Aleksandra Jakubiak OV: „Poza Kościołem nie ma zbawienia”

Fundamentalizm
Przyznam, że im jestem starsza, z tym większą „fascynacją” obserwuję świat mediów, w którym ludzie przekonują siebie nawzajem, iż wiedzą i znają szczegóły nie tylko tego, że rzeczywistość nadprzyrodzona istnieje, ale także, jak wygląda i funkcjonuje. Najbardziej jednak wprawia mnie w osłupienie fakt, że mają odwagę przeuczać się argumentami za tym, kto dostąpi a kto nie dostąpi zbawienia. I to dostąpi lub nie dostąpi na pewno.
List biskupów
Powyższy temat powrócił w okazji odczytywanego (lub nie) listu biskupów, który poświęcony był refleksji nad 40. rocznicą wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. Kontestowane bywają słowa papieża z 1986 roku: „Po pierwsze, Kościół Chrystusowy odkrywa swoją więź z judaizmem, wgłębiając się we własną tajemnicę. Religia żydowska nie jest dla naszej religii zewnętrzna, lecz w pewien sposób wewnętrzna. Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”; oraz słowa Jana Pawła II z 1997 roku: „Ten lud trwa na przekór i wbrew wszystkiemu dlatego, że jest ludem Przymierza”;.dalej fragmenty z listu biskupów: „Powinniśmy pamiętać, że Kościół katolicki stwierdza dziś jednoznacznie: Żydzi są nadal umiłowani przez Boga, który wezwał ich nieodwołalnym powołaniem. Bóg bowiem, wierny swym obietnicom, nie odwołał Pierwszego Przymierza. Izrael pozostaje nadal narodem wybranym”; „Zainspirowana soborową deklaracją [Nostra aetate - przyp.] refleksja Kościoła ukazuje coraz wyraźniej więzi łączące Żydów i chrześcijan. Są nimi szczególnie: cześć dla Słowa Bożego, modlitwa i liturgia, a także mesjańska nadzieja przyszłości. Bo „gdy lud Boży Starego i Nowego Przymierza rozważa przyszłość, zmierza on – nawet jeśli wychodzi z dwu różnych punktów widzenia – ku analogicznym celom: przybyciu lub powrotowi Mesjasza”. Nawiązując do wspólnej nadziei eschatologicznej, św. Jan Paweł II powiedział: „Przymierze Nowe odnajduje w Starym swoje korzenie. O ile zaś Stare może odnaleźć w Nowym swe spełnienie, to jest oczywiście sprawą Ducha Świętego. My, ludzie, staramy się temu tylko nie przeszkadzać”; Św. Jan Paweł II podkreślał, że te „korzenie należy jeszcze głębiej poznać; szczególnie muszą je lepiej poznać i docenić wierni”, ponieważ „wzięcie pod uwagę wiary i życia religijnego narodu żydowskiego, tak jak są one wyznawane i przeżywane współcześnie”, może nam pomóc w lepszym zrozumieniu życia Kościoła”.
Co jest nauką Kościoła?
Po lekturze „spornych” fragmentów listu łatwo zauważyć, że większość z nich pochodzi z bezpośrednich cytatów ze św. Jana Pawła II, które wypowiedziane były przy okazji ww. wizyty papieża w rzymskiej synagodze, a także w czasie przemówienia do uczestników sympozjum „Korzenie antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim” w 1997 roku oraz w wywiadzie-rzece „Przekroczyć próg nadziei”. Reflekcje Jana Pawła II nad relacjami chrześcijaństwa i judaizmu nie są również wymyślone przez papieża ex nihilo, ale opierają się na dokumentach Kościoła, czyli faktycznej i oficjalnej jego nauce, ponieważ to owe dokumenty, a nie opinie żadnych prywatnych osób, czy to duchownych czy świeckich, stanowią o nauczaniu Kościoła katolickiego. Soborowa deklaracja „Nostra aetate” ma 5 krótkich punktów, podejrzewam, że siedmiolatek przeczytałby ją w kwadrans. Naprawdę zanim weźmiemy udział w dyskusji, warto sięgnąć do źródeł. Podlinkuję tu ten dokument: Nostra aetate.
Kościół o wyznawcach judaizmu
W kontekście ww. listu warto skupić się szczególnie na punkcie czwartym deklaracji soborowej. Oto kilka jego fragmentów: „Wierzy bowiem Kościół, że Chrystus, Pokój nasz, przez krzyż pojednał Żydów i narody i w sobie uczynił je jednością”; „Zawsze też ma Kościół przed oczyma słowa Apostoła Pawła odnoszące się do jego ziomków, "do których należy, przybrane synostwo i chwała, przymierze i zakon, służba Boża i obietnice; ich przodkami są ci, z których pochodzi Chrystus wedle ciała”; „Według świadectwa Pisma Świętego Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego i większość Żydów nie przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej rozpowszechnieniu. Niemniej, jak powiada Apostoł, Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania. Razem z Prorokami i z tymże Apostołem Kościół oczekuje znanego tylko Bogu dnia, w którym wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem i "służyły Mu ramieniem jednym”; „Skoro więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom, święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy”.
"Extra Ecclesiam nulla salus"
Druga sprawa, którą chciałam dziś podjąć, to ewoluujące definiowanie pojęcia granic Kościoła. Od starożytności znana jest sentencja św. Cypriana z Kartaginy (podobną sformułował Orygenes), według której „poza Kościołem nie ma zbawienia” (Extra Ecclesiam nulla salus). Co owa formuła nam mówi? Otóż mówi nam ona, że istnieje jeden jedyny Pośrednik między Bogiem a ludzkością, w którym możliwe jest zbawienie i jest nim Jezus Chrystus, a narzędziem umożliwiającym zbawienie jest założony przez Niego Kościół Chrystusowy. Czego z kolei ta sentencja nie mówi? Nie mówi, że tylko katolicy dostąpią owego zbawienia.
Już św. Augustyn w dyskusji z pelagianami pisał o niemożliwości wyznaczenia konkretnych granic Kościoła. Współczesna teologia mówi z kolei o pewnych kręgach przynależności. Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium w punktach 14-16 stwierdza, że poza przynależnością do Kościoła w sensie sakramentalnym, z możliwością korzystania z pełni środków zbawienia, istnieje też drugi krąg przynależności, do którego zaliczają się chrześcijanie, którzy nie zachowują jedności „pod zwierzchnictwem Następcy Piotra” oraz krąg osób, które nie przyjęły Ewangelii, ale również są objęte planem zbawienia.
Kto będzie i kto nie będzie zbawiony
Teraz długi cytat z Lumen gentium: „Ci wreszcie, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego. Przede wszystkim więc naród, który pierwszy otrzymał przymierze i obietnice i z którego narodził się Chrystus wedle ciała (por. Rz 9,4-5), lud dzięki wybraniu szczególnie umiłowany ze względu na przodków, albowiem Bóg nie żałuje darów i wezwania (por. Rz 11,28-29). Ale plan zbawienia obejmuje także i tych, którzy uznają Stworzyciela, wśród nich zaś w pierwszym rzędzie muzułmanów, oni bowiem wyznając, iż zachowują wiarę Abrahama, czczą wraz z nami Boga jedynego i miłosiernego, który sądzić będzie ludzi w dzień ostateczny. Także od innych, którzy szukają nieznanego Boga po omacku i wśród cielesnych wyobrażeń, Bóg sam również nie jest daleko, skoro wszystkim daje życie, tchnienie i wszystko (por. Dz 17,25- 28), a Zbawiciel chciał, aby wszyscy ludzie byli zbawieni (por. 1 Tm 2,4). Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie. Nie odmawia też Opatrzność Boża koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie. Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie posiadł życie”. Podkreślę jeszcze raz, że to mówi jeden z najważniejszych rangą dokumentów Kościoła.
To, że istnieje jeden Pośrednik - droga i brama - oraz jedno narzędzie - Jego Mistyczne Ciało rozpięte między doczesnością a niebem, nie znaczy, że tą drogą i przez tę bramę mogą przejść tylko osoby zatwierdzone administracyjnie, z kompletem urzędowych pieczątek. Co więcej, sobór potwierdza naukę, że będąc w pierwszym kręgu Kościoła, można swoją postawą i czynami sprawić, że zbawienia się nie dostąpi. Posiadanie pełni środków zbawienia danych przez Boga powoduje, że jest nam po prostu łatwiej. Nie łatwo. Łatwiej, niż komuś, kto ich nie posiada. Łatwiej żyć w Bożej bliskości, łatwiej przyjmować Jego mądrość i logikę miłości. Może więc zamiast licytować się, kto będzie, a kto nie będzie zbawiony i wyznaczać Bogu granice miłosierdzia, zaczniemy pracować nad własną relacją z Chrystusem i Ojcem? Z pewnością większy z tego będzie dla nas pożytek.
Wgląd w sumienie
W odniesieniu do listu biskupów spotkać też można nierzadko argumenty przeciw zbawieniu Żydów natury innej niż teologiczna np. politycznej. Po pierwsze, jest to oczywiście pomieszanie porządków analizy zjawisk, bowiem w kontekście listu biskupów mówimy o płaszczyźnie czysto teologicznej, mieszanie tego np. ze współczesną izraelską polityką - jakkolwiek krytycznie byśmy jej nie oceniali - jest po prostu podstawowym błędem logicznym, o którym uczą się zwykle studenci pierwszego roku wszelkich kierunków humanistycznych.
Po drugie, powiem tak - jako osoba o etnicznych korzeniach zarówno polskich, jak i żydowskich, jestem nieco uodporniona czy nawet impregnowana na ataki o podtekście antysemickim i naprawdę jestem ostatnia w tropieniu rasowej niechęci, sądzę jednak że warto przyjrzeć się własnemu sumieniu w tym kontekście. Nie twierdzę, broń Boże, że obecna dyskusja dotycząca soteriologii lub eschatologii, albo krytyka polityki izraelskich władz jest jakimkolwiek znamieniem antysemityzmu, proponuję tylko, by prześwietlić własne intencje i zapytać siebie, czy chodzi mi naprawdę tylko o ortodoksję, puryzm etc., czy to jednak nie kwestia uprzedzeń. Taktyka dotyczy zresztą nie tylko Żydów, ale też wszelkich innych narodów np. Niemców, Rosjan etc. Odpowiedzi pewnie będą różne. Używając jednak języka kościelnego, warto stanąć w prawdzie, by móc Boga zaprosić do partycypacji w naszych własnych uwarunkowaniach.
Papież: w centrum dynamiki pracy powinien znajdować się człowiek

Instytut Jad Waszem uderza w Polskę. Fala oburzenia w sieci

403. Zebranie KEP: stanowczy głos biskupów w sprawie Jana Pawła II

Jubileusz Świata Pracy. Papież: Jan Paweł II i ks. Popiełuszko są inspiracją chrześcijańskiej wizji pracy

Papież: Troska Boga, aby nikogo nie stracić, objawia się, gdy śmierć próbuje odbierać nam głos i twarz





