Szukaj
Konto

Gen. Gielerak ostrzega przed zapaścią ochrony zdrowia. Wskazuje, co trzeba zmienić

Gen. c - zdjęcie wygenerowane przez AI
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT | Gen. Grzegorz Gielerak - zdjęcie wygenerowane przez AI
Zdaniem szefa Wojskowego Instytutu Medycznego gen. Grzegorza Gieleraka bez uporządkowania zasad finansowania będzie rosła luka między przychodami NFZ a kosztami świadczeń, co może prowadzić m.in. do dalszego wydłużania kolejek.
Co musisz wiedzieć:
  • Gen. Grzegorz Gielerak uważa, że Polska potrzebuje ustawowego określenia zasad finansowania ochrony zdrowia ze składek i budżetu.
  • Postuluje również określenie roli prywatnych wydatków na zdrowie oraz przygotowanie systemu na zmiany demograficzne i rynku pracy do 2040 r.
  • Według GUS prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia wyniosły w 2024 r. 64,5 mld zł, z czego 47,6 mld zł stanowiły bezpośrednie wydatki gospodarstw domowych.
  • Ministerstwo Zdrowia w lipcu 2026 r. zatwierdziło rozwiązania zwiększające finansowanie świadczeń o 9,25 mld zł w skali 12 miesięcy.
  • Zdaniem Gieleraka bieżące zwiększanie nakładów nie zastąpi długoterminowego określenia zasad finansowania systemu.

Gen. Gielerak wskazuje, że „Polska wydaje na zdrowie 348 mld zł – według wstępnych szacunków GUS za 2025 r. to 8,9 proc. PKB, zaledwie pół punktu procentowego poniżej średniej europejskich krajów OECD i tyle, ile Czechy czy Hiszpania. Równocześnie szpitale ograniczają przyjęcia planowe, a bieżące wydatki na świadczenia wymagają coraz większego zasilania z budżetu państwa. Brak pieniędzy jest tylko jedną z przyczyn kryzysu. Drugą, rzadziej nazywaną, pozostaje nieobecność ustawowej reguły, która przejrzyście i na trwałe dzieliłaby ciężar finansowania systemu między składkę i budżet”.

Składka nie pokrywa już całości wydatków NFZ

Szef WIM podkreśla, że składka zdrowotna, pomyślana jako finansowy fundament systemu, pokrywała w 2025 r. niespełna 82 proc. wydatków NFZ.

Resztę uzupełnia dotacja z budżetu, która rosła skokowo: od zera w 2022 r. do 32,9 mld zł w 2025 r., 33,6 mld zł po korektach w 2026 r. i 35 mld zł w planie na 2027 r. Zmiana ustroju finansowania systemu dokonała się więc bez ustawy – model powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego stał się składkowo-budżetowym de facto, nie de iure. Dodatkowo od 2026 r. dochodzi drugie ograniczenie – stabilizująca reguła wydatkowa, która każe pokryć każdą dodatkową złotówkę dla NFZ cięciem w innej części finansów publicznych

- napisał na platformie X.

Co proponuje gen. Gielerak?

W ocenie eksperta Polska pilnie potrzebuje decyzji ustrojowej rangi ustawowej – jawnej reguły wskazującej, co finansuje składka, a co budżet, dotacji ustalonej jako stały odsetek dochodów podatkowych oraz określenia roli środków prywatnych.

Skala tego ostatniego nie pozostawia miejsca na zwłokę – 64,5 mld zł, bo tyle według GUS wyniosły w 2024 r. prywatne wydatki na zdrowie, płynie dziś obok systemu publicznego, bez zdefiniowanego koszyka świadczeń i bez wpływu na czas oczekiwania. Uporządkować ten strumień mogą ubezpieczenia komplementarne o ściśle wyznaczonym zakresie ochrony, pod warunkiem, że przyjęte zasady osłonią pacjentów o najniższych dochodach. Takiego rzędu wielkości nie powinno się dalej pomijać, skoro co piąta złotówka wydawana w Polsce na zdrowie płynie poza systemem publicznym, a im dłużej ustawa tego nie reguluje, tym trwalszy staje się dostęp zależny od zamożności i tym mniej z tych pieniędzy wraca w postaci świadczeń odpowiadających realnym potrzebom zdrowotnym społeczeństwa – nakład prywatny, niepowiązany z ofertą publiczną, kupuje przede wszystkim szybszą poradę i diagnostykę tam, gdzie kolejka jest najdłuższa, a nie leczenie o najwyższej wartości klinicznej

- zauważył.

Zdaniem szefa WIM system powinien zostać oparty na dwóch filarach. Pierwszym miałaby być składka naliczana według jednolitych zasad od dochodów z pracy, a drugim – ustawowo określony udział finansowania budżetowego.
Gielerak postuluje również uregulowanie roli prywatnych wydatków na zdrowie. Jego zdaniem jednym z rozwiązań mogłyby być ubezpieczenia komplementarne, przy jednoczesnym zabezpieczeniu dostępu do świadczeń dla osób o niższych dochodach.

Gen. Gielerak podkreślił, że „ustawa, która obejmie także te pieniądze, nie może jednak zamykać się w horyzoncie jednej kadencji – ustrój finansowania trzeba już projektować pod przychody roku 2040, a nie 2027 – dopiero w tej skali czasu myślenie o systemie ochrony zdrowia zasługuje na miano odpowiedzialnego”.

Dlaczego wskazuje rok 2040?

Perspektywę roku 2040 – zdaniem Gieleraka - narzuca sama baza składkowa, która kurczy się z obu stron: ubywa jej płatników wraz ze starzeniem się społeczeństwa, a robotyzacja i sztuczna inteligencja przenoszą pracę z etatów do form obciążonych zdrowotną daniną w stopniu znikomym lub wolnych od niej.

Gielerak argumentuje również, że dalsze zwiększanie obciążeń składkowych może skłaniać część zatrudnionych i pracodawców do wybierania form pracy obciążonych niższymi składkami. W tym kontekście odwołuje się do mechanizmu krzywej Laffera.

Podwyżki ponad wierzchołek krzywej Laffera, czyli granicę, za którą wyższa stawka daje niższy wpływ, tego odpływu nie zatrzymają, a raczej go przyspieszą, tj. droższy etat wypycha część zatrudnienia do form nieoskładkowanych, a ubytek, który podwyżka miała pokryć, rośnie. Stąd propozycja oparcia systemu na dwóch filarach: (a) składce naliczanej jednolicie od każdej formy dochodu z pracy, bez wyłączeń i bez podnoszenia stawki, oraz (b) ustawowo określonym udziale budżetu. Danina od kapitału i automatyzacji wymaga natomiast odrębnego rachunku, bo ujęta zbyt szeroko wypchnie za granicę inwestycje w nowe technologie, a zbyt wąsko nie przyniesie przychodu uzasadniającego ustawową zmianę ustroju finansowania zdrowia

- wskazywał ekspert.

W ocenie gen. Gieleraka polski kalendarz tych decyzji – reguły podziału ciężaru między składkę i budżet, wysokości dotacji zapisanej w ustawie, jednolitej podstawy naliczania oraz statusu środków prywatnych – wyznaczają prace nad budżetem państwa na 2028 r. – to realna, najbliższa okazja, aby o finansowaniu zdrowia rozstrzygnął ustawodawca, zamiast pozostawiać je dorocznej korekcie planu finansowego NFZ, uzupełnianego doraźną dotacją z budżetu.

Kto zwleka z tym rozstrzygnięciem, także wybiera – tyle że wariant, w którym luka między przychodami płatnika a kosztem świadczeń urośnie, reguła wydatkowa zablokuje jej domykanie, a kolejki do leczenia planowego wydłużą się jeszcze bardziej

- przewidywał.

Co robi obecnie Ministerstwo Zdrowia?

Krytyczna diagnoza Gieleraka pojawia się w czasie zwiększania finansowania świadczeń przez resort zdrowia. W lipcu minister zdrowia zatwierdziła rekomendację AOTMiT przewidującą wzrost finansowania świadczeń o 9,25 mld zł w skali 12 miesięcy. Rekomendacja zakłada m.in. zwiększenie wartości umów NFZ o 5,5 proc.

Działania te dotyczą jednak bieżącego finansowania świadczeń. Gielerak postuluje zmianę o innym charakterze – ustawowe określenie długoterminowych zasad podziału finansowania między składkę zdrowotną i budżet państwa.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.08.2026 20:47
Źródło: X, Tysol.pl