Szukaj
Konto

Te superwulkany mogą zagrozić światu. NASA ma plan

Źródło termalne w parku Yellowstone
Źródło: Pixabay.com | Autor: Wikimages | Licencja: Pixabay.com | Yellowstone
Komentarzy: 0
Spuścić parę z superwulkanu Yellowstone – tak można by w uproszczeniu opisać plan, który NASA miała już kilka lat temu. Spotkał się jednak z krytyką, że za dużo by kosztował. Jednak wybuch wulkaniczny o takiej skali prędzej czy później nadejdzie. Na Ziemi zresztą jest więcej superwulkanów, które mogą eksplodować, także całkiem niedaleko Polski.
Co musisz wiedzieć:
  • Erupcja superwulkanu, takiego jak Yellowstone, mogłaby wywołać globalne ochłodzenie, załamanie rolnictwa i kryzys żywnościowy na całym świecie.
  • Naukowcy analizowali koncepcję „schłodzenia” wulkanu poprzez odbieranie ciepła z jego wnętrza, ale projekt jest bardzo kontrowersyjny i obecnie niewykonalny technologicznie.
  • Choć superwulkany istnieją także w Europie (np. Campi Flegrei), większość badań wskazuje, że ewentualna erupcja to raczej odległa perspektywa, a nie bezpośrednie zagrożenie.

 

Dlaczego erupcja superwulkanu jest globalnym zagrożeniem?

Erupcja superwulkanu uwalnia ogromne ilości tlenków siarki, które tworzą w atmosferze warstwę aerozolową odbijającą promieniowanie słoneczne. Według obowiązujących teorii, substancje te utworzyłyby warstwę kwasu siarkowego w atmosferze, która odbijałaby słoneczne światło przez wiele lat. Skutkuje to wieloletnim globalnym ochłodzeniem klimatu, potencjalnie nieurodzajem i głodem na skalę ogólnoświatową. Według najbardziej pesymistycznych szacunków naukowych erupcja Yellowstone o skali porównywalnej do ostatniej znanej wielkiej jego erupcji sprzed 640 tys. lat mogłaby kosztować życie nawet 5 miliardów ludzi. Wybuch innego superwulkanu Toba na Sumatrze ok. 75 tys. lat temu, nieomal doprowadził do zagłady gatunku homo sapiens, ograniczając populację ludzką do zaledwie kilku tysięcy osobników. To wszystko w skali globalnej, poza zniszczeniami w bliższej okolicy i pokryciu warstwą popiołu obszarów o promieniu przekraczającym tysiąc kilometrów.

Kto rozumie, czym są i jaką siłę mogą mieć erupcje superwulkanów, które historycznie potrafiły zmienić bieg wydarzeń na Ziemi, losy organizmów żywych i gatunku ludzkiego, ten się ich słusznie obawia. Sprawę pogarsza (albo polepsza – zależy jak na to spojrzeć) fakt, że nie wiadomo, kiedy wybuchną – większość szacunków mówi o datach odległych o dziesiątki tysięcy lat. Jednak to tylko oszacowania. Nie brakuje specjalistów, którzy twierdzą, że superwulkan Yellowstone czy stosunkowo nieodległe od Polski Pola Flegrejskie we Włoszech mogą wybuchnąć w każdej chwili. Paradoksalnie o harmonogramie, jaki ma kipiące wnętrze planety wiemy znacznie mniej niż o orbitach asteroidów i komet, które również uznajemy za potencjalne katastrofalne zagrożenia.

Bo niestety Yellowstone to nie jedyny superwulkan na Ziemi. Jest ich na naszej planecie, według naszej obecnej wiedzy, ok. dwudziestu, choć nie wszystkie uznaje się za czynne.

 

Kiedy może wybuchnąć Yellowstone?

W ujęciu historycznym odstęp czasowy między super-erupcjami Yellowstone wynosił średnio 700 tysięcy lat. Ostatni wybuch miał miejsce około 640 tysięcy lat temu, zatem w skali geologicznej „mniej więcej” zbliża się czas kolejnej erupcji. Część naukowców uważa, że kolejna erupcja może nastąpić w każdej chwili, choć większość szacunków wskazuje perspektywę dziesiątek tysięcy lat.

Pod Yellowstone znajduje się ogromny zbiornik magmy. Naukowcy nie mają wątpliwości, że jej ciśnienie w końcu doprowadzi do erupcji. Amerykanie mają zatem tę jedną z tych gigantycznych bomb zegarowych z niewidocznym dla nas zegarem w środku swojego wysoko rozwiniętego i potężnego państwa. Trudno się dziwić, że zaczęli szukać sposobu, by zapobiec katastrofie Yellowstone.

 

Na czym polega plan NASA schłodzenia Yellowstone?

Naukowcy z Laboratorium Napędów Odrzutowych NASA (JPL) przy Kalifornijskim Instytucie Technologicznym już w 2015 r. zaproponowali dość kontrowersyjny pomysł na schłodzenie i unieszkodliwienie superwulkanu Yellowstone. Zaproponowali wywiercenie otworu na głębokość ok. 10 km i pompowanie wody pod wysokim ciśnieniem. Woda nagrzewałaby się do ponad 300°C, odbierałaby ciepło komorze magmowej i wracała na powierzchnię jako źródło energii geotermalnej. Szacowali, że wystarczyłoby zwiększyć odprowadzanie ciepła o 35 proc., by skutecznie zneutralizować zagrożenie. Koszt projektu wyceniono na ok. 3,46 mld dolarów, a autorzy sugerowali, że mógłby się samofinansować ze sprzedaży energii geotermalnej pozyskanej w tej sposób.

Czterech badaczy napisało 26-stronicowe opracowanie „Obrona cywilizacji ludzkiej przed erupcjami superwulkanów”. Praca ponad dekadę temu została przekazane NASA i na wtedy na tym się skończyło. Publikacja miała miejsce później. Zresztą podobno została opublikowana tylko dlatego, że jeden z autorów Brian Wilcox, wspomniał o nim w wywiadzie dla BBC w 2017 roku. Dzięki publikacji idea ta żyje, choć została poddana krytyce.

W praktyce pomysł badaczy z JPL oznaczałby zbudowanie w Yellowstone elektrowni geotermalnej, która miałaby ochłodzić wulkan i pozyskiwać energię. W końcu zbiornik płynnej magmy jest zasadniczo gigantycznym generatorem ciepła o wielkiej mocy. Zwykle 60-70 proc. tego ciepła ucieka przez szczeliny na powierzchni do atmosfery. Pozostałe ciepło gromadzi się w magmie, kumulując energię gazów w podziemnych skałach, co może ostatecznie doprowadzić do erupcji. Proponowane „spuszczenie pary” teoretycznie zmniejszyłoby to prawdopodobieństwo wybuchu. Autorzy projektu twierdzą nawet, że gdyby można było wydobyć ciepło, wulkan teoretycznie nigdy by nie wybuchł.

 

Czy plan NASA jest wykonalny?

Plan wzbudzał i nadal wzbudza poważne kontrowersje naukowe. Wielu wulkanologów wskazywało, że Yellowstone nie jest odizolowaną kieszenią ciepła w skorupie ziemskiej. I dlatego, wskazują, ponieważ ten superwulkan jest podłączony do niewyczerpanego źródła ciepła, nie da się go schłodzić żadną ilością wody wtłoczonej z powierzchni. Dodatkowym problemem jest ogromne zapotrzebowanie na wodę takiej instalacji a także ryzyko destabilizacji systemu wulkanicznego podczas wierceń, co mogłoby przyspieszyć a nie zapobiec erupcji.

Komentarze i krytyka wskazywały, że pomysł „spuszczenia pary” z Yellowstone był raczej eksperymentem myślowym niż kompleksowym projektem. Wskazywano często, że proces odbierania energii superwulkanowi byłby rozłożony w długim czasie i kosztowny. Jednak warto przypomnieć, że podstawowy koszt oszacowano na 3,46 mld dolarów, co nie brzmi w sumie aż tak szokująco. Ponadto należy wskazać, że koszty byłyby przynajmniej częściowo równoważone przez ogromne ilości energii geotermalnej wytwarzanej w trakcie tego procesu.

Problemem jest skala czasowa projektu, o czym pisali już autorzy pierwotnej pracy. „W przypadku tak potężnego superwulkanu jak Yellowstone taki system chłodzenia potrzebowałby mniej niż 50 tysięcy lat, by całkowicie odprowadzić ciepło z komory magmowej,” szacowano w oryginalnej pracy naukowców z JPL, która cytował niedawno w mediach Mike Poland, kierownik naukowy Obserwatorium Wulkanicznego Yellowstone. Projekt wzbudza kontrowersje nie tylko dlatego, że wielu wątpi czy to rzeczywiście zadziała i zapobiegnie erupcji. Chodzi również o kwestię wody, która jest cennych zasobem i trudno byłoby przekonać ludzi, że należy ją wpompowywać pod ziemię, zamiast wykorzystać ja na ich potrzeby, w rolnictwie czy gospodarce komunalne.

 

Gdzie są i komu grożą superwulkalny?

Najbardziej znany superwulkan w Europie to Pola Flegrejskie (wł. Campi Flegrei) położone pod Neapolem we Włoszech, w odległości ok tysiąca kilometrów od granicy Polski. Nasz europejski superwulkan uznaje się za mniej więcej podobny pod względem skali do Yellowstone. Jego potencjalna pełnoskalowa erupcja, gdyby przełożyć mapy potencjalnych skutków erupcji Yellowstone na Europę, oznaczałaby pokrycie części Polski warstwą popiołów wulkanicznych od 10 do nawet 100 mm. Nie licząc oczywiście efektów klimatycznych.

W centrum kaldery Campi Flegrei, o średnicy trzynastu kilometrów znajduje się miasto Pozzuoli, zamieszkane przez ponad 80 tys. osób. Łączna zaś liczba mieszkańców kaldery to ok. 360 tys. osób. Na terenie kaldery naliczono ponad dwadzieścia kraterów i stożków wulkanicznych, szczeliny, z których wydobywają się gazy i gorące źródła. Dochodzi tam do częstych trzęsień ziemi. Ostatnia zarejestrowana w czasach nowożytnych erupcja miała miejsce w 1538 roku. Ostatnia zaś znana wielka erupcja z ok. 300 km³ wyrzuconych popiołów i kawałków skał, i wylaniem dwustu kilometrów sześciennych magmy, miała miejsce czterdzieści tysięcy lat temu.

Wedle oszacowań, po tamtym wybuchu Campi Flegrei globalna temperatura spadła o 1–2 °C. Są przypuszczenia, że skutkiem wulkanicznej katastrofy było wyginięcie neandertalczyków w Europie, co pozwoliło Homo sapiens zdominować kontynent. Ale to tylko hipotezy.

 

Czy odkryto kolejny europejski superwulkan?

Pola Flegrejskie mogą nie być niestety jedynym grożącym Europie superwulkanem na terenie Włoch. Badacze odkryli niedawno ogromny zbiornik magmy bulgoczący pod powierzchnią ziemi w Toskanii. Region Toskanii charakteryzował się historycznie jedynie sporadyczną aktywnością wulkaniczną. Jednak wedle nowych oszacowań, na głębokości od 8 do 15 kilometrów burzy się i kipi ponad pięć tysięcy kilometrów sześciennych magmy i częściowo stopionego materiału. To objętość płynów w stanie nadkrytycznym mniej więcej porównywalna z górnymi komorami magmowymi superwulkanu Yellowstone.

Odkrycia dokonał międzynarodowy zespół geologów i wulkanologów pod kierownictwem naukowców z Uniwersytetu Genewskiego (UNIGE) w Szwajcarii, a także z włoskiego Instytutu Nauk o Ziemi i Zasobów Ziemskich oraz Włoskiego Narodowego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii. Rozmiar zbiornika magmy pod Toskanią zmierzono za pomocą sieci sejsmometrów, które mogą badać wnętrze Ziemi niczym rentgen.

W Toskanii historycznie nie odnotowano jednak żadnej erupcji związanej z tym systemem geotermalnym. „Powód, dla którego ta ogromna ilość stopionego materiału nigdy nie doprowadziła do erupcji, pozostaje zagadką i jest przedmiotem dyskusji,” komentują autorzy badań.


Czy uda się przewidzieć wielką erupcję wulkaniczną z wyprzedzeniem?

Jak wynika z artykułu opublikowanego kilka tygodni temu w czasopiśmie „Science”, badacze z włoskiego Narodowego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii nauczyli się monitorować sygnały wskazujące na ruch magmy w skorupie ziemskiej, co pozwalało im przewidywać, kiedy zbliża się kolejna erupcja Etny, znanego wulkanu choć nie uznawanego za superwulkan.

Badając parametr określany jako „b”, mierzący stosunek trzęsień ziemi o niskiej sile do tych o wysokiej sile wulkanolodzy nauczyli się monitorować zmiany naprężeń w skorupie ziemskiej i śledzić magmę, która przemieszcza się z głębi skorupy i unosi się ku szczytowi wulkanu. Model statystyczny, który zebrał dane z Etny z lat 2005–2024, wykazał powiązanie między aktywnością wulkaniczną a wartością „b” – twierdzą naukowcy. Korelacja jest tak silna, że zmiany wartości b w czasie mogą poprzedzać wszelkie zjawiska geochemiczne związane z wynoszeniem się magmy –uwalnianie gazów, np. siarki i dwutlenku węgla nawet kilka miesięcy przed erupcją.

U podnóża Etny mieszka około miliona ludzi, jedna trzecia ludności Sycylii. Historia erupcji Etny jest znana do 500 tysięcy lat wstecz i jest dokumentowana przez ludzi od ostatnich 2700 lat. W 1669 roku lawa z jednej z największych erupcji Etny zalała zachodnie przedmieścia miasta Katania. Ostatnia erupcja miała miejsce w czerwcu 2025 r., wyrzucając gęste chmury gazu i stopionej skały na wysokość nawet 6 km w powietrze w niektórych miejscach.


Jakie znamy wielkie erupcje wulkaniczne w historii i jakie miały skutki?

Siła erupcji wulkanicznych jest mierzona za pomocą Indeksu Eksplozywności Wulkanicznej (VEI), systemu klasyfikacji opracowanego w 1980 roku, który jest nieco podobny do skali magnitudy trzęsień ziemi. Skala obejmuje zakres od 1 do 8, a każdy kolejny VEI jest dziesięć razy większy od poprzedniego. Według naszej wiedzy, w ciągu ostatnich 10 tysięcy lat nie było żadnego wulkanu o VEI-8, ale było kilka bardzo potężnych i niszczycielskich erupcji. 

  • Gigantyczna i obfita w historyczne konsekwencje była erupcja Góry Thera, ok. 1610 p.n.e. (VEI 7). Geolodzy uważają, że wulkan Thera na Wyspach Egejskich eksplodował z energią kilkuset bomb atomowych. Wyspa Santorini, na której znajdował się wulkan, była zamieszkana przez przedstawicieli cywilizacji minojskiej, której koniec często wiąże właśnie z tą katastrofą. Wielkich zniszczeń dokonało tsunami a spadek temperatury spowodowany przez ogromne ilości dwutlenku siarki musiał istotnie wpłynąć na klimat.
  • W 536 r. n.e., jeśli wierzyć kronikom i innym przekazom, Słońce przygasło, uprawy rolne przestały rosnąć, a ekosystemy przyrodnicze znalazły się na skraju załamania. Rzymscy i chińscy skrybowie pisali o przerażającym, bezbarwnym niebie, nietypowych dla cieplejszych pór roku opadach śniegu i masowym głód. Wszystko to mogło poważnie zaważyć na biegu historii. Uważa się, że były to skutki erupcji wulkanu o ogromnej sile, z której większość świadków wydarzeń w krajach gęściej zaludnionych nie zdawała sobie sprawy, gdyż erupcja miała miejsce daleko od centrów ówczesnej cywilizacji, na Islandii lub na Alasce. Próbki rdzeni lodowych z Grenlandii i Antarktydy ujawniają ślady ogromnych pokładów siarczanów z tego okresu.
  • Zaraz po tej katastrofie W 539 lub 540 r. n.e., wybuchł wulkan Ilopango w Salwadorze, zadając światu kolejny cios, nasilając i przedłużając globalne ochłodzenie. Erupcja Ilopango wyrzuciła prawie 44 km sześcienne materiału. Wybuch zniszczył osady Majów w regionie, zabijając natychmiast dziesiątki tysięcy ludzi i zmuszając ich do masowej migracji. Warstwa popiołu rozprzestrzeniła się szeroko w Ameryce Środkowej i została nawet znaleziona na dnie morza u wybrzeży Salwadoru. Skumulowany efekt katastroficzny, w połączeniu z wcześniejszą erupcją w 536 r., to spadek globalnej temperatury nawet o 2°C. Doprowadziło to m. in. do zakłócenia fotosyntezy i nieurodzaju na wszystkich kontynentach. Łańcuchy pokarmowe załamały się. Populacje planktonu morskiego zmniejszyły się, roślinność lądowa schła, gatunki roślinożerne miały trudności z przetrwaniem, co oczywiście wpływało na kolejne elementy łańcucha. Zakłócone zostały migracje ptaków, populacje owadów popadły w kryzys, co znów wpłynęło na łańcuchy pokarmowe i wskaźniki zapylania. Wśród ludzi oznaczało to masowy głód. Stare irlandzkie kroniki odnotowały trzy kolejne lata bez chleba.
  • Erupcja Huaynaputina w 1600 roku (VEI 6), uchodząca za największą w Ameryce Południowej w zapisanej historii ponownie mogła wpłynąć na globalny klimat. Lata następujące po erupcji w 1600 roku były jednymi z najzimniejszych od 500 lat.
  • W kwietniu 1815 r. doszło do erupcji stratowulkanu Tambora na indonezyjskiej wyspie Sumbawa. Wyrzuciło to około 150 kilometrów sześciennych materiału w serii gwałtownych eksplozji, które zakwalifikowały tę erupcję do poziomu 7 w skali eksplozji wulkanicznej VEI. Po wybuchu Tambory ogromne, wysokie słupy popiołu opadały na okoliczne pola uprawne, a bombardowania piroklastyczne (okruchy materiału z wulkanu) spadały w kierunku morza, niszcząc po drodze całe wioski i powodując dalsze zniszczenia. Szacuje się, że w wyniku tego wydarzenia zginęło łącznie około 60–70 tysięcy osób. Jednak skutki erupcji Tambory były odczuwalne globalnie. Erupcja z 1815 r. wyrzuciła sześćdziesiąt megaton siarki, której związki utworzyły aerozolową warstwę odbijającą promieniowanie słoneczne, w wyniku czego średnia globalna temperatura spadła o około 3 °C. Półkula północna w 1816 r. doświadczyła zjawiska znanego jako „rok bez lata”. Na przykład w Stanach Zjednoczonych w czerwcu w Nowym Jorku spadły obfite opady śniegu, a jeziora i rzeki w północno-zachodniej Pensylwanii były zamarznięte w lipcu. W Irlandii, według przekazów, nie przestawało padać przez osiem kolejnych tygodni, zaś w Azji zakłócenie pory monsunowej doprowadziło do suszy. Zakłócenia klimatyczne miały katastrofalne skutki, prowadząc do nieurodzaju, głodu, epidemii chorób i niepokojów społecznych, co często oznaczało kolejne ofiary śmiertelne.
  • Erupcja indonezyjskiego Krakatau z 1883 r. (VEI 6) wyrzuciła ogromne ilości skał, popiołu i pumeksu i była słyszalna na odległość tysięcy kilometrów. Eksplozja wywołała również tsunami, którego maksymalna wysokość fali osiągnęła 40 metrów i zabiła około 34 tysiące ludzi. Wyspa, na której niegdyś znajdowała się Krakatau, została całkowicie zniszczona podczas erupcji.
  • Wybuch Novarupty w 1912 r. (VEI 6), położonego w łańcuchu wulkanów na Półwyspie Alaska, będącego częścią Pacyficznego Pierścienia Ognia, był największym wybuchem wulkanicznym XX wieku. Potężna erupcja wysłała w powietrze 12,5 km sześciennych magmy i popiołu, który spadł i pokrył obszar 7800 km2 popiołem na głębokość 30 cm.
  • Erupcja Góry Pinatubo na Filipinach (VEI 6) w 1991 roku, stratowulkanu znajdującego się w łańcuchu wulkanów na Luzon na Filipinach, wyrzuciła w powietrze ponad pięć kilometrów sześciennych materiału i stworzyła kolumnę popiołu, która wzniosła się na wysokość 35 kilometrów w atmosferze. Popiół spadł na cały kraj a gdzieniegdzie nagromadził się w takiej ilości, że dachy zawalały się pod jego ciężarem. Wybuch wyrzucił również w powietrze miliony ton dwutlenku siarki i innych cząsteczek, które zostały rozniesione po całym świecie i spowodowały spadek temperatury na świecie o około 0,5 stopnia Celsjusza w ciągu następnego roku.

 

Lista superwulkanów, które mogą wybuchnąć

Oto lista superwulkanów na Ziemi, co do których panuje przekonanie, że mogą w przyszłości wybuchnąć:

 


Źródła:

https://www.semanticscholar.org/paper/DEFENDING-HUMAN-CIVILIZATION-FROM-SUPERVOLCANIC-Wilcox-Mitchell/4100c9bde5b6ad27cd4274ffc91863f0564c2241#:~:text=It%20is%20suggested%20that%20UN,war%20or%20near-Earth%20objects

https://www.nature.com/articles/s43247-026-03334-0

https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.adx9873

 

FAQ: Plan neutralizacji erupcji superwulkanu

  1. Czym są superwulkany i dlaczego są tak niebezpieczne? Superwulkany to gigantyczne struktury wulkaniczne zdolne do erupcji o skali wielokrotnie przekraczającej zwykłe wulkany. Ich wybuch może wyrzucić 1000 km³ lub więcej materiału i osiągnąć wartość VEI-8, najwyższą w skali siły erupcji wulkanicznych. Ich wybuch mógłby wywołać globalne ochłodzenie klimatu – za sprawą tlenków siarki tworzących warstwę odbijającą światło słoneczne – nieurodzaj i masowy głód. Szacuje się, że erupcja na miarę Yellowstone mogłaby zabić nawet do 5 miliardów ludzi.
  2. Ile superwulkanów znajduje się na Ziemi? Według aktualnej wiedzy naukowej na Ziemi znajduje się ok. 20 superwulkanów. Wśród nich wymienia się m.in. Yellowstone (USA), Pola Flegrejskie (Włochy), Toba (Indonezja) czy Laacher See (Niemcy).
  3. Kiedy może wybuchnąć superwulkan Yellowstone? Ostatnia wielka erupcja Yellowstone miała miejsce ok. 640 tysięcy lat temu. Średni odstęp między super-erupcjami wynosi ok. 700 tysięcy lat, co oznacza, że – w skali geologicznej – zbliżamy się do kolejnej. Część specjalistów twierdzi, że może to nastąpić w każdej chwili, choć większość szacunków wskazuje na dziesiątki tysięcy lat.
  4. Na czym polegał plan NASA schłodzenia Yellowstone? Czterech naukowców z Laboratorium Napędów Odrzutowych NASA zaproponowało w 2015 r. wykonanie odwiertu na głębokość ok. 10 km i wpompowanie wody pod wysokim ciśnieniem. Woda nagrzewałaby się do ponad 300°C, oddając ciepło na powierzchni w postaci energii geotermalnej, a jednocześnie stopniowo odbierając ciepło komorze magmowej.
  5. Ile kosztowałby projekt schłodzenia Yellowstone? Podstawowy koszt oszacowano na ok. 3,46 mld dolarów. Autorzy projektu sugerowali jednak, że przedsięwzięcie mogłoby się samofinansować dzięki sprzedaży energii elektrycznej do sieci energetycznej.
  6. Czy plan NASA miał szansę zadziałać? Projekt wzbudza poważne kontrowersje. Wielu wulkanologów wskazuje, że Yellowstone jest połączony z praktycznie niewyczerpanym źródłem ciepła w płaszczu Ziemi, co uniemożliwiałoby jego skuteczne schłodzenie. Ponadto projekt uznano raczej za eksperyment myślowy niż w pełni opracowany plan inżynierski.
  7. Który superwulkan zagraża Europie i Polsce? Najbliżej Polski położone są Pola Flegrejskie (Campi Flegrei) – kaldera o średnicy 13 km usytuowana pod Neapolem we Włoszech, ok. 1000 km od polskiej granicy. Jej pełnoskalowa erupcja mogłaby pokryć przynajmniej częśćć Polski warstwą popiołu o grubości 10–100 mm. Ostatnia wielka erupcja Pól Flegrejskich miała miejsce 40 tys. lat temu i doprowadziła do spadku globalnej temperatury o 1–2°C. Ponadto naukowcy odkryli niedawno ogromny zbiornik magmy pod Toskanią, o rozmiarach porównywalnych z Yellowstone, choć region ten historycznie nie wykazywał aktywności erupcyjnej.
  8. Czy można przewidzieć erupcję wulkanu? Tak. Naukowcy z włoskiego Narodowego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii opracowali metodę monitorowania parametru sejsmicznego „b", mierzącego stosunek trzęsień ziemi o niskiej do wysokiej magnitudy. Zmiany wartości „b" pozwalają śledzić ruch magmy i mogą zapowiadać erupcję nawet kilka miesięcy wcześniej – co potwierdzono na danych z Etny z lat 2005–2024.
  9. Jakie były historyczne skutki wielkich erupcji wulkanicznych? Erupcje historyczne wielokrotnie zmieniały losy ludzkości: erupcja Santorini (ok. 1610 p.n.e.) mogła doprowadzić do upadku cywilizacji minojskiej; erupcje z lat 536–540 n.e. wywołały globalne ochłodzenie, głód i prawdopodobnie przyczyniły się do epidemii dżumy Justyniana; erupcja Tambory (1815) spowodowała „rok bez lata" z mrozami w czerwcu w Nowym Jorku; z kolei erupcja Toby ok. 75 tys. lat temu niemal doprowadziła do zagłady gatunku Homo sapiens.
  10. Czy problem zasobów wody stanowi przeszkodę w realizacji planu NASA? Tak. Krytycy wskazują, że pompowanie ogromnych ilości wody pod ziemię w celu schłodzenia wulkanu byłoby trudne do zaakceptowania społecznego i ekonomicznego, ponieważ woda jest cennym zasobem niezbędnym w rolnictwie i gospodarce komunalnej.

 

[Autor, Mirosław Usidus jest popularyzotorem nauki i byłym redaktorem naczelnym Młodego Technika]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego to historyczny moment i niektóre śródtytuły od Redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.04.2026 19:05
Źródło: Tysol.pl