dopiął ten projekt mimo ściany niechęci ze strony lewicowo-liberalnych elit. Muzeum stało się symbolem nowego sposobu opowiadania historii.

 

Lustracja, IV RP i Żołnierze Wyklęci

Wyśmiewany projekt IV Rzeczypospolitej wprowadził jednak do świadomości Polaków rzecz bezcenną – przekonanie, że nie da się być poważnym europejskim państwem, nie dbając o własny, egoistycznie pojęty interes. Pomysł IV RP był znacznie szerszy niż reforma instytucji państwowych. W jego centrum znajdowała się walka z pedagogiką wstydu i rehabilitacja pojęć wypaczonych w okresie PRL, jak etos i godność służby publicznej, powaga dla instytucji państwa.

Projekt IV RP zakładał, że wspólnota narodowa wymaga pozytywnego obrazu własnej historii i dokonań. Państwo zaś ma za zadanie aktywnie przeciwdziałać narracjom przedstawiającym Polskę jako kraj współodpowiedzialny za tragedie XX wieku. Po drugie, podkreślano konieczność odzyskania podmiotowości w relacjach międzynarodowych. W tym kontekście historia i wytykana Polakom martyrologia były traktowane jako jeden z instrumentów polityki zagranicznej. Po trzecie, akcentowano potrzebę budowania dumy narodowej poprzez eksponowanie bohaterstwa Polskiego Państwa Podziemnego, Armii Krajowej, Solidarności oraz osób ratujących Żydów podczas II wojny światowej.

Kolejna oczywistość, ważna dla prawicy w Polsce, przeforsowana dzięki PiS, to nowelizacja ustawy lustracyjnej z 2006 roku. W 2007 roku Trybunał Konstytucyjny zakwestionował część jego przepisów, jednak katalog osób zobowiązanych do składania oświadczeń lustracyjnych obejmował m.in. nauczycieli akademickich, dziennikarzy, adwokatów, radców prawnych, dyrektorów szkół i kierownictwo instytucji publicznych. Według nowelizacji każdy miał prawo dostępu do akt służb specjalnych PRL z IPN dotyczących osób pełniących najważniejsze funkcje w państwie.

W końcu to dzięki konsekwentnej polityce PiS Żołnierze Wyklęci stali się nowym mitem państwowym. W latach 90. ich temat funkcjonował głównie w środowiskach kombatanckich i historycznych. Po 2005 roku sytuacja zaczęła się zmieniać. IPN dostał zielone światło i fundusze na szeroko zakrojone badania naukowe, wystawy, publikacje oraz konferencje naukowe. Dzisiaj politycy jednej i drugiej Konfederacji mogą m.in. składać kwiaty pod miejscami poświęconymi pamięci o Żołnierzach Wyklętych także dlatego, że Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ustanowił Sejm z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego 3 lutego 2011 roku, a samorządowcy z ramienia PiS dbali, by lokalnie jak najwięcej takich miejsc upamiętnić.

 

Niezgoda na banalizację Polski

Stałym punktem polityki PiS-u była niezgoda na „pedagogikę wstydu” i uprawianie przez znaczną część elit III RP krytycznej historiografii dziejów Polski. Zamiast tego promowano hasła wstawania z kolan i dumy narodowej. W praktyce za rządów PiS różnie z tym bywało, jednak nie da się nie zauważyć różnicy w podejściu do UE i Europy między pokoleniem młodych Polaków a pokoleniem ich rodziców i dziadków. Młodzi nie mają absolutnie żadnych kompleksów wobec zachodniej części Europy.

Politycy PiS nie pozwolili w końcu, by temat katastrofy smoleńskiej został zbagatelizowany i zredukowany do krzyża z puszek po piwie Lech i oddany dziczy sikającej na znicze pod Pałacem Prezydenckim. Ludziom związanym z Jarosławem Kaczyńskim i Antonim Macierewiczem udało się uczynić z „katastrofy posmoleńskiej”, jak słusznie Rafał Ziemkiewicz nazwał abdykację rządu Donalda Tuska wobec strony rosyjskiej w sprawie tej katastrofy, nowe doświadczenie pamięci zbiorowej. Dzięki zabiegom PiS pamięć o katastrofie doprowadziła do powstania nowego rytuału pamięci. Miesięcznice smoleńskie, uroczystości rocznicowe, pomniki oraz działalność społecznych komitetów pamięci stworzyły trwały system symboli, który funkcjonował niezależnie od bieżących wydarzeń politycznych.

Reparacje wojenne i przeciwstawienie się Niemcom, uderzenie ich w miękkie podbrzusze, tego elementu polityki PiS nie można umniejszać. Raport przygotowany przez zespół Arkadiusza Mularczyka oszacował straty Polski poniesione podczas II wojny światowej na ponad sześć bilionów złotych. Dla PiS sprawa reparacji miała znaczenie znacznie szersze niż finansowe. Przedstawiano ją jako symboliczne domknięcie skutków II wojny światowej, element odbudowy podmiotowości państwa, przypomnienie skali strat poniesionych przez Polskę, sprzeciw wobec relatywizowania odpowiedzialności Niemiec.

 

Polityka godnościowa

W latach 2015–2023 polityka godnościowa przestała być hasłem publicystycznym. Stała się jednym z podstawowych elementów narracji państwowej, prawica, także ta nie-PiS-owska, czerpała z tego pełnymi garściami. Owszem, biorąc pod uwagę potencjał gospodarczy Polski wobec Niemiec czy UE, czasem więcej w działaniach PiS było buńczucznych słów niż realnego działania. Ale próby o wywalczenie lepszej pozycji Polski na pewno były. Osiem lat rządów PiS i działalność tej partii od 2001 roku na stałe wniosły do kultury politycznej III RP takie zasady jak aktywną obronę dobrego imienia Polski, prawo do dumy ze swojej historii, uwzględnienie polskiej krzywdy w relacjach z Niemcami czy Rosją, porzucenie pedagogiki wstydu, wzmacnianie postaw propaństwowych, obrona wartości chrześcijańskich i rehabilitacja bohaterów narodowych.

I na koniec – to Jarosław Kaczyński spowodował, że w Pałacu Prezydenckim zasiedli Lech Kaczyński, Andrzej Duda – na dwie kadencje – i Karol Nawrocki. A gdyby zamiast nich prezydentami byli przedstawiciele liberalnej lewicy?

PiS prawdopodobnie w sposób trwały utraciło możliwość narzucania standardów i wytycznych po prawej stronie sceny politycznej. Zaczyna się nowe otwarcie i jeszcze większe rozmrożenie systemu partyjnego w Polsce. Zakon PC i twardy elektorat PiS już raczej się na nie nie załapią. Modne stanie się odcinanie od PiS i dziedzictwa Jarosława Kaczyńskiego. Dla uczciwości, mimo wielu błędów, które popełnił, warto mieć świadomość, że wartości konserwatywne i prawicowość mają się dziś dobrze w polityce i społeczeństwie w dużym stopniu dzięki jego walce i uporowi.

[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.08.2026 17:26
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 31/2026, oprac. Ludwik Pęzioł