"Wybrał Bóg, co niemocne". Przesłanie św. Faustyny i jego aktualność dziś

- Tekst ukazuje misję Faustyny Kowalskiej jako wybranej przez Boga do przekazania światu orędzia o Bożym Miłosierdziu, szczególnie związanego z duchową rolą Polski.
- Podkreślono, że przesłanie to zostało upowszechnione dzięki Janowi Pawłowi II i że miłosierdzie Boże nie oznacza pobłażliwości wobec zła, lecz wymaga nawrócenia i sprawiedliwości.
- Autorka zaznacza, że Polska ma wyjątkowe powołanie duchowe, a jej historia cierpienia i wiary wpisuje się w realizację Bożego planu dla świata.
„Czyż może być coś dobrego z Głogowca koło Łodzi?”
Siostra Faustyna nie miała łatwego życia, nie tylko we własnej rodzinie, która sprzeciwiała się jej zakonnemu powołaniu, ale także pośród sióstr, już po wstąpieniu do klasztoru. Wizje ukazującego się jej Pana Jezusa, choć były dla niej źródłem duchowej radości, jednocześnie czyniły ją jeszcze bardziej wyobcowaną w otaczającym ją świecie, także tym za klauzurą.
Faustyna Kowalska pod wieloma względami przechodziła drogę podobną do drogi ziemskiego życia Jezusa – żyła zresztą, tak jak On, 33 lata. Ziściły się w jej doświadczeniu słowa z Ewangelii:
„Czyż może być coś dobrego z Nazaretu?”.
W jej posłudze brzmiałyby one mniej więcej tak:
„Czyż Bóg może rozmawiać z niewykształconą, biedną i chorą kobietą pochodzącą z Głogowca koło Łodzi?”.
A jednak. Jak pisał święty Paweł w Liście do Koryntian:
„Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”.
Być może dlatego też Bóg do głoszenia orędzia o Bożym Miłosierdziu wybrał dwoje Polaków, świętą Faustynę i świętego Jana Pawła II. Polska była – i nadal bywa – pogardzana w oczach wielu „możnych tego świata”. Dziś jest krajem „moherowych beretów”, za czasów Prymasa Tysiąclecia była „ciemnogrodem i średniowieczem”, wcześniej przeżyła niemieckie ludobójstwo, nawałę bolszewicką, zbrodnię katyńską i wołyńską, zabory, biedę i prześladowania ludzi wierzących. Jednocześnie wydała wielu świętych, takich jak św. Maksymilian Kolbe i inni męczennicy II wojny światowej, a także komunizmu – jak bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Polska, doświadczona cierpieniem, nie tylko sama potrzebowała – i potrzebuje – Bożego Miłosierdzia, ale także zachowała w sobie jeszcze dość pokory, aby umieć je przyjąć.
Miłosierdzie nie jest infantylne
Logika Boża rządzi się innymi prawami niż ludzka i warto przez ten pryzmat spojrzeć na historię naszego kraju. Najwięcej zawdzięczamy w niej wcale nie głośnym, silnym i sławnym postaciom, ale tym cichym, pokornym, wiernym Ewangelii, często nieznanym i zapomnianym, tym, którzy nieraz – patrząc po ludzku – „przegrali”, ale – cytując św. Pawła:
„w dobrych zawodach wystąpili, bieg ukończyli, wiary ustrzegli”.
Lektura „Dzienniczka” świętej Faustyny każe z pokorą zastanowić się nad tymi, którzy za ziemskiego życia doświadczali rozmaitych zaszczytów i których nazwiska zostały zapisane wielkimi literami w polskiej historii.
„Wtem ujrzałam pewną duszę, która się rozłączała od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy to mam pisać, drżę cała na widok okropności, które świadczą przeciw niemu… Widziałam, jak wychodziły z jakiejś otchłani błotnistej dusze małych dzieci i większych, jakie dziewięć lat; dusze te były wstrętne i obrzydliwe, podobne do najstraszniejszych potworów, do rozpadających się trupów, ale te trupy były żywe i głośno świadczyły przeciw duszy tej, którą widzę w skonaniu; a dusza, którą widzę w skonaniu, jest to dusza, która była pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech. Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu”
– pisała zakonnica w nocy z 12 na 13 maja 1935 roku. I choć nie zostało tu wymienione nazwisko nieszczęśnika, wizja ta nastąpiła w noc śmierci Józefa Piłsudskiego. O tym, że rzeczywiście dotyczyła ona Marszałka, był przekonany spowiednik św. Faustyny, ks. Józef Sopoćko. W piśmie z 27 stycznia 1948 r. wspominał:
„W parę dni po Triduum w Ostrej Bramie Siostra Faustyna opowiedziała mi swoje przeżycia w czasie tej uroczystości, które są szczegółowo opisane w jej dzienniczku. Następnie 12 maja widziała w duchu konającego marszałka J. Piłsudskiego i opowiadała o strasznych jego cierpieniach. Pan Jezus miał jej to pokazać i powiedzieć: «Patrz, czym kończy się wielkość tego świata». Widziała następnie sąd nad nim, a gdy zapytałem, czym się on skończył, odpowiedziała: «Zdaje się, miłosierdzie Boże za przyczyną Matki Boskiej zwyciężyło»”.
Pokusa panowania
Z powyższych zapisków wynika, że miłosierdzie Boże nie ma nic wspólnego z cukierkową, infantylną wizją „Bozi”, która jest jak trochę ślepy, trochę głuchy dziadziuś wybaczający wszystko niesfornym wnukom.
„Właściwie rozumiana sprawiedliwość stanowi poniekąd cel przebaczenia. W żadnym miejscu orędzia ewangelicznego ani przebaczenie, ani też miłosierdzie jako jego źródło, nie oznacza pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy zniewagi wyrządzonej. W każdym wypadku naprawienie tego zła, naprawienie zgorszenia, wyrównanie krzywdy, zadośćuczynienie za zniewagę, jest warunkiem przebaczenia”
– pisze św. Jan Paweł II w encyklice „Dives in misericordia”. Zaznacza jednak, że dla tych, którzy szczerze zwracają się do Bożego Miłosierdzia, jest ono niewyczerpane i stanowi podstawowy przymiot Boski.
„Miłosierdzie samo w sobie, jako doskonałość nieskończonego Boga, jest również nieskończone. Nieskończona więc i niewyczerpana jest też gotowość Ojca w przyjmowaniu synów marnotrawnych wracających do Jego domu. Nieskończona jest gotowość i moc przebaczania, mając swe stałe pokrycie w niewysłowionej wartości ofiary Syna. Żaden grzech ludzki nie przewyższa tej mocy ani jej nie ogranicza. Ograniczyć ją może tylko od strony człowieka brak dobrej woli, brak gotowości nawrócenia, czyli pokuty, trwanie w oporze i sprzeciwie wobec łaski i prawdy, a zwłaszcza wobec świadectwa krzyża i zmartwychwstania Chrystusowego”
– wskazuje papież.
Święty Jan Paweł II, choć encyklikę o Bożym Miłosierdziu pisał w roku 1980, proroczo przewidział, jakiego rodzaju hamulce stawiane będą Bożej łasce przez człowieka trzeciego tysiąclecia.
„Umysłowość współczesna, może bardziej niż człowiek przeszłości, zdaje się sprzeciwiać Bogu miłosierdzia, a także dąży do tego, ażeby samą ideę miłosierdzia odsunąć ma margines życia i odciąć od serca ludzkiego. Samo słowo i pojęcie «miłosierdzie» jakby przeszkadzało człowiekowi, który poprzez nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej niż kiedykolwiek w dziejach stał się panem: uczynił sobie ziemię poddaną (por. Rdz 1,28). Owo «panowanie nad ziemią», rozumiane nieraz jednostronnie i powierzchownie, jakby nie pozostawiało miejsca dla miłosierdzia”
– stwierdza papież.
„Jestem miłością i miłosierdziem”
„Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Mojego”
– mówi Jezus do świętej Faustyny.
„Powiedz, córko Moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym”
– przypomina.
Zgromadzone – i cały czas zbierane – w sanktuarium Bożego Miłosierdzia świadectwa uzdrowień na duszy i ciele stanowią dowód niezwykłej nośności orędzia o Bożym Miłosierdziu. Znajdziemy wśród nich relacje opisywanego przez rodzinę ukojenia w przejściu do Domu Ojca zaznanego przez starszą kobietę z Chin, uzdrowienia z nałogu alkoholizmu i agresji, którego doświadczyła rodzina z Indii, liczne świadectwa uzdrowień z ciężkich chorób i pojednań z Bogiem po wielu latach. Lektura ta sprawia, że można poczuć się dumnym z Polski i z tego, jak ważna jest rola naszego kraju na duchowej mapie świata. To zarazem zobowiązanie do tego, aby zachować nasz unikalny narodowy charakter, nie próbując konkurować z innymi, być może bogatszymi materialnie krajami, w dziedzinach, w których zwycięstwo rzadko kiedy bywa chlubą.
Przywołajmy w tym kontekście słowa świętej Faustyny:
„Często się modlę za Polskę, ale widzę wielkie zagniewanie Boże na nią, iż jest niewdzięczna. Całą duszę wytężam, aby ją bronić. Nieustannie przypominam Bogu Jego obietnice miłosierdzia. Kiedy widzę Jego zagniewanie, rzucam się z ufnością w przepaść miłosierdzia i w nim zanurzam całą Polskę, a wtenczas nie może użyć swej sprawiedliwości. Ojczyzno moja, ile ty mnie kosztujesz, nie ma dnia, w którym bym się nie modliła za ciebie. […] W pewnej chwili, kiedy się odprawiła adoracja za naszą Ojczyznę, ból mi ścisnął duszę i zaczęłam się modlić w następujący sposób: «Jezu najmiłosierniejszy, proszę Cię przez przyczynę świętych Twoich, a szczególnie przez przyczynę Matki Twojej najmilszej, która Cię wychowała z dziecięctwa, błagam Cię, błogosław Ojczyźnie mojej. Jezu, nie patrz na grzechy nasze, ale spójrz się na łzy dzieci małych, na głód i zimno, jakie cierpią. Jezu, dla tych niewiniątek, udziel mi łaski, o którą Cię proszę dla Ojczyzny mojej». W tej chwili ujrzałam Pana Jezusa, który miał oczy zaszłe łzami – i rzekł do mnie: «Widzisz, córko Moja, jak bardzo Mi ich żal, wiedz o tym, że one utrzymują świat»”.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Prezydent uczcił 21. rocznicę śmierci Jana Pawła II
Tajemnica zstąpienia do piekieł. Co Jezus robił tam przez trzy dni?

Rafał Woś: Wielkanoc to prowokacja rzucana modom naszych czasów

Wielkanoc, wiara i wspólnota. Nowy numer „Tygodnika Solidarność” już dostępny

Aleksandra Jakubiak OV: „Poza Kościołem nie ma zbawienia”, czyli o liście biskupów







