Marcin Bąk: Z koszyczkiem do kościółka

- Zwyczaje Wielkiej Soboty łączą w sobie wątki ewangeliczne, żydowską Paschę i dużo starsze, przedchrześcijańskie obrzędy związane z wiosną oraz płodnością.
- Symbole obecne dziś w koszyczku, zwłaszcza jajko i baranek, niosą znaczenia religijne, ale mogą też być śladem dawnych słowiańskich wierzeń.
Ewangelia i Stary Testament
Warto pamiętać, że Wielka Sobota, jeden z dni Triduum Paschalnego, podobnie jak całe święta Wielkiej Nocy, łączy w sobie wiele elementów pochodzących z licznych tradycji. Przede wszystkim jest to najważniejsze święto dla całego chrześcijaństwa, wspomnienie najważniejszych wydarzeń, które ukonstytuowały religię Chrystusa. Jedne z najstarszych świadectw jakie posiadamy, dotyczące życia i kultu pierwszych wspólnot chrześcijańskich, mówią nam o tym, że świętowano pierwszy dzień tygodnia, niedzielę na pamiątkę dnia w którym miało miejsce Zmartwychwstanie Chrystusa a raz w roku, w okolicach żydowskiego święta Paschy, świętowano wspomnienie tego wydarzenia w sposób wyjątkowo uroczysty. Święto Paschy z kolei, jedno z najważniejszych świąt dawnego judaizmu, prowadzi nas w przeszłość jeszcze bardziej odległą w czasie i przestrzeni. Wedle zapisów zawartych w Torze to Bóg ustanowił święto na pamiątkę wybawienia narodu Izraela z ziemi egipskiej mocą Prawicy Pańskiej. Najważniejszą częścią święta był rodzaj uczty sakralnej, spożywanej wspólnie przez wszystkich domowników, uczty zawierającej ściśle opisane wiktuały – jednorocznego, ofiarnego baranka, chleb pieczony bez zakwasu (owa Pascha właśnie), gorzkie zioła i wino. Jest więc ważny wątek sakralnej uczty, która w naszych świętach odbywa się w niedzielny poranek, jako śniadanie wielkanocne. Symbolika paschalna wciąż obecna pozostaje między innymi dzięki barankom z cukru, które stawiane są na stole w honorowym miejscu. W dawnej staropolskiej kuchni wykonywano te baranki często z masła, wykazując się wielkim kunsztem.
Przedchrześcijańska religijność zaklęta w folklorze
Mamy jednak i inne tradycje, sięgające do czasów sprzed tysiąca lat, kiedy to książę Polan Mieszko przyjął chrzest. Jak wyglądała religia naszych słowiańskich przodków, tego nie dowiemy się dokładnie zapewne nigdy, zbyt mało pozostało źródeł pisanych. Etnografowie twierdzą, że pewne relikty dawnych wierzeń i dawnych obrzędów przeniknęły do folkloru a po części zostały „ochrzczone” i funkcjonują w ramach katolickich świąt. I tak – wiemy prawie na pewno, że wielkie znaczenie miały dla pogańskich Słowian święta wiosenne, których data przypadała w okolicach chrześcijańskiej Wielkiej Nocy. Było to święto związane z płodnością – zarówno zwierząt gospodarskich, samych ludzi jaki pól uprawnych, sprawa niezwykle ważna dla społeczeństwa agrarnych, od której zależało życie wspólnoty. Jajko to symbol życia, szczególnie nowego życia, które na wiosnę budzi się w sposób widoczny. Te jajka, które trafiają od dawna do naszych koszyczków ze święconką, nieraz misternie zdobione, są jakimś dalekim reliktem obrzędowości przedchrześcijańskiej, który przyjął się dna dobre w Kościele. Wciąż ma się dobrze i jest praktykowany nawet w dużych miastach. Inaczej wygląda sprawa z licznymi zwyczajami wielkosobotnimi, które funkcjonowały jeszcze nie tak dawno na prowincji a w ostatnim czasie można mówić o stopniowym ich zanikaniu.
Z koszyczkiem, „święcić jajka”
W wielką Sobotę, jak co roku, ciągną do kościołów tłumy wiernych i niewiernych. Interesująca jest obecność tych ostatnich. Część z nich deklaruje obojętność religijną ale część w ciągu roku pozostaje nawet jawnie wroga wobec religii, antyklerykalna, antykatolicka. Jednak w ten jeden dzień wędrują wraz z dziećmi do chrześcijańskiej świątyni, słuchają księdza i pochylają głowy podczas błogosławieństwa. Dlaczego się tak dzieje? Przyczyny mogą być różne. Moi znajomi ateiści, którzy co roku odwiedzają z koszyczkiem kościół, udzielają kilku rodzajów wyjaśnień. Po pierwsze traktują chodzenie ze święconką jako część tradycji, taką samą jak ubieranie choinki czy robienia kawałów na Prima Aprilis. Jest to coś co bardzo mocno wrosło w naszą obyczajowość, dzieciom się podoba i nie należy z tym walczyć. Jednak część z nich mówi wprost, że choć nie wierzą w Boga a „Kościół za bardzo miesza się do polityki” to jednak w tym wyjątkowym okresie odczuwają silną potrzebę przeżycia czegoś wyjątkowego. Zaspokojenie tej potrzeby zapewnia im właśnie udział w święceniu pokarmów w kościele. Możemy się zastanawiać, czy jest to relikt ich katolickiego wychowania, wspomnienie po religijnych dziadkach, echo dawnych słowiańskich obrzędów związanych z wiosną czy też ogólnie potrzeba przeżywania wraz z innymi ludźmi momentu przekroczenia sfery sacrum. Większość ludzi jest religijna, nawet jeśli na poziomie intelektualnym deklaruje ateizm, to ich emocje, ich tęsknoty, co jakiś czas przypominają o sobie. Wtedy biorą w rękę koszyczek i udają się do kościółka, tak jak chodziła ich babcia i prababcia.
Zwyczaje i tradycje Wielkiego Tygodnia oraz Wielkanocy

Rafał Woś: Wielkanoc to prowokacja rzucana modom naszych czasów

Niemcy zaciskają pasa przed świętami. Widać wyraźną zmianę
Łaciński Patriarchat Jerozolimy otrzymał dostęp do Bazyliki Grobu Pańskiego

Wielkanoc, wiara i wspólnota. Nowy numer „Tygodnika Solidarność” już dostępny







