Dziesiątki ton miodu z zagranicy przy zwijaniu pszczelarstwa? Sałek: „Korelacja zdarzeń jest zastanawiająca”

Ministerstwo klimatu i środowiska dobija polskich pszczelarzy, którzy przegrywają z importem miodu z Ukrainy i Mercosuru! Zakazy pasiek w miastach, lasach i na terenach rezerwatów pogłębi ich problemy wynikające z importu miodu kiepskiej jakości z zagranicy
– alarmuje na X poseł Paweł Sałek, były sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska.
Tegoroczne kontyngenty importu miodu do UE z Ukrainy to 35 tys. ton, a z Mercosuru na poziomie 45 tys. ton i ma być zwiększany. Premier Donald Tusk nie widzi potrzeby skarżenia tej niekorzystnej umowy do TSUE!
– informuje.
Dziwna koincydencja
Pytany przez portal Tysol.pl, czy to może nie być przypadek, że z jednej strony mamy takie wielkie kontyngenty importu miodu z Ukrainy i z Mercosuru, które jeszcze mają być zwiększane, a z drugiej strony próbuje się ograniczać polskie pszczelarstwo, Paweł Sałek odpowiada:
To jest sytuacja bardzo zastanawiająca, bo z jednej strony mamy ogromny import miodu z Ukrainy, a Polska jest krajem sąsiadującym i należy przypuszczać, że ten miód w pierwszej kolejności tutaj będzie pojawiał się na rynku, także w przypadku dużych przetwórni, które używają miodu na przykład do wypieku ciastek.
Z drugiej strony mamy to, że miód będzie płynął z krajów Mercosuru, bo ta umowa tak czy inaczej praktycznie wchodzi w życie, a rząd nie chce jej zaskarżyć ani nie chce wystąpić o opinię do TSUE, bo tam jest jeszcze jedna ścieżka – wystąpienie o opinię. I ta sprawa daje dużo do myślenia, a jednocześnie w Polsce nagle pojawia się sytuacja, że grono osób zaczyna mówić o tym, że trzeba chronić dzikie zapylacze, ale to jest taka sytuacja, że pszczoła miodna, która jest naturalnym elementem środowiska, jeśli chodzi o owady zapylające, nie może z tego powodu być dyskryminowana
– dodaje.
„Korelacja zdarzeń jest zastanawiająca”
Pszczoła miodna występuje u nas od wieków, w okresie nowożytnym Polski, czy jeśli spojrzymy na czas PRL, czy czasy współczesne, to pszczoła miodna była. I teraz ta pszczoła miodna zaczyna przeszkadzać w różnorodności biologicznej i w ochronie przyrody? To do tej pory nie przeszkadzała?
– mówi poseł PiS.
Ta korelacja tych zdarzeń jest co najmniej zastanawiająca
– ocenia.
Pasmo „sukcesów” Henning-Kloski
Dopytywany, co należałoby zrobić, aby zatrzymać ten trend, który przyjęła Paulina Henning-Kolska, Paweł Sałek stwierdza:
Zobaczymy, jak potoczy się sprawa z wotum zaufania, ale trzeba zauważyć, mówiąc żartobliwie, że pani minister ma samo pasmo „sukcesów”, zaczynając od „czystego powietrza”, wyłączanie z gospodarki leśnej setek tysięcy obszarów, prowadzenie do upadku Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe, awantury i naruszenia prawa w Banku Ochrony Środowiska. Ostatnio wyszła sprawa magazynów energii, gdzie okazało się, że znaczna część tych inwestycji będzie w jej regionie wyborczym, więc tu jest dużo różnych sytuacji związanych z panią minister. Ja ją po prostu negatywnie oceniam i całą działalność tego resortu.
Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych
Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych jest dokumentem, który przygotowywany jest od listopada 2024 roku w MKiŚ, w związku z rozporządzeniem UE Nature Restoration Law (NRL). Według założeń ma na celu odbudowę zdegradowanych ekosystemów. Państwa członkowskie mają obowiązek opracowania rozwiązań i przyjęcia rządowej uchwały do 1 września 2026 roku. W jego ramach resort Henning-Kloski chce „ograniczyć negatywny wpływ pszczoły miodnej na populacje dzikich zapylaczy”.
Tagi
Komentarze
Czy naprawdę zaprzestanie przekazywania Ukrainie środków obrony zwiększa bezpieczeństwo Polski?

Prezydent Nawrocki zdecydowanym liderem. Fatalne wieści dla Tuska i Trzaskowskiego

BBC: Walka o rekrutację żołnierzy na Ukrainie staje się brutalna. „Wszyscy boją się śmierci”

Ekspert o przyszłości Morawieckiego: Rozłam jest możliwy, koalicja z PO mało prawdopodobna

MF podało wartość eksportu paliw na Ukrainę. Poseł wyliczył średnio poniżej 3 zł za litr







