Szukaj
Konto

Tajemnica zstąpienia do piekieł. Co Jezus robił tam przez trzy dni?

01.04.2026 16:43
Tajemnica zstąpienia do piekieł. Co Jezus robił tam przez trzy dni?
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: A. Ch. | Licencja: Tygodnik Solidarność | Jezus Chrystus, ogień
Komentarzy: 0
Złożenie Jezusa w grobie nie przerywa Jego misji i nie ogranicza Jego władztwa. Używając języka współczesnego, ma nadal ręce pełne pracy i realizuje ambitny plan zbawczy, a swym rozmachem nie pozostawia rywalom złudzeń, kto tutaj ustala reguły.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor wyjaśnia, że zstąpienie Jezusa „do piekieł” oznacza w rzeczywistości zejście do Szeolu - krainy zmarłych sprawiedliwych, a nie miejsca potępienia i nie wiąże się z żadnym układem z diabłem.
  • Pisze także, że Chrystus również po śmierci aktywnie działa, ogłasza zwycięstwo nad śmiercią i wyzwala oczekujących.
  • Konkluduje: wydarzenie to pokazuje ciągłość między śmiercią a zmartwychwstaniem oraz prawdę, że nie ma miejsca ani sytuacji poza zasięgiem zbawczej mocy Boga.

Słowa ze Składu Apostolskiego:

„Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał”

stanowią od wieków trudny moment wiary. Podświadomie nachodzą myśli, czy Jezus musiał „ubrudzić” się do tego stopnia, że wszedł w jakieś relacje z Szatanem, czy Jego dusza musiała stoczyć w tym piekle walkę z diabłem? A może Jezus musiał wejść w te podziemia, gdzie władzę sprawuje potępiony wprawdzie, ale diabeł, i na czas tego zstąpienia przyjąć warunki Złego, by móc tam być i wyprowadzić dusze sprawiedliwych, które czekały na Mesjasza?

 

Kraina zmarłych, nie piekło

Nic z tych rzeczy, zstąpienie Jezusa do otchłani nie oznacza, że upokorzony i zabity na krzyżu Jezus między piątkowym popołudniem a niedzielnym porankiem musiał jeszcze iść na jakiś układ z diabłem, by wyprowadzić dusze sprawiedliwe z Szeolu. Po pierwsze – nie było to piekło w sensie ścisłym, gdzie przebywają wiecznie potępieni i upadli aniołowie, lecz Szeol, czyli miejsce, gdzie dusze sprawiedliwych oczekiwały na Mesjasza. Łacińskie słowo „inferno” nie oddaje właściwie tego, czym był w tradycji żydowskiej Szeol, Kraina Zmarłych. Zejście Jezusa do Krainy Zmarłych pokazuje Jego absolutne władztwo i panowanie nad czasem, także tym przeszłym, i przestrzenią.

Diabeł jest więźniem piekła i potępieńcem, on nie ustala w nim warunków, lecz drży przed Bogiem i jego świętymi. Maryja, pokazując dzieciom z Fatimy w 1917 roku piekło, nie musiała Złego pytać o zdanie czy uzyskiwać od niego pozwolenia w celu pokazania dzieciom miejsca wiecznego oddzielenia od Boga. To miejsce jego kary, nie królowania.

„Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą”

– pisze św. Jakub w swoim Liście.

Jednak, warto to podkreślić raz jeszcze, Jezus nie idzie do piekła potępionych, On idzie do miejsca, gdzie przebywają dusze sprawiedliwych i czekają na Jego zbawczą misję. Do otchłani idzie boska natura Jezusa, druga Osoba Trójcy Świętej, ale ze swoją ludzką duszą, którą Jezus chciał przyjąć we Wcieleniu. W tym czasie ciało Jezusa leży w grobie. Fraza o zstąpieniu do piekieł pojawiła się w wyznaniu wiary w IV–V w., w liturgii zachodniej znalazła się około roku 1215 sprecyzowana przez Sobór Laterański IV, „descendit ad infernos”. W punktach 632–635 Katechizm Kościoła Katolickiego tłumaczy to wyjątkowe posłannictwo Jezusa, przywołując m.in. 1. List św. Piotra, który pisze, że

„Nawet umarłym głoszono Ewangelię”

i List do Hebrajczyków św. Pawła:

„On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli”.

W Liście do Efezjan św. Paweł tłumaczy:

„Słowo zaś «wstąpił» cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił”.

W Ewangelii św. Mateusza Jezus sam mówi:

„Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi”.

Te słowa o absolutnym władztwie i całkowitym zwycięstwie Jezusa mają kolosalne znaczenie dla wierzących, ponieważ mówią jedno:

„Człowiek nie umiera, tylko zamyka na chwilę oczy, po to, by je potem znowu otworzyć i już nigdy nie zamknąć”.

Zstąpienie Jezusa do otchłani ukazuje ciągłość między śmiercią a zmartwychwstaniem i pełnię dzieła zbawienia. Zbawienie obejmuje wszystkie czasy i wszystkich ludzi, a Chrystus jest Panem żywych i umarłych. Chrystus naprawdę umarł i Jego ciało zostało oddzielone od duszy, ale jako Osoba Boska nie przestaje istnieć ani działać, On pozostaje w pełni istniejący. Jego zstąpienie do otchłani nie jest biernym stanem śmierci, ale działaniem Osoby, która ma moc i która istnieje także po drugiej stronie śmierci. Chrystus umarł w ciele, ale Jego boskiej natury nie da się zabić, w ten sposób śmierć została pokonana „od środka”. W rzeczywistości śmierci Chrystus ogłosił swoje zwycięstwo, wyzwolił oczekujących sprawiedliwych i pokazał, że nie ma miejsca poza zasięgiem działania Boga. On jako Syn Boga wszędzie proklamuje swoje dzieło, nawet „pod ziemią”.

 

Boskie ciało

Stąd Jezus rozrywa krąg śmierci. Św. Paweł pisze w Liście do Koryntian, czyli do ludzi z kręgu kultury greckiej, dla której zmartwychwstanie ciała było bardzo trudne do przyjęcia, by nie powiedzieć obrzydliwe

„Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez Człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I tak jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności: Chrystus jako pierwociny, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia”.

W aklamacji (z Apokalipsy św. Jana 1,5–6) zawarte są słowa:

„Jezus Chrystus jest Pierworodnym wśród umarłych”.

Grecy nie rozumieli tej doniosłości, gdy tłumaczył im ją św. Paweł na Areopagu w Atenach, wyśmiali Go.

Tymczasem zstąpienie Chrystusa do otchłani pokazuje, jak poważnie Bóg traktuje naturę boską i ludzką w swoim Synu i jak serio traktuje człowieczeństwo, człowieka z jego naturą. Władztwo Chrystusa nie zaczyna się dopiero po Zmartwychwstaniu, ale objawia się już w chwili zstąpienia do otchłani. Inaczej Zmartwychwstanie byłoby czymś na kształt „ponownego stworzenia”, a nie kontynuacją i konsekwencją osoby dokonującej zbawienia. Działanie Jezusa w otchłani pokazuje, że nie ma w tym nic magicznego, lecz między życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem istnieje ciągłość bytu Osoby Mesjasza.

W momencie, gdy kończy się czas „chronos” ziemskiego życia Jezusa w piątek o piętnastej i Jego ciało zostaje złożone do grobu, Jezus kontynuuje swoją misję zbawienia, ale w czasie „kairos”, czasie szczególnej łaski, czasie należącym do Boga. W tym momencie śmierć nie odbiera Mu sprawczości i władzy. W niedzielny poranek także ciało doznaje zmartwychwstania, staje się ciałem niepodlegającym ziemskim ograniczeniom. Przebóstwione, uwielbione ciało Jezusa nie podlega materii i prawom fizyki, Jezus po zmartwychwstaniu wielokrotnie ukazuje się uczniom w ich różnych sytuacjach życiowych, przychodzi do nich przez zamknięte drzwi, ale prosi ich o coś do jedzenia, by pokazać, że nie jest duchem. Św. Paweł pisze w 1. Liście do Koryntian, że „później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie”. Najważniejsze jest jednak to, że to ciało nie traci nic ze swojej tożsamości ziemskiej, w przebóstwionym ciele Jezusa są rany ukrzyżowania. Konsekwencje ziemskiego doświadczenia Jego ciała, czasu „chronos” zyskują zupełnie nowy wymiar, są uświęcone w czasie „kairos”. „Chwalebne rany” Jezusa stają się Jego znakiem rozpoznawczym. Rozdarty mięsień serca przebity na krzyżu przez rzymskiego żołnierza, podobnie jak rozdarta zasłona w Przybytku Świątyni opisywana przez św. Mateusza w chwili Jego śmierci oznaczają zniesienie bariery między Bogiem a ludźmi, otwarcie zdrojów łask.

To niesamowite wyniesienie natury ludzkiej, Chrystus nie traci nic ze swojej ciągłości.

„Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie, powstanie też ciało niebieskie”

 – pisze św. Paweł w 1. Liście do Koryntian.

 

Lekcja dla wyznawców

Dla chrześcijan ma to wymiar symboliczny, zstąpienie Chrystusa do otchłani oznacza, że Bóg wchodzi w najgłębszą ciemność ludzkiego losu. Nie ma takiej „doliny śmierci” w życiu każdego z nas, by Bóg nie mógł tam wejść ze swoim porządkiem i zbawczym działaniem. Sytuacje po ludzku martwe, miejsca, gdzie porzucona została wszelka nadzieja, nie stanowią przeszkody dla Boga.

Papież Leon XIV podczas katechezy poświęconej Wielkiej Sobocie mówił w ubiegłym roku, że jest ona

„dniem, w którym niebo nawiedza ziemię do samej głębi. Jest to czas, w którym każdy zakątek historii ludzkości zostaje dotknięty światłem Paschy. A skoro Chrystus mógł zejść aż tak nisko, nic nie może być wykluczone z Jego odkupienia. Nawet nasze noce, nawet nasze najstarsze winy, nawet nasze zerwane więzi. Nie ma przeszłości tak zniszczonej, nie ma historii tak skompromitowanej, której nie mogłoby dotknąć [Jego] miłosierdzie”.

Papież apelował, by pamiętać o tym zwłaszcza wtedy, kiedy wydaje się nam, że sięgamy dna. Z tego stanu Bóg może dać początek „nowemu stworzeniu”, ponieważ Chrystus „przynosi światło tam, gdzie go nie było”.

Wielka Sobota to czas, kiedy Stary Testament spotyka się z Nowym. W wizjach bł. Anny Katarzyny Emmerich, niemieckiej augustianki i stygmatyczki zapisanych w „Żywocie bolesnej męki Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi” Jezus spotyka w otchłani patriarchów i proroków i „wszystkich świętych Izraelitów”. Warto o tym pamiętać w Wielką Sobotę, gdy idziemy z koszyczkiem poświęcić świąteczne pokarmy.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 01.04.2026 16:43
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 13/2026, oprac. Ludwik Pęzioł