Kwiecień: Nowelizacja ustawy o zawodzie położnej doprowadzi do likwidacji tego zawodu

- Resort zdrowia zaproponował taki sposób kształcenia, że przez pierwsze 3 lata przyszłe położne będą zdobywać kwalifikacje pielęgniarskie, a przez następne 18 miesięcy kwalifikacje położnej.
- Dzięki temu absolwentka ma wykonywać zarówno zawód położnej jak i pielęgniarki, zależnie od potrzeb systemu i własnej ścieżki zawodowej.
- Rząd argumentuje, że taka kolejność ścieżki edukacyjnej (tj. najpierw studia pielęgniarskie, a następnie położnicze) jest zgodna z dyrektywą unijną.
- Projekt nowelizacji jest obecnie na etapie konsultacji społecznych.
Pytana, jak ocenia zaproponowany przez rząd Donalda Tuska projekt zmiany ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej i czy nie obawia się, że może on doprowadzić do wygaśnięcia tego zawodu Anna Kwiecień mówi:
Zdecydowanie. Absolutnie. To jest moim zdaniem degradacja zawodu położnej, żeby nie powiedzieć likwidacja tego zawodu. Jeżeli młoda kobieta wybierając zawód położnej będzie najpierw musiała skończyć edukację w zakresie pielęgniarstwa, a potem położnictwo ma być pewnym dodatkiem i kolejnym stopniem, to mogę sobie wyobrazić, że wiele kobiet jednak zakończy swoją edukację na pielęgniarstwie i pójdzie już pracować, a ewentualnie kiedyś może zechce dokształcić się w zakresie specjalizacji położniczej.
„Likwidacja zawodu”
Proszę zauważyć, że to był zawsze oddzielny zawód, dlatego że tak naprawdę obszar położnictwa i ginekologii jest wyjątkowo obszernym obszarem medycznym. On dotyka i obejmuje cały okres życia kobiety. Kobieta jest – tak jak i mężczyzna oczywiście – człowiekiem, ale generalnie ten obszar ginekologiczno-położniczy jest na tyle specyficzny, że zawsze była to oddzielna profesja. Wyjątkowa profesja. Profesja, która obejmuje zagadnienia z zakresu zarówno noworodka, czyli tego najwcześniejszego okresu życia każdego człowieka i tutaj położne specjalizują się w tym zakresie. Potem bardzo często położne pomagają młodym kobietom w okresie pokwitania, czyli wtedy, kiedy wchodzimy w ten okres dojrzałości młodych kobiet. Potem, kiedy kobieta jest w ciąży, to przecież położne pracują na patologii ciąży, edukują kobiety, jak dbać o swoje zdrowie, ale nie tylko. Specjalizują się w opiece nad ciężarną, bo tutaj kompletnie zmienia się fizjologia człowieka w okresie ciąży. Potem odbierają poród. Potem pomagają kobietom w połogu. Pomagają przy opiece nad tym noworodkiem. Często kobiety mają problemy z laktacją, więc tak samo. A potem zajmują się kobietami dojrzałymi, kiedy pojawiają się problemy ginekologiczne, więc to jest ogromna wiedza. Położne są interdyscyplinarne, one naprawdę posiadają ogrom wiedzy w tym zakresie i moim zdaniem to jest kolejny krok po likwidacji porodówek, likwidacja teraz tego zawodu
- wyjaśnia Kwiecień.
Widzę, że wiele położnych nie zgadza się z tą propozycją. Nie wiem, jak to będzie procedowane, jaka będzie tutaj dyskusja, ale moim zdaniem to na pewno nie przyczyni się do poprawy ani zdrowia, ani bezpieczeństwa kobiet w tych szczególnych okresach, szczególnie w okresie ciąży, porodu, połogu. Tak, jak od początku mówiłam – likwidacja porodówek pociąga za sobą likwidację także całych oddziałów położniczo-ginekologicznych. Dla mnie to jest jakieś szaleństwo w tym zakresie, że ten rząd zawsze się deklarował jako rząd prokobiecy, natomiast uderza w najbardziej delikatną materię, jaką jest opieka nad kobietą
- dodaje.
Zrównoważony rozwój
Polska zobowiązała się do wdrażania agendy zrównoważonego rozwoju. Jeżeli się wczytamy w dokumenty tej agendy, to widzimy wyraźnie, że jest nacisk położony na aborcję (w ramach tzw. praw reprodukcyjnych), zabijanie dzieci, a nie na opiekę dla kobiety. Pytana, na ile działania rządu Donalda Tuska są motywowane ideologicznie, ideologią zrównoważonego rozwoju, Anna Kwiecień odpowiada:
To jest kłamstwo wobec pewnych pojęć. Zrównoważony rozwój brzmi dobrze, prawda? Myślimy sobie, że człowiek na terenie Polski będzie miał podobny dostęp do usług, do świadczeń zdrowotnych, niezależnie w jakim miejscu żyje i tutaj jest potężna doza fałszu i kłamstwa w tym określeniu, jak się okazuje. Moim zdaniem chodzi o to, żeby tak naprawdę uderzyć w demografię i te działania uderzają w demografię. Kobiety nie będą miały poczucia bezpieczeństwa. Każda z nich zdaje sobie z tego sprawę, że okres ciąży, porodu, połogu, to jest wyjątkowy okres. I jeżeli my odbieramy kobietom takie poczucie bezpieczeństwa, bo będą ograniczenia w tym zakresie w dostępności i do świadczeniodawców, czyli do oddziałów położniczo-ginekologicznych, i do osób specjalizujących się w tej materii, czyli pań położnych, a co za tym idzie za chwilę będzie mniej lekarzy ginekologów-położników, to ta decyzja o posiadaniu dziecka będzie podejmowana w coraz gorszych warunkach. To znaczy kobiety będą unikały ciąży i porodów, posiadania potomstwa. Dokąd to nas doprowadzi?
Bytność narodu
Anna Kwiecień zauważa, że „bytność i istnienie narodu opiera się na zastępowalności pokoleniowej. Jeżeli z tyłu głowy kobieta nie będzie miała poczucia bezpieczeństwa medycznego w tym newralgicznym okresie, jakim jest ciąża, poród, połóg, a potem nawet w okresie dojrzałości, to zapewniam panią, że nikt się nie będzie decydował na dziecko, a to będzie nas po prostu rugować z bytności na tym świecie jako narodu. Będzie nas coraz mniej, więc istnienie państwa polskiego za chwilę będzie zagrożone ponownie, ponieważ będzie coraz mniej Polaków”.
I nawet w kwestii bezpieczeństwa, utrzymanie Polski w tych granicach będzie stało pod znakiem zapytania. To do tego zmierza i najgorsze, co jest to to, że to się ubiera w takie bardzo pozytywne hasła, jakim jest zrównoważony rozwój. Absolutnie dostępność do aborcji to jest agenda. Po aborcji zacznie się mówić o eutanazji. Przecież my widzimy, co się dzieje w Holandii. Tam w ciągu krótkiego okresu normą stała się eutanazja. My zmierzamy ku takiej samej polityce. To jest naprawdę cywilizacja śmierci, a nie cywilizacja życia
- konstatuje.
Projekt nowelizacji
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt zmian w ustawie o zawodzie pielęgniarki i zawodzie położnej. Zdaniem resortu celem zmian jest poprawa dostępności świadczeń dla pacjentów, szczególnie w mniejszych miejscowościach, lepsze wykorzystanie kompetencji zawodów medycznych oraz wzmocnienie praktycznego wymiaru kształcenia.
Resort zdrowia zaproponował taki sposób kształcenia, że przez pierwsze 3 lata przyszłe położne będą zdobywać kwalifikacje pielęgniarskie, a przez następne 18 miesięcy kwalifikacje położnej. Dzięki temu absolwentka ma wykonywać zarówno zawód położnej jak i pielęgniarki, zależnie od potrzeb systemu i własnej ścieżki zawodowej. Rząd argumentuje, że taka kolejność ścieżki edukacyjnej (tj. najpierw studia pielęgniarskie, a następnie położnicze) jest zgodna z dyrektywą unijną. Aktualnie położna kształci się wyłącznie na kierunku położnictwo.
Projekt nowelizacji jest obecnie na etapie konsultacji społecznych.
Komentarze
Koalicja Obywatelska spadła poniżej 30 proc. Jest nowy sondaż
Szydło ostro uderza w Tuska. Przypomniała jego słowa sprzed lat

Bielan: Tusk będzie pisał wyroki TK, a Berek je publikował

Co Polska zrobiła dla Ukrainy? Zagadkowe słowa Zełenskiego do Tuska

Nieoficjalnie: Rząd Tuska ma listę 50 spraw dla nowego TK. Chodzi też o rewizję wyroków








