Afera w Szpitalu Południowym. Polacy wskazali winnych

- Nie milkną echa afery w Szpitalu Południowym w Warszawie. Według ustaleń Zero.pl osoby związane z KO miały być przyjmowane bez kolejki i korzystać ze specjalnego pomieszczenia.
- Rafał Trzaskowski miał otrzymać informację o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym już 19 lipca 2025 r. – twierdzą dziennikarze portalu zero.pl.
- 33,4 proc. badanych uważa, że afera obciąża politycznie cały rząd Donalda Tuska.
Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym?
Nie milkną echa afery związanej z Szpitalem Południowym w Warszawie. Według najnowszych doniesień Rafał Trzaskowski otrzymał informację od ordynatora oddziału chirurgii o nieprawidłowościach w warszawskim szpitalu niemal rok przed tym, jak sprawa ta trafiła do mediów – w lipcu 2025 roku.
Rafał Trzaskowski w swoim najnowszym oświadczeniu stwierdził, że „prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji”, a fakt, że ktoś wysłał wiadomość w komunikatorze „nie jest równoznaczny z tym, że wiadomość została przeczytana przez adresata”.
Warto zaznaczyć, iż portal zero.pl twierdzi, że Rafał Trzaskowski odpowiedział ordynatorowi, że „ma dużo obowiązków i woli otrzymać informację na piśmie”.
19 lipca 2025 r. ordynator przekazał prezydentowi miasta tę informację
– zwrócił uwagę portal.
Sondaż w sprawie Szpitala Południowego. Polacy podzieleni
W badaniu United Surveys respondentów zapytano: „Czy Pana/Pani zdaniem afera w Szpitalu Południowym obciąża politycznie cały rząd Donalda Tuska, szefową Ministerstwa Zdrowia, lokalnych polityków czy jest to sprawa władz Warszawy?”.
Największa grupa badanych, 36 proc., uznała, że odpowiedzialność ponoszą wyłącznie władze szpitala. Niewiele mniej, bo 33,4 proc., wskazało jednak na cały rząd Donalda Tuska.
Zdaniem 17,4 proc. ankietowanych sprawa obciąża wyłącznie władze Warszawy. Minister zdrowia została wskazana przez 3,4 proc. respondentów, natomiast 2,7 proc. uznało, że odpowiedzialne są tylko lokalne struktury Koalicji Obywatelskiej.
Odpowiedzi nie potrafiło udzielić 7,1 proc. uczestników badania.
Wyborcy koalicji bronią rządu Donalda Tuska
Wśród wyborców partii tworzących Koalicję 15 października dominuje przekonanie, że sprawa dotyczy przede wszystkim kierownictwa placówki. Takiej odpowiedzi udzieliło 64 proc. badanych z tej grupy.
Tylko 7 proc. zwolenników ugrupowań rządzących uważa, że afera politycznie obciąża cały rząd Donalda Tuska.
Elektorat opozycji wskazuje na rząd
Zupełnie inaczej sytuację oceniają wyborcy partii opozycyjnych. Aż 67 proc. z nich odpowiedzialnością za aferę obarcza cały rząd. Jedynie 14 proc. wskazuje wyłącznie na władze Szpitala Południowego.
Wśród osób niezdecydowanych, niegłosujących i popierających pozostałe ugrupowania odpowiedzi były bardziej zróżnicowane. 32 proc. wskazało na władze Warszawy, 28 proc. na kierownictwo szpitala, a 26 proc. wybrało odpowiedź „nie wiem / trudno powiedzieć”.
Metodologia badania
Sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski został przeprowadzony w dniach 19–20 czerwca 2026 r. na próbie n=1000, błąd oszacowania 3 proc., próg ufności 0,95. Badanie zrealizowano metodą mix-mode online oraz telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CAWI/CATI).
Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów
W ubiegłą środę ukazał się artykuł dziennikarza serwisu zero.pl Patryka Słowika, który na łamach portalu ujawnił podejrzenie funkcjonowania w Warszawskim Szpitalu Południowym nieformalnej, uprzywilejowanej ścieżki obsługi polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.
Centralną postacią artykułu jest lekarz i radny dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej, który 15 czerwca zrezygnował z członkostwa w partii. Kacprzyk był bohaterem poprzedniego artykułu Patryka Słowika, którego Zero.pl przedstawia jako osobę faktycznie zarządzającą pracą SOR-u.
Według ustaleń Zero.pl osoby związane z Koalicją Obywatelską miały:
- być przyjmowane na SOR niemal natychmiast, podczas gdy inni pacjenci czekali po 4–5 godzin,
- otrzymywać szerokie pakiety badań, niekiedy niewspółmierne do zgłaszanych dolegliwości,
- oczekiwać na wyniki w oddzielnym, komfortowym pokoju zamiast we wspólnej poczekalni,
- korzystać z SOR również w przypadkach, które — zdaniem cytowanych pracowników — powinny być diagnozowane w przychodni lub lecznictwie ambulatoryjnym.
„Polityczni VIP-owie”
Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu. Zamiast siedzieć w poczekalni ze wszystkimi, mogli bowiem korzystać z wygodnego pokoju formalnie należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa
– czytamy w artykule portalu zero.pl.
Komentarze
Bogucki do Tuska: „Gdyby Trzaskowski wygrał wybory, cała Polska byłaby jak Szpital Południowy”

Najgorsi ministrowie Tuska

Nowe kulisy afery szpitalnej. „Politycy trafiali tam po imprezach na detoks”

Politycy KO uciekają od pytań po aferze w Szpitalu Południowym. Ekspert: To bardzo groźny sygnał

„Salonik VIP” w szpitalu pogrąża KO. Gigantyczny zasięg afery







