Koniec darmowych leków dla seniorów? Resort zdrowia chce oszczędzać na refundacji

- Zmiany mogą wejść w życie wraz z październikową listą refundacyjną.
- Droższe leki mogą zostać zastąpione tańszymi odpowiednikami albo objęte dopłatą.
- Eksperci ostrzegają również przed większym uzależnieniem Polski od zagranicznych producentów leków.
Resort zdrowia chce ograniczyć koszty refundacji
Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, Ministerstwo Zdrowia analizuje możliwość ograniczenia finansowania najdroższych preparatów, jeżeli dostępne są tańsze odpowiedniki zawierające tę samą substancję czynną, a powodem są koszty ponoszone przez NFZ. W 2025 r. bezpłatne leki kosztowały fundusz 9,89 mld zł. Z tej kwoty 9,11 mld zł przypadło na preparaty dla osób powyżej 65. roku życia.
Pierwsze zmiany mogą pojawić się już na październikowej liście refundacyjnej. Mają dotyczyć przede wszystkim droższych preparatów znajdujących się w grupach limitowych, jeżeli na rynku dostępne są ich tańsze odpowiedniki.
Pacjent może dostać inny lek albo zapłacić
Planowane zmiany mogą mieć bezpośrednie konsekwencje dla pacjentów. W niektórych przypadkach konieczna może być zmiana stosowanego preparatu, a w innych dopłata do leku, który do tej pory był dostępny bezpłatnie. „DGP” podaje przykład leków stosowanych w leczeniu przeciwzakrzepowym. Droższy preparat może kosztować około 300 zł miesięcznie, podczas gdy jego tańszy odpowiednik około 60 zł.
Zmiany mogą dotyczyć również drogich szczepionek, między innymi przeciwko półpaścowi oraz RSV.
Starsi pacjenci mogą mieć problem ze zmianą preparatu
Na możliwe konsekwencje częstych zmian zwracają uwagę medycy: w przypadku starszych pacjentów przejście na lek o innej nazwie lub produkowany przez innego producenta może być kłopotliwe, ponieważ nowe opakowanie czy zmieniona nazwa preparatu mogą zwiększać ryzyko pomyłek, jak również mogą utrudniać pacjentom regularne stosowanie zaleconej terapii.
Eksperci ostrzegają przed uzależnieniem od zagranicznych leków
W dyskusji o zmianach refundacyjnych pojawia się także kwestia bezpieczeństwa lekowego Polski. Eksperci wskazują na ryzyko coraz większego uzależnienia od preparatów produkowanych poza granicami kraju.
Jakub Kosikowski z Naczelnej Rady Lekarskiej ostrzegał w rozmowie z „DGP”: – Jeśli nie wprowadzimy zasady, że w pierwszej kolejności refundujemy leki nie tylko najtańsze, ale przede wszystkim polskie, wyprodukowane w Polsce z polskich API, to w razie globalnego kryzysu czy zamknięcia szlaków transportowych zostaniemy całkowicie pozbawieni leków.
Lista zmian ma być znana w październiku
Dokładny wykaz preparatów, które mogą stracić status bezpłatnych, nie jest jeszcze znany. Ma zostać przedstawiony wraz z publikacją projektu październikowej listy refundacyjnej – to wtedy będzie wiadomo, których konkretnie leków dotyczą planowane zmiany i jakie będą ich konsekwencje dla pacjentów.
Komentarze
Polska złożyła apelację w sporze z Pfizerem. Jest też wniosek o wstrzymanie wyroku

Burza w sieci po słowach lekarza. Poszło o zarobki medyków

Czarzasty drży: Trzeba to naprawić, bo przegramy wybory

Minister zdrowia na kierowanie resortem ma „kontrakt z premierem”

Maria Ochman, NSZZ "S" Ochrony Zdrowia: Może minister znajdzie w sobie odwagę, żeby do nas przyjść







