Szukaj
Konto

Polska jest gotowa płacić wyższą składkę do budżetu UE. Wiceminister podał warunki

Waluta euro leżąca na stole
Źródło: Licencja Pixabay | Autor: moerschy | Licencja: Licencja Pixabay | Waluta euro
Polska jest gotowa płacić więcej do wspólnego budżetu UE, jeśli alternatywą będą nowe źródła dochodów mocniej obciążające mniej zamożne państwa. Jedną z „czerwonych linii” Warszawy jest propozycja przekazywania części wpływów z systemu ETS bezpośrednio do unijnej kasy. Komisja Europejska chce w ten sposób pozyskiwać miliardy euro rocznie.
Co musisz wiedzieć:
  • Polska dopuszcza wyższą składkę do budżetu UE – jeśli alternatywą byłyby nowe źródła dochodów, które według Warszawy mocniej obciążałyby mniej zamożne państwa.
  • Rząd sprzeciwia się przekazywaniu części wpływów z ETS1 do budżetu UE – Komisja proponuje 30 proc., co według jej szacunków oznaczałoby średnio ok. 9,6 mld euro rocznie.
  • Nie wiadomo jeszcze, ile więcej miałaby zapłacić Polska – ostateczna kwota będzie zależała od wyniku negocjacji budżetu UE na lata 2028–2034 i sposobu jego finansowania.

Stanowisko Polski przedstawił w Brukseli wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki. Jak informuje RMF24, wiceszef MSZ wyjaśnił, że gdyby wybór miał sprowadzać się do nowych, regresywnych źródeł dochodów UE albo zwiększenia tradycyjnych składek państw członkowskich, Warszawa opowiedziałaby się za drugim rozwiązaniem. Składki oparte na dochodzie narodowym brutto (DNB) są bowiem powiązane z zamożnością poszczególnych państw – większe i bogatsze gospodarki wpłacają więcej.

Polska przeciwko finansowaniu UE z ETS

Największe zastrzeżenia polskiego rządu dotyczą wykorzystania dochodów z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Komisja Europejska proponuje, aby 30 proc. dochodów generowanych przez ETS1 trafiało do budżetu UE. Według szacunków Brukseli rozwiązanie to przynosiłoby średnio około 9,6 mld euro rocznie.

Propozycja dotyczy istniejącego systemu ETS1. Nie obejmuje wpływów z ETS2 dotyczącego m.in. budynków i transportu drogowego.
Warszawa sprzeciwia się tej propozycji. Argumentuje, że przekazanie części wpływów do budżetu UE ograniczyłoby środki pozostające obecnie do dyspozycji państw członkowskich, które mogą być przeznaczane m.in. na transformację energetyczną. Zdaniem polskiego rządu takie rozwiązanie mogłoby również proporcjonalnie mocniej obciążyć mniej zamożne państwa Unii.

Nie oznacza to jednak sprzeciwu Polski wobec wszystkich nowych źródeł finansowania UE. Warszawa jest otwarta m.in. na wykorzystanie wpływów z CBAM, czyli mechanizmu dotyczącego emisji związanych z importem określonych towarów spoza Unii, a także na rozwiązania obejmujące największe przedsiębiorstwa.

Komisja Europejska uzasadnia propozycję nowych źródeł dochodów potrzebą finansowania priorytetów kolejnego budżetu oraz spłaty zobowiązań związanych z NextGenerationEU, przy jednoczesnym ograniczeniu presji na tradycyjne składki państw.

Co wyższa składka oznaczałaby dla Polski?

Wyższy udział składek opartych na DNB oznaczałby większe bezpośrednie wpłaty państw do wspólnego budżetu. Mechanizm ten uwzględnia jednak wielkość gospodarek państw członkowskich.

Alternatywą proponowaną przez Komisję jest zwiększenie znaczenia nowych zasobów własnych UE, m.in. związanych z ETS, CBAM, e-odpadami, akcyzą tytoniową oraz dużymi przedsiębiorstwami. Polska nie sprzeciwia się wszystkim tym rozwiązaniom, ale kwestionuje część propozycji.

Nie wiadomo jeszcze, jaka byłaby ostateczna finansowa różnica dla Polski między poszczególnymi wariantami. Będzie ona zależała od wyniku negocjacji całego budżetu na lata 2028–2034 oraz zasad dotyczących jego dochodów.

Bruksela szuka pieniędzy na nowy budżet

Spór dotyczy sposobu sfinansowania kolejnego wieloletniego budżetu Unii. Obecnie jednym z jego podstawowych źródeł jest składka państw uzależniona od ich DNB. Do unijnej kasy trafiają również m.in. dochody z ceł, część wpływów związanych z VAT oraz składka od niepoddawanych recyklingowi odpadów opakowaniowych z tworzyw sztucznych.

Unijny komisarz ds. budżetu Piotr Serafin argumentuje, że bez znaczącego pakietu nowych zasobów własnych trudno będzie jednocześnie utrzymać ambitny poziom wydatków UE i nie zwiększać składek państw członkowskich. Kwestia nowych źródeł dochodów ma być jednym z ważnych tematów dalszych negocjacji budżetowych.

Obecne rozmowy nie mają jeszcze doprowadzić do ostatecznego kompromisu. Są elementem przygotowań do dalszych negocjacji dotyczących przyszłego budżetu UE, w tym rozmów na szczeblu przywódców państw członkowskich.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.09.2026 20:34
Źródło: RMF24, Tysol.pl