Marco Malaguti: Multikulturalizm jest nową religią

- Zdaniem eksperta multikulturalizm jest nową religią.
- Marco Malaguti uważa, że najwyższy czas rozpocząć kulturową kontrofensywę.
- W przeciwnym razie czekają nas wojny domowe.
Nowa religia
- Czy multikulturalizm jest nową religią?
Marco Malaguti: Tak. Tak dokładnie jest. Jest jak wiele ideologii, z którymi mieliśmy do czynienia w ubiegłym stuleciu. Mamy przełożenie pewnych politycznych teorii, jak enwironmentalizm, multikulturalizm ze strony religijnej na polityczną. Widzimy to samo podejście, ten sam dogmatyzm, w szczególności, że młodzi ludzie przekładają to na politykę i polityczne ramy.
Uważam, że jest to poważny problem dla naszej demokracji, ponieważ widzieliśmy wojny religijne zarówno w europejskiej kulturze, jak i historii. Liberalizm w Europie narodził się dla wyjścia z takiej właśnie mentalności, ale wydaje się, że powracamy do takiego sposobu myślenia i musimy być bardzo ostrożni, kiedy mierzymy się z takimi problemami, ponieważ wojny z kart książek mogą stać się wojnami toczonymi na polach bitew.
Ile mamy czasu?
- Jak dużo czasu mamy, aby uporać się z tym problemem?
Myślę, że mamy jakieś 10, może 20 lat, ponieważ młode pokolenia wyrosły w takiej atmosferze kulturowej. Zatem musimy uniknąć tego konfliktu, rozpocząć kulturową kontrofensywę na rzecz tolerancji, na rzecz demokracji, zanim ci młodzi zradykalizowani ludzie staną się hegemonami. Mamy zatem wiele do zrobienia. Czeka nas jeszcze wiele pracy, ale musimy uniknąć wojny domowej, którą widzimy na Zachodzie. Zachodnie społeczeństwa są głęboko podzielone, przeciwstawia się sobie kobiety i mężczyzn, konserwatystów i liberałów, wiele, ale to wiele podmiejskich plemion. Musimy zapobiec temu, aby ta kulturowa wojna domowa nie przerodziła się w prawdziwą wojnę domową.
Zmienić mentalność społeczeństw
- Ale aby to zrobić, należy zmienić mentalność społeczeństw, szczególnie tych na zachodzie Europy, ponieważ lewicowa ideologia dokonała wielu zniszczeń w ich umysłach, zatem nie wierzę, że są oni zdolni do tego, aby o siebie walczyć...
Dokładnie tak. Jeden z moich kolegów powiedział dzisiaj, że musimy pokazać ludziom, co to znaczy być konserwatystą, co to znaczy żyć w prawdziwej wspólnocie. Musimy zatem pokazać, że życie w prawdziwej wspólnocie przynosi szczęście, przyszłość rysującą się w jasnych barwach, i musimy wyjaśnić im, dlaczego. Musimy im pokazać, jako obywatele, jako członkowie narodowych wspólnot, że pięknie jest być konserwatystą, że pięknie jest pielęgnować własną tożsamość, że pięknie jest być miłującymi nasze narody, że to prowadzi do szczęścia. Dokładnie to musimy zrobić.
Komentarze
Mariusz Staniszewski: Bohaterowie upadłych elit

Nowacka: Rząd nie sfinansuje dodatkowych lekcji religii

Ekspert: „Prawdziwe zagrożenie dla demokracji pochodzi z Europy”
Abp Przybylski o filmie „Niedziele”: bycie chrześcijaninem to konkretne wybory i postawy

Po bulwersującym zdarzeniu w szkole podstawowej ruszył obywatelski apel „Nie zdejmę Krzyża”








