Jan Wróbel: Ile dywizji ma demokracja

- Autor przekonuje, że mimo słabości Rosji nie widać oznak rozpadu państwa Putina, ponieważ jego system polityczno-wojskowy pozostaje stabilny.
- Tekst podważa zachodnie przekonanie, że wszystkie społeczeństwa naturalnie dążą do liberalnej demokracji i prędzej czy później wymuszą ją na swoich władzach.
- Zdaniem autora o sile Zachodu nie decyduje dziś uniwersalność idei demokracji, lecz przede wszystkim militarna potęga USA.
A ludzie? Chciałoby się widzieć w ludziach udręczonych wojną i dyktaturą tykającą bombę, która rozsadzi prymitywną w końcu konstrukcję państwa Putina. Chciałoby się, ponieważ europejskim utrwalonym mitem jest wolnościowe zachowywanie się społeczeństw. Potrzeba wolności politycznych, której realizacja zapewnia autonomię jednostki, zdaje nam się naturalna. Pytamy więc, kiedy naród wymusi na władzy respektowanie Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Możemy kłócić się o to, co w tych prawach jest niepodważalne, a co można modyfikować ze względu na lokalne skłonności. Widzimy miejsca na dyskusję „kiedy”, ale nie dyskusję „czy”.
Tyle że takie stawianie sprawy to pozostałość imperialnego myślenia. Zachód (nie wyłączając z niego Polski) ma w swoim CV XX-wieczne totalitaryzmy i liczne niezrealizowane antywolnościowe majaki, jak anarchizm czy trockizm. Uznaje je jednak za de facto przezwyciężone. I takiego samego przezwyciężenia domagał się od np. Chin (co za czasy – niedawne!). Spodziewał się go w Rosji (!). Ganił za jego brak Iran. Sarkał na Turcję, potępiał Białoruś. I tak dalej.
"Dwa Zachody"
Kiedy spojrzeć na mapę współczesnego świata przez zachodnie okulary, widać Europę, Kanadę i USA ustanawiające standard i przewodzące międzynarodowej wspólnocie. Na drugim planie widać tych, którzy – nieszczęśni – jeszcze nie potrafią zbudować jakościowej demokracji na fundamencie społeczeństwa obywatelskiego (albo odwrotnie). Kiedy spojrzeć na mapę bez tych okularów, widać duży, ale nie dominujący archipelag demokracji coraz mocniej lekceważony przez państwa wpływające na równych prawach na losy świata. Ich społeczeństwa nie wymuszą demokracji, bo nie chcą być Zachodem. Dzisiaj przewaga zachodnich państw nie jest przewagą wynikającą z moralnej słuszności marzeń o osobistej wolności. Wynika z militarnej potęgi USA.
Stąd takim szokiem jest dla Europejczyków polityka Donalda Trumpa pozostawiania Europy samej sobie. Jeżeli istnieć będą „dwa Zachody”, ten amerykański i ten europejski, upadnie wartościowy przecież mit o oczywistej wyższości tych, którzy już zbudowali demokrację, nad tymi, którzy są zacofani. W nowym paradygmacie zacofani będą ci, którzy mają kiepską armię, a rozwinięci ci, którzy wytrenowali sobie potężne muskuły.
[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Jest porozumienie USA z Iranem. Pilny komunikat Trumpa
Karol Nawrocki u Donalda Trumpa. Wizyta obowiązkowa

Prezydent RP: Naszym celem strategicznym jest stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce
Nawrocki z wizytą w USA. Ma nietypowy prezent dla Trumpa
„Ludzie skądkolwiek” kontra „ludzie skądś”









