Szukaj
Konto

Rosja rozbudza nieufność między Polską a USA

Rosja rozbudza nieufność między Polską a USA
Źródło: pexels.com | Autor: Pexels | Licencja: Pexels License | Donald Trump
Relacje ze Stanami Zjednoczonymi mają kluczowe znaczenie nie tylko dla Polski, lecz także dla całego NATO. Obecnie sojusz naszych państw staje jednak przed poważnym wyzwaniem. Jeszcze nigdy Ameryka nie miała tak złej prasy w Polsce, jak obecnie. Czy mamy do czynienia z realnymi rysami na polsko-amerykańskich relacjach? A może jesteśmy obiektem operacji manipulacyjnej, której celem jest osłabienie bezpieczeństwa w naszym regionie? I jakie znaczenie ma to, że sojusz z USA kwestionowany jest – znów – w czasie rządów Donalda Tuska?
Co musisz wiedzieć:
  • Autor przekonuje, że strategiczny sojusz Polski z USA pozostaje fundamentem bezpieczeństwa naszego kraju.
  • Tekst stawia tezę, że w Polsce trwa kampania podważająca zaufanie do Stanów Zjednoczonych, napędzana przez rosyjską propagandę.
  • Zdaniem autora relacje polsko-amerykańskie mają potencjał dalszego rozwoju

Stany Zjednoczone są od lat najważniejszym strategicznym sojusznikiem RP. Jest to szczególnie oczywiste od wejścia Polski do NATO w 1999 roku. Polska polityka bezpieczeństwa i zagraniczna traktuje relacje z Ameryką jako jeden z ważnych gwarantów stabilności i bezpieczeństwa naszego kraju, ale i całego regionu. Miało to swoje przełożenie na kolejne decyzje o wzmocnieniu tego sojuszu jako odpowiedzi na zmieniającą się sytuację międzynarodową.

To z USA Polska zaczęła budowę tarczy antyrakietowej, którą w końcu udało się zwieńczyć sukcesem (z problemami, o czym poniżej), to także USA stały się główną siłą sojuszniczą, która stacjonuje w naszym kraju po ustaleniach Szczytu NATO w Warszawie w 2016 roku. To USA mają w Polsce swoje dowództwa wojskowe, jednostki zdolne do operowania w ramach sojuszniczego wsparcia. To Stany są kluczowym partnerem w polityce energetycznej, który pozwala budować bezpieczny miks energetyczny przez dostawy LNG. To Ameryka jest także partnerem przy budowanej u nas elektrowni atomowej. To Stany są głównym kontrahentem dla MON, który kontynuuje modernizację Wojska Polskiego na podstawie amerykańskich kontraktów na tak ważny sprzęt, jak czołgi Abrams, wyrzutnie Himars, myśliwce F-35 czy śmigłowce Apache. Zarówno nasza polityka, jak i zacieśnianie współpracy z USA są odpowiedzią na rosnący od lat poziom agresji Rosji, która dziś zagraża bezpieczeństwu Europy Środkowo-Wschodniej. Sojusz z USA wchodzi na kolejne szczeble także w odpowiedzi na rosnące zagrożenia.

 

Rozbudzanie nieufności

O roli i znaczeniu współpracy Polski i USA w Polsce nie trzeba było przez lata nikogo przekonywać. Było oczywiste, że mocniejsze współdziałanie z Amerykanami daje Polsce realne gwarancje bezpieczeństwa. I tak to było odbierane także przez naszych wrogów – rosyjska propaganda jeszcze w 2016 roku zidentyfikowała nowy etap współpracy militarnej między RP i USA jako jedno z głównych zagrożeń dla własnych interesów w Europie. Z perspektywy Moskwy sytuacja była oczywista – im więcej Amerykanów w Europie Środkowej, tym mniejsze pole gry dla Rosji i jej interesów. Dlatego od 2016 roku powtarzają się w działaniach rosyjskiego wywiadu próby rozbudzania nieufności i niechęci między USA i Polską. Każdy pretekst był dobry, by w ramach wojny informacyjnej pokazywać Polakom, że współpraca z USA jest dla nas groźna, a Polacy na tej współpracy jedynie tracą.

Ten typ oddziaływania na Polskę miał niestety przełożenie na niektórych wpływowych uczestników życia politycznego. Wystarczy wspomnieć wywiady obecnego senatora Mirosława Rożańskiego, który opowiadał, że baza amerykańska w Polsce może być zagrożeniem, bo będzie na celowniku rosyjskiej armii. Na szczęście jednak takie osoby i głosy nie przekładały się na główny nurt polityczny, relacje z USA były rozwijane, pozostając solą w oku Kremla. W 2021 roku, na kilka tygodni przed pełnoskalowym atakiem na Ukrainę, Moskwa wysłała do USA ultimatum, w którym wskazała między innymi, że wojna nie wybuchnie, jeśli... NATO wróci do stanu z 1997 roku. Czyli wycofa się z Europy Środkowej, w tym Polski. Takie apele i groźby pojawiały się zresztą wielokrotnie. Moskwa konsekwentnie opisywała kraje wschodniej flanki mianem „rusofobów”, „podżegaczy” i „wichrzycieli”, insynuowała, że państwa regionu prowadzą do wojny NATO – Rosja, a Sojusz powinien się ich pozbyć, by mieć szanse na „normalizację” relacji z Moskwą. Rosji zależy, by Europa Środkowa była pod wpływem rosyjskiego państwa, do czego potrzebne jest zrezygnowanie z amerykańskiej obecności i interesów w każdym z krajów Europy Środkowej.

 

Zohydzanie USA

Rosyjska presja na współpracę militarną Polski i USA wynika z faktu, że relacje polsko-amerykańskie mają znaczenie strategiczne nie tylko dla RP. Dziś to wschodnia flanka Sojuszu uchodzi za kluczowy obszar Paktu, mówi się wprost, że łączący Polskę i Litwę przesmyk suwalski jest jednym z najbardziej krytycznych miejsc w całej wspólnocie transatlantyckiej, a polsko-amerykańska współpraca jest jednym z ważnych czynników bezpieczeństwa w tej lokalizacji. Biorąc to pod uwagę, mocno zaskakuje tak silna i intensywna kampania deprecjonowania USA, z którą mamy do czynienia w Polsce.

W ostatnim Raporcie Fundacji Instytut Bezpieczeństwa Narodowego opisujemy działania, które wyglądają jak spójna kampania wpływu na polskie społeczeństwo w celu zmiany percepcji USA. Widać kolejne próby pokazania, że obecne Stany Zjednoczone nie są dla Polski gwarantem pomocy, pokoju i stabilizatorem, ale tworzą problemy, powiększają ryzyko, a nawet mogą generować realne zagrożenia dla naszej państwowości. Media bombardują przekazem, że „prezydent Trump zwariował”, że „Stany Zjednoczone są niestabilne”, że „Trump to człowiek Putina”, że „USA sprzedadzą Polskę”. Przekaz jest nasycany absurdalnymi tezami, które mają oddziaływać jednoznacznie na polskiego odbiorcę – podważając współpracę między USA i Polską, ale też budowane od dekad organizacje międzynarodowe. Jedna z głównych sugestii, z jakimi można się spotkać, dotyczy zapowiedzi, że „USA wyjdą z NATO”, co będzie oznaczało koniec Sojuszu.

Polskie społeczeństwo jest poddawane takim działaniom nie tylko przez nasze media – swoje dokłada tu także wpływowa w całej Europie prasa niemiecka, która powtarza tego typu tezy, licząc na wzmocnienie roli Niemiec w Europie, a także rosyjska propaganda, która – jak wskazano wcześniej – stara się zohydzić Amerykanów Polakom zgodnie ze swoim konkretnym celem państwowym dotyczącym Europy Środkowej. Mamy więc zbieg kilku poważnych działań manipulacyjnych, których cele są tożsame – zachwiać wizerunkiem polsko-amerykańskiej współpracy i wzbudzić wśród Polaków pytania, czy warto dalej stawiać na Waszyngton. Szczegółowo opisujemy to w opracowaniu Fundacji IBN.

 

Antytrumpowska bijatyka

Ataki na sojusz polsko-amerykański trwają mimo tego, że najważniejsi politycy USA mówią, że Polska jest ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych oraz że nasza współpraca z Amerykanami będzie pogłębiana. Polska jako kraj wydający dużo na politykę bezpieczeństwa, w tym modernizację armii, od początku obecnej kadencji Trumpa był wymieniany jako żelazny sojusznik, który będzie traktowany w sposób lepszy niż ci, którzy sobie lekceważą własne bezpieczeństwo.

Przez miesiące za słowami amerykańskich liderów szło niewiele konkretów, ale ostatnio się pojawiły. Sojusznicy, do czego konieczna była zgoda USA, podjęli wreszcie decyzję o przedłużeniu do Polski ropociągów NATO (projekt CEPS), co oznacza realne wzmocnienie zdolności prowadzenia przez Polskę i w Polsce sojuszniczych operacji lotniczych, a w USA ruszyły rozmowy o stałej bazie wojsk amerykańskich w Polsce. Rozpoczęto również przegląd rozmieszczenia wojsk amerykańskich, co może prowadzić do wzmocnienia obecności w RP. Ale już sama zmiana statusu US Army w naszym kraju będzie miała znaczące przełożenie na lepszą współpracę wojskową oraz potencjał odstraszania na wschodniej flance NATO.

Mówi się także o innych projektach, w tym kolejnym wsparciu militarnym czy ofercie ulokowania w Polsce centrum serwisowego. O ile do tej pory można było mieć poczucie pustych zapowiedzi, teraz nareszcie materializują się konkretne pola pogłębiania współpracy. Nie oznacza to jednak wygaszenia antyamerykańskich przekazów. Będą one kontynuowane z uwagi na poważną grę polityczną, która jest prowadzona przeciwko Zachodowi, ale również między sojusznikami. Istnieje bowiem oczywista i nieskrywana niechęć elity politycznej Europy i USA. Obie strony atakują się nawzajem. Obecna administracja amerykańska wprost wskazuje, że europejska elita prowadzi samobójczą politykę, że pasożytuje na USA, że sprowadza na siebie ogromne zagrożenia związane z nielegalną migracją itd. Europa odpowiada krytyką stylu działania USA, oskarżeniami o nieprzewidywalność, granie z Rosją, niszczenie NATO, rozmontowywanie organizacji międzynarodowych i wieloma innymi wątkami.

Wydaje się, że USA i kraje Europy Zachodniej pozostaną na kursie kolizyjnym, co będzie miało również wpływ na polską politykę. Istnieje poważne ryzyko, że przez polityczne powiązania rządzących Polska będzie częścią tej – bezsensownej dla interesów RP – antytrumpowskiej bijatyki.

 

Kakofonia informacyjna

Polska od histerii antytrumpowskiej powinna się trzymać z daleka, choć czasem styl działania Amerykanów, ale też niektóre dokumenty strategiczne wydane przez USA, zadania nie ułatwiają. Obecna administracja amerykańska szokuje swoich sojuszników, stawia oczekiwania i żądania, używając języka gróźb i szantażu, stawia kraje partnerskie przed faktami dokonanymi, szachuje, zmienia zdanie, prowadzi operacje militarne i wojny bez konsultacji – rząd Trumpa zachowuje się przynajmniej nonszalancko, co ułatwia rozgrywanie sojuszników i buduje kolejne wizerunkowe rysy.

Przykład takich działań mieliśmy w Polsce. Kakofonia informacyjna z USA sprawiła, że wiele osób spodziewało się wręcz wycofania dużej części wojsk amerykańskich z RP. Ostatecznie wiemy, że wojska będzie więcej, ale ten przykład pokazał, że błędy w zarządzaniu komunikacją potrafią otwierać drzwi do szkodliwej propagandy manipulującej obrazem relacji Polska – USA. Wątpliwości budzić mogą także oficjalne dokumenty amerykańskie, które sugerują, że Amerykanie bardziej przejmują się obecnie zagrożeniami z Chin niż z Rosji. Na tym również bazuje wiele przekazów sugerujących, że „USA sprzedadzą Polskę”. To oderwane od realiów twierdzenia, ale niektóre działania Amerykanów ułatwiają ich kolportowanie.

 

Ważniejszy sojusznik

Po odcięciu propagandowych tez i nonszalancko prowadzonej komunikacji okaże się jednak, że na dziś relacje polsko-amerykańskie mają przed sobą spory potencjał rozwoju. Zdaniem byłego attaché wojskowego USA płk. Raya Wójcika jest na to bardzo duża szansa. W czasie debaty Fundacji IBN oraz Muzeum Zimnej Wojny dotyczącej relacji Polski i Stanów Wójcik wprost wskazał, że nasze kraje mają szansę na pogłębienie relacji. Polska musi o to zawalczyć. Szczególnie że do dziś Stany Zjednoczone są jedynym sojusznikiem, którego realnie obawia się Rosja. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte powiedział nie tak dawno europejskim liderom wprost:

„jeśli ktoś w Europie myśli o obronie przed Rosją bez udziału Ameryki, to niech marzy dalej...”.

Europa dziś nie liczy się w globalnej grze, nie ma zdolności samodzielnej obrony przed Rosją, żaden europejski kraj nie jest w stanie trzymać Rosji w ryzach. Potencjał taki mają USA, sięgające w ostatnim czasie wielokrotnie po argumenty siły (Wenezuela, Kuba, Iran). One są więc tym ważniejszym sojusznikiem w dobie realnego zagrożenia militarnego. Powinniśmy budować bilateralne powiązania z USA, nie oglądając się na polityczne emocje między niektórymi sojusznikami. Jeśli Polska ma być bezpieczna, nasz sojusz z USA musi się rozwijać.

Ataki na USA mogą tę szansę zniweczyć, ale, co gorsza, mieć dalekosiężne skutki. Dziś emocje budzi prezydentura Donalda Trumpa, dając wielu pretekst do kampanii insynuacji i manipulacji. Jeśli jednak uda się zmienić postrzeganie Amerykanów w Polsce, to ta zmiana zostanie z nami na dłużej niż Donald Trump. On zakończy kadencję, a niechęć wobec Stanów będzie dalej wpływała na relacje międzypaństwowe. 

 

Śmiertelna pułapka

Dlatego tak niepokoi, że omawianą kampanię swoimi działaniami wzmacnia premier Donald Tusk, który nie tylko nie wygasza negatywnych emocji, ale je napędza. Jeszcze przed wyborami z 2023 roku Tusk wielokrotnie oskarżał Donalda Trumpa o kontakty z rosyjskimi służbami, insynuował, że był on agentem, że realizuje rosyjskie interesy. A już jako premier sztorcował amerykańskich polityków, jeździł po świecie i przepraszał, że „ma na imię Donald”, sugerował, że afera pedofila Jeffreya Epsteina obciąża Trumpa.

Premier Tusk konsekwentnie i cyklicznie wysyłał do polskiej opinii publicznej sygnały podważające relacje z USA, do Amerykanów zaś nieprzyjazne gesty polityczne. Dodatkowo przekonywał, że Europa nie potrzebuje Stanów Zjednoczonych, by bronić się przed rosyjskimi zagrożeniami. Stanowisko polskiego premiera wobec USA jest sprzeczne z interesami Polski i napędza niebezpieczną dla nas operację osłabiania wizerunku Ameryki w Polsce. Niestety, można mieć wrażenie, że powtarza się polityka rządu PO – PSL, kiedy to Donald Tusk najpierw ogłosił, że Polska rezygnuje z tarczy antyrakietowej budowanej wspólnie z USA, a potem rozpoczął reset z Moskwą.

Dziś premier, który był pionierem resetu, jest pionierem obrzucania USA inwektywami. Prowadzi to do analogicznych skutków – realnego osłabienia naszego bezpieczeństwa – i nakazuje stawiać pytania, dlaczego kolejny rząd Tuska osłabia strategiczne partnerstwo Polski ze Stanami Zjednoczonymi? Tym razem sytuacja jest wręcz bardziej niepokojąca – jeśli uda się zmienić ocenę opinii publicznej, Polacy sami zaczną oczekiwać i żądać wygaszenia sojuszu z USA. Obecne manipulacje wokół relacji z Ameryką mogą więc okazać się dla Polski śmiertelną pułapką.

Więcej o relacjach Polska – USA na stronie: www.FIBN.pl.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.08.2026 14:58
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 31/2026, oprac. Ludwik Pęzioł