Szukaj
Konto

Gen. Samol alarmuje ws. Tarczy Wschód: „Robią z nas głupków”

Gen. Bogusław Samol - zdjęcie wygenerowane przez AI
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT | Gen. Bogusław Samol - zdjęcie wygenerowane przez AI
Od dwóch lat realizowany jest program Tarcza Wschód. Gen. Bogusław Samol w rozmowie z Tysol.pl ostro krytykuje sposób jego realizacji. Generał kwestionuje m.in. ujawnianie informacji o planowanych umocnieniach i ocenia, że część prezentowanych publicznie rozwiązań świadczy o braku profesjonalizmu. – Tarcza Wschód powinna być budowana w tajemnicy – mówi gen. Samol.
Co musisz wiedzieć:
  • Gen. Bogusław Samol krytycznie ocenia sposób realizacji Tarczy Wschód i ujawnianie części informacji dotyczących programu.
  • Według generała Polska potrzebuje aktualizacji dokumentów strategicznych uwzględniających doświadczenia wojny w Ukrainie.
  • Samol wskazuje również na niewystarczające – w jego ocenie – zdolności obrony powietrznej i przeciwrakietowej Polski.
  • Generał krytykuje prezentowane publicznie elementy Tarczy Wschód i uważa, że informacje o systemie umocnień nie powinny być szeroko ujawniane.

- Polska nie posiada strategii bezpieczeństwa, za to taką strategię ma ogłosić w drugiej połowie 2026 roku Komisja Europejska. Czy istnieje zatem ryzyko, że zarówno Tarcza Wschód, jak i inne środki obronne są komponowane pod potrzeby Komisji Europejskiej, a nie polskiej obronności?

Gen. Bogusław Samol: Trudno mi na ten temat powiedzieć, czy tak jest faktycznie, ale dla mnie zastanawiające jest to, że do tej pory, od pięciu lat, bo tyle wojna trwa, nie opublikowano nowej strategii bezpieczeństwa narodowego, a również strategii pochodnych z tej strategii, które powinny dotyczyć funkcjonowania sił zbrojnych w czasie pokoju, jak również przygotowania ich do wojny, sposób prowadzenia wojny poszczególnych resortów, czy obszarów funkcjonowania państwa, jak służba zdrowia, zaopatrzenie, bezpieczeństwo żywnościowe, energetyczne. To znaczy, że władze państwowe – w mojej ocenie – obawiają się przygotować strategię i ją ogłosić, dlatego że musieliby ją realizować. Władze obecne patrzą pod kątem tylko i wyłącznie przyszłych wyborów i cokolwiek by zmienili z zapisów strategii bezpieczeństwa narodowego, byłoby to niekorzystne dla nich. Bo taka sytuacja geopolityczna i geostrategia, w jakiej otoczeniu się Polska znajduje, dyktuje jasne kierunki działania. I tutaj między innymi nie mamy nawet sprecyzowanego zachowania się Polski wobec Ukrainy, która może wygrać wojnę, a uważam, że jej nie wygra. Drugi wariant, może się podporządkować Rosji, a my mamy strategię 1:0, to znaczy dzisiaj Ukraina walczy, to musimy się starać, żeby ją wspomóc. A co będzie, jak Ukraina tę wojnę przegra i przyjmie warunki rosyjskie? Nie mamy strategii.

Być może tak jest, ale nie chciałbym w tym miejscu dociekać, czy opóźnienie w zakresie opracowania polskiej strategii bezpieczeństwa narodowego wynika z tego, że Unia opracowuje taką strategię. Trzeba pamiętać, że Unia Europejska jest porozumieniem w obszarze gospodarczym, nie militarnym. Byłbym zdziwiony, gdyby taka sytuacja nastąpiła i chciano by zastąpić Sojusz Północnoatlantycki, a wręcz wyrzucić Amerykanów z tego systemu. Jeżeli Polska by się na to zgodziła – bo to jest przypuszczenie – byłoby to wielkie nieszczęście dla naszego kraju, dlatego że utracilibyśmy niepodległość, niezawisłość decydowania o własnym bezpieczeństwie, a przede wszystkim stajemy się po raz kolejny strefą buforową do rozgrywania między Rosją a Europą Zachodnią, Niemcami i Francją. I to jest bardzo niebezpieczne.

Dziwię się, że mimo że obecne władze polskie zapewniają o tym, że trzeba budować bezpieczeństwo, że trzeba się starać, to nie ma praktycznych działań, tylko jest ciągle propaganda. To, co powtarzam od dłuższego czasu.

- Mamy sytuację, w której o zakupie przez Polskę sprzętu w ramach SAFE decydowała de facto Komisja Europejska i ze złamaniem traktatów, kompletnie ultra vires, te kompetencje w obszarze obronności są transferowane do Komisji Europejskiej, do unijnych instytucji. Pytanie, w kontekście tego, co Pan przed chwilą powiedział, my zostaniemy wykorzystani przez te instytucje do rozgrywki z Rosją?

Dzisiaj sprawy bezpieczeństwa Polski, w tym militarnego są prowadzone przez dwa ośrodki: obóz rządzący i obóz prezydencki. I widzimy rozbieżności. Z jednej strony minister obrony narodowej, wicepremier podkreśla ważność relacji z Amerykanami, ale z drugiej strony polski rząd, a szczególnie pewni koalicjanci z tego rządu, mówiąc o czym innym zupełnie, często pomijają rolę i znaczenie Stanów Zjednoczonych w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa naszym krajom Europy Środkowej, a wręcz mówią o tym, że Unia to zrobi. Unia tego nie zrobi, bo nie ma takich zdolności. Po pierwsze UE nie zapewni parasola nuklearnego, co zapewniają nam Amerykanie. Wielka Brytania i Francja, nawet Francja w ostatnim porozumieniu wyraźnie pokazuje, że absolutnie nie zamierza użyć parasola ochronnego broni jądrowej jako państwo będące ochroną dla Polski. Owszem, dali nadzieję, że możemy uczestniczyć w nuclear sharing. Pani redaktor, nuclear sharing jest to nic innego, jak wzmocnienie zdolności tego państwa, a więc wydzielenie nosicieli broni jądrowej – na pokładach statków powietrznych, a więc samolotów, jak również platform lądowych. Ale USA zapewniają nam to bezpieczeństwo, natomiast Francja chce wykorzystać i zaproponować nuclear sharing Polsce w wypadku, gdyby ona została zaatakowana, a Rosja nigdy tego nie uczyni wobec Francji, Wielkiej Brytanii. Zdaje sobie bowiem sprawę, że z tych dwóch państw może być akcja odwetu. Natomiast Polska nie ma takiej broni. Oczywiście propagandowo nuclear sharing jest dla Polski atrakcyjne, ale przynosi żadnych zapewnień w zakresie obrony państwa polskiego przed atakami nuklearnymi.

- Pytanie w tym momencie, czy MON ma jakąkolwiek spójną koncepcję, żeby tą obronność wypracować?

Jeżeli jeden z ważnych generałów, zastępca Inspektoratu Uzbrojenia w wywiadzie dla pana Jankowskiego, w Polsat, mówi wyraźnie o systemie obrony powietrznej i obrony antybalistycznej, że praktycznie są tam niesamowite luki, a następnego dnia występuje wicepremier tłumacząc, że nie jest naprawdę tak źle, to pytanie, kto się myli: generał czy premier? Generał, który zna się na tych sprawach, a on się zna – ja znam tego generała. On się zna na tych sprawach i w końcu nie wytrzymał. Jeżeli jest nowy rząd przy władzy już ponad trzy lata i wojna trwa na Ukrainie, środki napadu powietrznego wlatują w polską przestrzeń powietrzną i rząd nie podejmuje żadnych działań związanych ze zwiększeniem zdolności obronnych w przestrzeni powietrznej, za wyjątkiem programu SAN, a mało tego ten SAN dopiero jest w powijakach i on nie zapewnia bezpieczeństwa.

Mało tego, mówi się o tym, że trzeba zwiększyć zdolności obrony antybalistycznej, to pytanie, czy rząd zwrócił się do Stanów Zjednoczonych o przyspieszenie procesu dostarczenia pozostałych sześciu baterii Patriotów do Polski? Nie. Czy rząd polski, widząc zagrożenia i konieczność obrony całego terytorium państwa polskiego, bo ktoś tam tłumaczył, że nawet Izrael się przed tym nie broni – bzdury opowiadają ci eksperci rzekomi, bo nie wiedzą, o co chodzi.

Jeżeli my mamy kłopoty z obroną antybalistyczną, to cały czas się sugeruje, że powinniśmy część rakiet Patriot przekazać na potrzeby Ukrainy. Gdy mamy tak ograniczone zdolności obronne Polski przed uderzeniami z przestrzeni kosmicznej, a więc rakiet balistycznych, to ja intencji rządu i jego działań nie dostrzegam korzystnych dla państwa polskiego. Po prostu to jest propaganda, która chce uspokoić społeczeństwo. Na szczęście dzisiaj społeczeństwo polskie jest na tyle wyedukowane i na tyle ma dostęp do różnego rodzaju informacji w mediach społecznościowych, tych otwartych, w mediach i w prasie i obserwują wydarzenia na Ukrainie, że zdają sobie sprawę z zagrożeń wobec państwa polskiego. Mam nadzieję, że nasi obywatele w niedługim czasie wystawią za to rachunek, za oszukiwanie nas, bo my jesteśmy oszukiwani.

- Czy Tarcza Wschód w tej formie, którą przedstawia MON zda egzamin?

Po pierwsze Tarcza Wschód powinna być budowana w tajemnicy. Natomiast pokazuje się w czasie pokoju przebieg linii obronnych, w jaki sposób biegną te betonowe jeże. Mało tego, jest śmieszna sytuacja – pokazują pas umocnień zbudowanych na bazie betonowych jeży, ale do skraju lasu, a już las nie jest broniony. Traktuje się Rosjan jako głupków, że oczywiście oni podejdą do tych przeszkód, pooglądają je sobie, lornetkami prześwietlą, ocenią sytuację: „No tam jest las, to my tamtędy nie przejdziemy”. Ci wojskowi, którzy to autoryzują swoim autorytetem, i ci politycy, którzy nie wiedzą, o co chodzi, robią z nas głupków.

Mi cały czas wypomina się, że jestem z okresu Układu Warszawskiego, ale w Układzie Warszawskim byłem jako dowódca kompanii czołgów, dowódca batalionu szkolony w szeregu ćwiczeń między innymi z zakresu pokonywania przeszkód terenowych, przeszkód naturalnych, które zostały wykorzystane, a jednocześnie przeszkód minowych, zapór inżynieryjnych i tak dalej. I tak samo byłem uczony, jak organizować to w obronie. Dzisiaj to, co oglądam w telewizji – bo ja nie znam tych planów, ale oceniam to na podstawie tego, co pokazali w telewizji – jest to szczyt głupoty niesamowity i brak profesjonalizmu. Mało tego, informuje się w mediach o tym, jak będą budowane magazyny, ile tych magazynów będzie. Minister obrony narodowej, który między innymi stoi na czele systemu, który powinien zabezpieczać wypływ informacji niejawnych o naszym systemie obronnym, to właśnie pierwsi ludzie, którzy stoją na czele systemu – wicepremier i jego wiceministrowie – mówią o wszystkich szczegółach. Gdyby to powiedział wojskowy, to natychmiast by poniósł konsekwencje, ale to, że mówi polityk i daje informacje dla rosyjskiego wywiadu, ułatwia im prowadzenie penetracji polskiego systemu obronnego, a w szczególności polskich obszarów, gdzie zamierzamy się bronić, to ja się dziwię, gdzie ja mieszkam. Nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje, ale to jest rzeczywistość.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.08.2026 17:04
Źródło: Tysol.pl