Aleksandra Jakubiak OV: Ten, który budzi

Budzenie ze snu
Sen śmierci to powtarzający się motyw z kart Pisma Świetego. Sen fizyczny i duchowy. I nie chodzi tylko o wskrzeszonych ze śmierci biologicznej - Łazarza, córkę Jaira, młodzieńca z Nain. Takim zbudzeniem ze snu jest uzdrowienie, odnowienie, odbudowanie i nade wszystko powołanie, nadanie sensu życiu.
W czasie paschalnym wybudzenie ze snu stanowi centrum Tajemnicy. W końcu sam Jezus, zmartwychwstając obudził się, podniósł z „łóżka”, złożył całun w kostkę i wyszedł z pomieszczenia. Poszedł budzić tkwiących we śnie rozpaczy i niewiary, by posłać ich, aby i oni budzili innych. Nie obudził się wieczorem, ani w południe, obudził się ze śmierci w przedświcie dnia.
"Zbudź się, o śpiący"
Najpiękniejszym obrazem Boga budzącego człowieka jest czytana wczoraj w brewiarzu „Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę”, w której anonimowy kaznodzieja dokonuje opisu zstąpienia Chrystusa do otchłani i obudzenia Adama.
„Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań”, czytamy w tym pięknym tekście. Gdy Adam spostrzegł Chrystusa, aż zakrzyknął i oddał pokłon, a On „pochwyciwszy go [Adama - przyp.] za rękę, podniósł go mówiąc: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”.
Cała reszta to słowa Boga do Adama i ludzkości, która śpi snem śmierci. Rozpoczynają się one tak: "Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim, którzy będą twoimi synami, i moją władzą rozkazuję wszystkim, którzy są w okowach: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie!”.
Budzący
Chrystus jest wielkim budzącym każdego z osobna, jak obudził zmarłego Łazarza, przygwożdżonego strachem Eliasza, pogrążonego w niemocy Jonasza, człowieka pobitego przez zbójców na drodze do Jerycha, jak zbudził Abrahama, Mojżesza, Gedeona, jak obudził nawet armię z uschniętych kości. Jak w środku nocy obudził Samuela.
Dawid śpiewał na cześć Pana „jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę” - gdy sam się położę i śpię snem śmierci mojej choroby, mojej słabości, moich ograniczeń. Jest i szepcze: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”. Nie znaczy to koniecznie, że choroba ustąpi lub zmienią się zewnętrzne okoliczności, znaczy, że to na jawie oczy otwierają się nam na Boga, który przy nas czuwa i na jawie jesteśmy beneficjentami życia, które On nam daje.
Po prostu przyjąć
Sądzę, że w dniu dzisiejszym nie chodzi o to, by zmartwychwstanie zrozumieć, zdefiniować, opisać, a raczej o to, by je po prostu przyjąć, nie kontestować życia, którego nie da się zamknąć w żadnym grobie, uspokoić się i odetchnąć. Przyjąć to, że wystarczy być.
A kiedy śmierć będzie wyciągać po nas ręce, wierzyć, że szept: „Zbudź się, o śpiący” wybrzmi w naszym wnętrzu i pozwoli podnieść się nam ze snu.
Szczęśliwych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego
Przewodniczący KEP na Wielkanoc: Jego obecność nadaje sens
Pogoda na Wielkanoc. IMGW wydał ostrzeżenia
Jak zając zrobił nas w jajo? O cichej zamianie baranka na symbol płodności i komercji










