Szukaj
Konto

"Jako Żyd, jestem zadowolony". W czasie kiedy Polacy ratowali Żydów, Zachód zdradzał ich na Bermudach

20.04.2026 20:24
Konferencja Bermudzka. Uczestnicy
Źródło: Wikipedia | Autor: Nieznany | Licencja: domena publiczna | Konferencja Bermudzka
Komentarzy: 0
Wielka Brytania i Stany Zjednoczone oszukały sumienie światowej opinii publicznej, pozorując troskę o mordowanych Żydów. Działo się to dokładnie w czasie tragedii powstania w getcie warszawskim w kwietniu 1943 roku. Na odległych, koralowych wyspach Bermudach, w miejscowości Hamilton odbyła się pilna konferencja, której rzeczywistym celem było wprowadzenie świata w błąd.
Co musisz wiedzieć:
  • Konferencja bermudzka z 1943 roku, zorganizowana przez Wielką Brytanię i USA, nie doprowadziła do konkretnych decyzji w sprawie ratowania Żydów mimo wiedzy o Holokauście.
  • Według tez artykułu alianci świadomie unikali działań, które mogłyby wymusić przyjęcie większej liczby uchodźców, ograniczając pomoc do minimum.
  • W tym samym czasie w okupowanej Polsce funkcjonowały struktury takie jak Żegota, które realnie pomagały Żydom, często z narażeniem życia.

 

Setki tysięcy zamordowanych

W czerwcu 1942 roku w czołowym brytyjskim dzienniku „The Daily Telegraph” ukazał się artykuł ujawniający po raz pierwszy szokującą prawdę o zbrodniach niemieckich na Żydach. Jego tytuł był wstrząsający: "Niemcy mordują 700 tysięcy Żydów w Polsce". Zbrodnia niemiecka nazywana została "największą masakrą w dziejach świata".

Przypominam: jest czerwiec 1942 roku. Raport Jana Karskiego o mordowaniu Żydów zostanie opublikowany w postaci broszury „Masowa eksterminacja Żydów w okupowanej przez Niemców Polsce” dopiero w grudniu tego roku.

 

Misja Zygielbojma

Materiały do publikacji w „The Daily Telegraph” dostarczył Szmul Zygielbojm, polityk, działacz związków zawodowych, dziennikarz, były radny Warszawy i Łodzi. W 1940 roku partia Bund przerzuciła go na Zachód. W Anglii został członkiem Rady Narodowej RP. Od organizacji żydowskich i polskiego podziemia otrzymywał raporty, które przekazywał Światowemu Kongresowi Żydów i Amerykańskiemu Kongresowi Żydowskiemu, licząc, że wywrą nacisk na rządy alianckie i spowodują udzielenie pomocy polskim Żydom. Bez odzewu. Wszystko na próżno.

Jednak artykuł w „The Daily Telegraph” zmienił sytuację. Zareagowała BBC i zaczęła informować o masowym mordowaniu Żydów. W początku 1943 roku arcybiskup Canterbury, William Temple wezwał do ratowania Żydów w dramatycznych słowach:

W tej chwili spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność. Stoimy przed historią, ludzkością i Bogiem.

 

Trzeba uspokoić opinię publiczną

Rząd Wielkiej Brytanii był bardzo niezadowolony. Narastała presja opinii publicznej. Należało koniecznie wykonać jakieś działania, które stworzyłyby wrażenie, że rząd robi coś ważnego w tej sprawie. Chodziło o cyniczne oszukanie Brytyjczyķów.  
Anglicy zaproponowali więc Amerykanom zwołanie konferencji, na której uzyskana miała być wspólnie odpowiedź na pytanie „Jak powstrzymać masowe mordowanie Żydów?„.

Najpierw zorganizowano spotkanie w Białym Domu. Poza prezydentem Rooseveltem uczestniczyli w nim: sekretarz stanu Cordell Hull, brytyjski minister spraw zagranicznych Anthony Eden oraz brytyjski ambasador w USA lord Halifax. Wszyscy dobrze wiedzieli, że ogromna liczba Żydów jest już zamordowana. I wiedzieli także doskonale, że są jeszcze setki tysięcy Żydów czekających na pewną śmierć.  Jak ujawniają protokoły ze spotkania, w pewnym momencie sekretarz stanu Hull zwrócił uwagę na los około 70 tysięcy Żydów bułgarskich i możliwości ocalenia ich przed wymordowaniem przez Niemców. Anthony Eden odpowiedział wówczas: "Cały ten problem Żydów w Europie jest bardzo trudny. Musimy postępować bardzo ostrożnie w sprawie jakichkolwiek propozycji zabrania wszystkich Żydów z państw jak na przykład Bułgaria. Jeżeli to zrobimy, wtedy Żydzi na całym świecie zaczną domagać się od nas podobnych działań w Polsce i Niemczech".

Na czele delegacji brytyjskiej na konferencję miał stanąć syn byłego premiera – Richard Law. Jednak Amerykanom trudno było wyznaczyć kogoś gotowego podjąć się tak fikcyjnej roli. Kogoś, kto byłby efektownym figurantem. Ostatecznie, znaleziono naiwnego: był to szanowany profesor – Harold Dodds, prezydent znakomitego Uniwersytetu Princeton. Departament Stanu zobowiązał go tylko do jednego: aby w czasie konferencji absolutnie do niczego się nie zobowiązywał.

 

"Największe niebezpieczeństwo": Hitler uwolni Żydów

Już na początku konferencji bermudzkiej, przewodniczący delegacji brytyjskiej, Richard Law, zdradził swoje największe obawy: co się stanie, jeśli Hitler na propozycję uwolnienia Żydów odpowie „tak” i zgodzi się wydać Żydów aliantom?!
Oto słowa Richarda Law’a:

Gdyby Hitler przyjął propozycję uwolnienia być może milionów niechcianych osób, moglibyśmy znaleźć się w bardzo trudnej sytuacji … mógłby powiedzieć „dobrze, weźcie milion lub dwa miliony”. Następnie z powodu problemu z transportem wyglądalibyśmy wyjątkowo głupio.

Pomysł zwrócenia się do Niemców, aby uwolnili Żydów i zezwolili im na udanie się na przykład do krajów neutralnych, został więc odrzucony. Nie podniesiono limitu przyjmowania uchodźców w USA; Wielka Brytania skreśliła z góry wszelkie pomysły wpuszczania Żydów do Palestyny. Najbardziej okrutne było jednak to, że uznano za nierealną ideę, aby statki amerykańskie - wracające z Europy całkiem puste - zabierały Żydów, którzy wciąż jeszcze ukrywali się w Europie przed Niemcami.

Przypominam: jest to już kwiecień 1943. Konferencja bermudzka zaczyna się 19 kwietnia. Uczestnicy konferencji mieszkają w hotelu z widokiem na seledynowe, karaibskie morze. Szumią palmy i pewnie kwitną słynne wielkanocne lilie. W Warszawie od kilku godzin (różnica czasu) trwa powstanie w getcie, które wybuchło właśnie 19 kwietnia. Ludzie z getta, którzy nie zostali zagazowani w Treblince i spaleni w krematoriach, akurat teraz płoną żywcem.

 

Kongresmen Sol Bloom jest zadowolony

W kilkuosobowej delegacji amerykańskiej znajduje się także wieloletni członek kongresu USA Sol Bloom, z żydowskiej rodziny pochodzącej z Polski. Organizacje żydowskie oceniły jego obecność jako zły znak, bo był on znany z podatności na manipulację. Nie pomylili się. Po konferencji Sol Bloom ogłosił:

Jako Żyd, jestem całkowicie zadowolony z wyników konferencji bermudzkiej.

Po zgodnym odrzuceniu planów ratowania jakichkolwiek Żydów przed śmiercią, delegaci odetchnęli z ulgą i zajęli się sprawą o mniejszym znaczeniu: jak pomóc tym Żydom, którzy już uciekli z krajów okupowanych przez Rzeszę. Chodziło o około 5000 Żydów, którzy przedostali się do neutralnej Hiszpanii. Tu też poszło dość sprawnie: z tych pięciu tysięcy postanowiono 630 (!) przetransportować z Hiszpanii do Północnej Afryki. 

I na tym konferencja bermudzka się zakończyła.

 

Krajobraz po Bermudach

Po wielu latach (1965), Richard Law, wówczas już w Izbie Lordów, tak wspominał konferencję w Hamilton: „To był konflikt samousprawiedliwienia. Maskowanie bezczynności". Konferencja na Bermudach trwała do 29 kwietnia (aż 10 dni – tak długo, bo uczestnicy konferencji nie tylko rozmawiali o tym, jak nie udzielić pomocy mordowanym ludziom, ale także grali w golfa). Powstanie w getcie  trwało o ponad dwa tygodnie dłużej.

12 maja Szmul Zygielbojm, którego informacje przyczyniły się do pomysłu zwołania konferencji bermudzkiej, popełnił samobójstwo. W liście skierowanym do prezydenta RP Władysława Raczkiewicza i premiera Władysława Sikorskiego, pisał:

„Odpowiedzialność za zbrodnię wymordowania całej ludności żydowskiej w Polsce spada w pierwszym rzędzie na samych morderców, ale pośrednio obciąża ona także całą ludzkość, narody i rządy państw sojuszniczych, które do tej pory nie usiłowały przeprowadzić konkretnej akcji celem wstrzymania tej zbrodni. Przypatrując się biernie wymordowaniu milionów bezbronnych zamęczonych dzieci, kobiet i mężczyzn, stały się te kraje wspólnikami zbrodniarzy.„

Tydzień po zakończeniu konferencji bermudzkiej, Amerykański Komitet Syjonistyczny wykupił ogłoszenie w „The New York Times”, potępiające brak rezultatów i złamanie obietnic złożonych wcześniej. Konferencję nazwano „cruel mockery” (okrutną kpiną). Senator Harry Truman (przyszły prezydent Stanów), zrezygnował na znak protestu z udziału w Komitecie, uznając to ogłoszenie za obrazę senatu Stanów Zjednoczonych.

Tak zachowały się potęgi ówczesnego świata.

 

A w Polsce?

W tym samym czasie w okupowanej Polsce działały już – najpierw, od 27 września 1942 roku – Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom "Żegota", założony przez Zofię Kossak-Szczucką i Wandę Krahelską-Filipowicz, a – od 4 grudnia 1942 – powołana na jego miejsce Rada Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj. Rada wydawała ukrywającym się uciekinierom z gett fałszywe dokumenty, udzielała pomocy finansowej, pomagała w znajdowaniu mieszkań, w których mogli przetrwać, umożliwiała dostęp do opieki lekarskiej, dostarczała ubrania, zwalczała szantażystów i donosicieli, prowadziła akcję informacyjną.

O zakresie udzielanej pomocy, udzielanej z narażeniem życia, może świadczyć fakt, że do sierpnia 1944 roku (wybuch powstania warszawskiego) na obszarze Generalnej Guberni jakąś z form opieki ze strony Rady było objętych około 50 tysięcy Żydów.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.04.2026 20:24
Źródło: Tysol.pl