Szukaj
Konto

Rafał Woś: Wielkanoc to prowokacja rzucana modom naszych czasów

31.03.2026 17:06
Rafał Woś: Wielkanoc to prowokacja rzucana modom naszych czasów
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Rafał Woś
Komentarzy: 0
Pewnie nie wszyscy katolicy wiedzą, że powtarzając w czasie niedzielnej Mszy Świętej słowa wyznania wiary (tego dłuższego), powołują się bezpośrednio na dorobek pierwszego synodu powszechnego z roku 325. A ponieważ działo się to w położonej na terenie dzisiejszej Turcji miejscowości Nicea (nie mylić z Niceą na Lazurowym Wybrzeżu we Francji, gdzie Ojcowie Kościoła bywali wtedy rzadziej) nazywamy dziś to wyznanie wiary właśnie nicejskim. Wczesnochrześcijańscy duchowni i uczeni wyłożyli tam to, w co wierzyli. A wyłożyć chcieli i musieli, by odeprzeć ofensywę doktrynalną niejakiego prezbitera Ariusza, który odrzucał koncepcję Trójcy Świętej, dając początek pierwszej wielkiej schizmie w ramach Jezusowego Kościoła. Choć przecież nie ostatniej.
Co musisz wiedzieć:
  • Wyznanie wiary odmawiane na Mszy (Credo nicejskie) pochodzi z soboru w Nicei w 325 roku i było odpowiedzią na herezję Ariusza kwestionującą Trójcę Świętą.
  • Autor wskazuje, że wielu katolików nie w pełni rozumie niektóre jego teologiczne treści, jak „zstąpienie do piekieł” czy „zmartwychwstanie ciała”.
  • Pisz też, że Wielkanoc jest szczególnym momentem, by pogłębić refleksję nad wiarą i docenić bogactwo chrześcijańskiej tradycji oraz jej znaczenie we współczesnym świecie.

Katolicy pozostają nicejskiemu wyznaniu wiary wierni do dziś i dają mu wyraz na niedzielnych Mszach zaraz po kazaniu. Ze zrozumieniem wszystkich elementów tego credo bywa oczywiście różnie. Bo czy każdy katolik wie, dlaczego po śmierci Jezus „zstąpił do piekieł” i co miał właściwie do roboty jako „Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego” w miejscu wiecznego potępienia? A gdy katolik mówi, że wierzy w „zmartwychwstanie ciała”, to czy to nie kłóci się trochę z intuicyjną koncepcją, że po śmierci zmartwychwstaniemy w jakiejś innej duchowej postaci, pozostawiając doczesne szczątki na tym łez padole?

 

Czas zachwytu

Wielkanoc – czyli najważniejsze dla chrześcijan dni w roku – to dobry (może jedyny?) czas, by sobie takie pytania postawić. A my robimy to także w tym świątecznym numerze „Tygodnika Solidarność”. Jak co roku dajmy sobie też prawo do zachwycenia się nad niepojętym bogactwem chrześcijańskiego dziedzictwa. Na Wielkanoc widać to chyba najlepiej. Najpierw Wielki Post przynoszący multum unikalnych aktywności: rekolekcje, specjalne nabożeństwa Gorzkich Żali czy Drogi Krzyżowej. Wreszcie inne niż wszystko Triduum Paschalne z potężną oraz tajemniczą liturgią Wielkiej Soboty. Pełną niespotykanych w żaden inny dzień w roku odniesień – Litanią do Wszystkich Świętych o tak dziwnych imionach jak Perpetua i Felicyta (męczenniczki za wiarę z II wieku z Kartaginy) albo św. Atanazy (krytyk buntownika Ariusza). Albo Exsultet, starożytne Orędzie Wielkanocne, z tajemniczymi wersami w stylu:

„O błogosławiona noc, w której się łączy niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi”.

Wielkanoc to jawna prowokacja rzucana przez dwadzieścia wieków chrześcijaństwa modom naszych czasów. Przekonanym, że skoro trwają już dwie albo i trzy dekady, to oczywiste, że już za chwileczkę zastąpią religijność w roli ludzkiego kompasu moralnego albo zwornika życia społecznego.

Z okazji Wielkanocy życzę wszystkim chrześcijanom (niechrześcijanom też), by umieli tym pięknym dziedzictwem się zachwycić. Nieważne, czy ponownie, czy po raz pierwszy.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 31.03.2026 17:06
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 13/2026, oprac. Ludwik Pęzioł