Prezes PiS dosadnie po przesłuchaniu. „To nie jest sytuacja zgodna z regułami prawa”

- Jarosław Kaczyński został w środę przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie jako świadek w śledztwie dotyczącym tzw. sprawy „dwóch wież”. Przesłuchanie trwało około dziewięciu godzin.
- Prezes PiS ocenił, że Roman Giertych nie powinien pełnić roli pełnomocnika Geralda Birgfellnera podczas sprawy, ponieważ jest jego politycznym przeciwnikiem i posłem Koalicji Obywatelskiej.
- Kaczyński podkreślił, że samo przesłuchanie przebiegało zgodnie z normami prawa, dodając jednocześnie, że poza kwestią udziału Giertycha „nic takiego się nie działo”.
- Śledztwo dotyczy podejrzenia doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w związku z planowaną inwestycją spółki Srebrna, znaną jako projekt „dwóch wież”.
Jarosław Kaczyński przesłuchany w charakterze świadka
W środę wieczorem w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie Kaczyński był przesłuchiwany w charakterze świadka w związku z toczącym się postępowaniem w sprawie „dwóch wież”. Przesłuchanie trwało od godz. 10. Po godz. 19 rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że przesłuchanie się zakończyło oraz ocenił, że przebiegało ono w „dobrej atmosferze”.
Aczkolwiek nie będę ukrywał, że jak w dobrym dramacie sądowym pojawiły się w pewnym momencie pewne zgrzyty, niemające większego wpływu na dalszy tok przesłuchania
– dodał.
Prezes PiS zabiera głos
Prezes PiS pytany o szczegóły przesłuchania na czwartkowej konferencji prasowej, powiedział, że było zgodne z normami prawa. Ocenił przy tym, że mecenas Roman Giertych, który jest również posłem KO, nie powinien pełnić roli pełnomocnika pokrzywdzonego Geralda Birgfellnera.
Dlaczego nie powinien być pełnomocnikiem i przesłuchiwać mnie? No po prostu dlatego, że jest w przeciwnym mojemu obozie politycznym. Jest także przeciwnikiem tutaj w parlamencie. No to nie jest sytuacja, która pozwala na zachowania zgodne z regułami prawa. Oczywiście adwokat, pełnomocnik nie ma takich zobowiązań jak prokurator czy sędzia, ja o tym wiem, ale w tym wypadku ta granica, w moim przekonaniu, została przekroczona. Poza tym nic takiego się nie działo
– stwierdził.
Polityk odniósł się też do słów posła KO Konrada Frysztaka, który w czwartek w Sejmie nazwał prezesa PiS „rekinem biznesu”. – Przez lata budował pan wizerunek osoby trochę nieporadnej, (...) ale wczoraj ta sprawa („dwóch wież”) udowodniła jedną rzecz: pan nie jest po prostu nieporadny, pan jest rekinem biznesu – powiedział Frysztak.
Zostałem dzisiaj z trybuny sejmowej bardzo pochwalony, jestem rekinem biznesowym. Pierwszy raz się o tym dowiaduję, ale to jednak bardzo miłe – bardzo miłe być i politykiem, i rekinem biznesowym
– ironizował Kaczyński.
O co chodzi w sprawie „dwóch wież”?
W 2019 roku - za rządów PiS, gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro – Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie niedoszłych planów wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna, działce w Warszawie. Sprawa „dwóch wież” dotyczy doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie pokrzywdzonego w błąd.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Kaczyńskiego złożył wtedy w prokuraturze jeden z pełnomocników Birgfellnera. Austriak był kilkukrotnie przesłuchiwany w tej sprawie, w tym raz w Austrii. Odmowę śledztwa tłumaczono wtedy tym, że Birgfellner „nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających poniesione przez niego koszty” i nie przedstawił żadnych pisemnych umów zawartych z podmiotami, którym miał zlecić określone prace, a które to dokumenty umożliwiałyby weryfikację faktur.
Zdaniem pełnomocników Birgfellnera decyzja prokuratury była „niesłuszna”. Wskazywali, że zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, postanowienie w sprawie wszczęcia śledztwa lub odmowy wszczęcia należy wydać w terminie 30 dni od dnia złożenia zawiadomienia, a prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa po prawie dziewięciu miesiącach od złożenia zawiadomienia. Pełnomocnicy austriackiego biznesmena zaskarżyli postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. W lutym 2020 r. warszawski sąd okręgowy utrzymał w mocy postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.
Sprawa tzw. dwóch wież znalazła się w audycie Prokuratury Krajowej dotyczącym postępowań z okresu rządów Zjednoczonej Prawicy z lat 2016-2023. PK w połowie stycznia ub. roku przedstawiła częściowy raport z audytu.
Prezentująca raport prok. Katarzyna Kwiatkowska wskazała wówczas, że postępowanie w sprawie „dwóch wież” powinno zostać podjęte i kontynuowane. Dodała, że wcześniejszy sposób procedowania w tej sprawie budził bardzo poważne wątpliwości. Zapowiedziała również, że zarówno prezes PiS, jak i inne osoby będą wzywane na przesłuchania w tej sprawie.
W lutym ub. roku prok. Skiba poinformował, że zostało wszczęte śledztwo w sprawie doprowadzenia Geralda Birgfellnera „w okresie od maja 2017 r. do lipca 2018 r. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 1 mln 300 tys. euro”.
„To wszystko było w sferze zamiarów, który nigdy nie jest przestępstwem”
Prezes PiS, pytany wówczas o wszczęcie śledztwa, ocenił, że stało się to „w ramach walki z nami, ponieważ nic nie ma, trzeba fikcyjnych spraw”. „To, że ktoś chciał wybudować, nie dwie wieże, ale jakiś wysoki budynek (...), to wszystko było w sferze zamiarów, który nigdy nie jest przestępstwem. (...) W tym wypadku mieliśmy do czynienia z działaniem zgodnym z kodeksem handlowym” - stwierdził. Na pytanie, czy stawi się w prokuraturze, jeżeli dostanie wezwanie, Kaczyński stwierdził wówczas, że to obowiązek, ale - jak ocenił - „w tej chwili mamy kłopot, bo prokuratura jest nielegalna”.
„Gazeta Wyborcza” pod koniec stycznia 2019 r. publikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. - m.in. prezesa PiS z Birgfellnerem - dotyczącej planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez spółkę Srebrna. Później, w lutym 2019 r., „GW” pisała o sprawie 50 tys. złotych. W lutym 2019 r. w rozmowie z PAP lider PiS mówił m.in., że Birgfellner „żądał pieniędzy za prace, które były nieudokumentowane w żaden sposób”. „Jego żądanie można streścić do tego, że miałbym zmusić radę nadzorczą i zarząd spółki Srebrna, żeby wbrew prawu, wbrew ustawie o rachunkowości wypłaciły mu pieniądze, czego nie chciałem, ani nie mogłem zrobić. Żadne z tych ciał nie uległoby podobnym żądaniom” - powiedział wtedy Kaczyński.(PAP)
Komentarze
Jarosław Kaczyński: Prawica musi się zjednoczyć przed wyborami. Jest porozumienie z Markiem Wochem

Prezydent Karol Nawrocki został przesłuchany przez prokuraturę

Prezes PiS komentuje słowa Czarnka nt. finansowania Ukrainy. „Stanowisko ugrupowania jest odmienne”

Śledztwo ws. CPAC Polska umorzone. Prokuratura nie dopatrzyła się nieprawidłowości

Roman Giertych wskazał winnych ataku na dziewczynkę z Ukrainy: To Braun i Stanowski







