Gen. Gielerak ostrzega przed zapaścią ochrony zdrowia. Wskazuje, co trzeba zmienić

- Gen. Grzegorz Gielerak uważa, że Polska potrzebuje ustawowego określenia zasad finansowania ochrony zdrowia ze składek i budżetu.
- Postuluje również określenie roli prywatnych wydatków na zdrowie oraz przygotowanie systemu na zmiany demograficzne i rynku pracy do 2040 r.
- Według GUS prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia wyniosły w 2024 r. 64,5 mld zł, z czego 47,6 mld zł stanowiły bezpośrednie wydatki gospodarstw domowych.
- Ministerstwo Zdrowia w lipcu 2026 r. zatwierdziło rozwiązania zwiększające finansowanie świadczeń o 9,25 mld zł w skali 12 miesięcy.
- Zdaniem Gieleraka bieżące zwiększanie nakładów nie zastąpi długoterminowego określenia zasad finansowania systemu.
Gen. Gielerak wskazuje, że „Polska wydaje na zdrowie 348 mld zł – według wstępnych szacunków GUS za 2025 r. to 8,9 proc. PKB, zaledwie pół punktu procentowego poniżej średniej europejskich krajów OECD i tyle, ile Czechy czy Hiszpania. Równocześnie szpitale ograniczają przyjęcia planowe, a bieżące wydatki na świadczenia wymagają coraz większego zasilania z budżetu państwa. Brak pieniędzy jest tylko jedną z przyczyn kryzysu. Drugą, rzadziej nazywaną, pozostaje nieobecność ustawowej reguły, która przejrzyście i na trwałe dzieliłaby ciężar finansowania systemu między składkę i budżet”.
Składka nie pokrywa już całości wydatków NFZ
Szef WIM podkreśla, że składka zdrowotna, pomyślana jako finansowy fundament systemu, pokrywała w 2025 r. niespełna 82 proc. wydatków NFZ.
Resztę uzupełnia dotacja z budżetu, która rosła skokowo: od zera w 2022 r. do 32,9 mld zł w 2025 r., 33,6 mld zł po korektach w 2026 r. i 35 mld zł w planie na 2027 r. Zmiana ustroju finansowania systemu dokonała się więc bez ustawy – model powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego stał się składkowo-budżetowym de facto, nie de iure. Dodatkowo od 2026 r. dochodzi drugie ograniczenie – stabilizująca reguła wydatkowa, która każe pokryć każdą dodatkową złotówkę dla NFZ cięciem w innej części finansów publicznych
- napisał na platformie X.
Co proponuje gen. Gielerak?
W ocenie eksperta Polska pilnie potrzebuje decyzji ustrojowej rangi ustawowej – jawnej reguły wskazującej, co finansuje składka, a co budżet, dotacji ustalonej jako stały odsetek dochodów podatkowych oraz określenia roli środków prywatnych.
Skala tego ostatniego nie pozostawia miejsca na zwłokę – 64,5 mld zł, bo tyle według GUS wyniosły w 2024 r. prywatne wydatki na zdrowie, płynie dziś obok systemu publicznego, bez zdefiniowanego koszyka świadczeń i bez wpływu na czas oczekiwania. Uporządkować ten strumień mogą ubezpieczenia komplementarne o ściśle wyznaczonym zakresie ochrony, pod warunkiem, że przyjęte zasady osłonią pacjentów o najniższych dochodach. Takiego rzędu wielkości nie powinno się dalej pomijać, skoro co piąta złotówka wydawana w Polsce na zdrowie płynie poza systemem publicznym, a im dłużej ustawa tego nie reguluje, tym trwalszy staje się dostęp zależny od zamożności i tym mniej z tych pieniędzy wraca w postaci świadczeń odpowiadających realnym potrzebom zdrowotnym społeczeństwa – nakład prywatny, niepowiązany z ofertą publiczną, kupuje przede wszystkim szybszą poradę i diagnostykę tam, gdzie kolejka jest najdłuższa, a nie leczenie o najwyższej wartości klinicznej
- zauważył.
Zdaniem szefa WIM system powinien zostać oparty na dwóch filarach. Pierwszym miałaby być składka naliczana według jednolitych zasad od dochodów z pracy, a drugim – ustawowo określony udział finansowania budżetowego.
Gielerak postuluje również uregulowanie roli prywatnych wydatków na zdrowie. Jego zdaniem jednym z rozwiązań mogłyby być ubezpieczenia komplementarne, przy jednoczesnym zabezpieczeniu dostępu do świadczeń dla osób o niższych dochodach.
Gen. Gielerak podkreślił, że „ustawa, która obejmie także te pieniądze, nie może jednak zamykać się w horyzoncie jednej kadencji – ustrój finansowania trzeba już projektować pod przychody roku 2040, a nie 2027 – dopiero w tej skali czasu myślenie o systemie ochrony zdrowia zasługuje na miano odpowiedzialnego”.
Dlaczego wskazuje rok 2040?
Perspektywę roku 2040 – zdaniem Gieleraka - narzuca sama baza składkowa, która kurczy się z obu stron: ubywa jej płatników wraz ze starzeniem się społeczeństwa, a robotyzacja i sztuczna inteligencja przenoszą pracę z etatów do form obciążonych zdrowotną daniną w stopniu znikomym lub wolnych od niej.
Gielerak argumentuje również, że dalsze zwiększanie obciążeń składkowych może skłaniać część zatrudnionych i pracodawców do wybierania form pracy obciążonych niższymi składkami. W tym kontekście odwołuje się do mechanizmu krzywej Laffera.
Podwyżki ponad wierzchołek krzywej Laffera, czyli granicę, za którą wyższa stawka daje niższy wpływ, tego odpływu nie zatrzymają, a raczej go przyspieszą, tj. droższy etat wypycha część zatrudnienia do form nieoskładkowanych, a ubytek, który podwyżka miała pokryć, rośnie. Stąd propozycja oparcia systemu na dwóch filarach: (a) składce naliczanej jednolicie od każdej formy dochodu z pracy, bez wyłączeń i bez podnoszenia stawki, oraz (b) ustawowo określonym udziale budżetu. Danina od kapitału i automatyzacji wymaga natomiast odrębnego rachunku, bo ujęta zbyt szeroko wypchnie za granicę inwestycje w nowe technologie, a zbyt wąsko nie przyniesie przychodu uzasadniającego ustawową zmianę ustroju finansowania zdrowia
- wskazywał ekspert.
W ocenie gen. Gieleraka polski kalendarz tych decyzji – reguły podziału ciężaru między składkę i budżet, wysokości dotacji zapisanej w ustawie, jednolitej podstawy naliczania oraz statusu środków prywatnych – wyznaczają prace nad budżetem państwa na 2028 r. – to realna, najbliższa okazja, aby o finansowaniu zdrowia rozstrzygnął ustawodawca, zamiast pozostawiać je dorocznej korekcie planu finansowego NFZ, uzupełnianego doraźną dotacją z budżetu.
Kto zwleka z tym rozstrzygnięciem, także wybiera – tyle że wariant, w którym luka między przychodami płatnika a kosztem świadczeń urośnie, reguła wydatkowa zablokuje jej domykanie, a kolejki do leczenia planowego wydłużą się jeszcze bardziej
- przewidywał.
Co robi obecnie Ministerstwo Zdrowia?
Krytyczna diagnoza Gieleraka pojawia się w czasie zwiększania finansowania świadczeń przez resort zdrowia. W lipcu minister zdrowia zatwierdziła rekomendację AOTMiT przewidującą wzrost finansowania świadczeń o 9,25 mld zł w skali 12 miesięcy. Rekomendacja zakłada m.in. zwiększenie wartości umów NFZ o 5,5 proc.
Działania te dotyczą jednak bieżącego finansowania świadczeń. Gielerak postuluje zmianę o innym charakterze – ustawowe określenie długoterminowych zasad podziału finansowania między składkę zdrowotną i budżet państwa.
Komentarze
Koniec darmowych leków dla seniorów? Resort zdrowia chce oszczędzać na refundacji

Ważny komunikat NFZ dla rodziców
Pozłacany wiek Polski

Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska

„Betonowanie patologii”. Stanowcza opinia Solidarności ws. zmian w służbie zdrowia








