Była prezes Szpitala Południowego przerywa milczenie. Ujawnia nowe informacje o Dawidzie Kacprzyku

- Była prezes Szpitala Południowego udzieliła wywiadu Onetowi.
- Twierdzi, że Dawid Kacprzyk mówił o "pilnowaniu szpitala".
- Poinformowała, że złożyła zawiadomienie do prokuratury.
- Odniosła się do saloniku VIP.
- Opisała konflikt z lekarzem-sygnalistą.
- Skomentowała również sprawę prosektorium.
Sprawa Dawida Kacprzyka stała się głośna po publikacjach portalu Zero.pl dotyczących funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz po wystąpieniu lekarza-sygnalisty dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero. Była prezes szpitala Anna Łukasik po raz pierwszy szeroko odniosła się do tych wydarzeń w rozmowie z Onetem.
Była prezes Szpitala Południowego przyznała, że zdecydowała się opowiedzieć o tym, co się działo w szpitalu, ponieważ wielu ludzi oskarża ją o nieprawidłowości.
Zajmuję się zarządzaniem w służbie zdrowia prawie 30 lat. Chcę opowiedzieć o tym, co zastałam w tym szpitalu. Wiem, za co ponoszę odpowiedzialność. I nie pozwolę zrzucać na siebie odpowiedzialności za błędy innych
–oświadczyła.
Anna Łukasik przekazała, że zaczęła pracę 1 kwietnia 2025 roku, a Dawid Kacprzyk był związany ze szpitalem od 2023 roku, początkowo jako stażysta.
Pierwszego dnia pracy powiedział mi, że "pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego". Najpierw odebrałam to jako żart. Później zobaczyłam, że utrzymywał bliskie relacje z wiceprezydent Warszawy Renatą Kaznowską i innymi urzędnikami stołecznego ratusza, a w internecie pojawiały się zdjęcia wskazujące na jego aktywność polityczną. Kilka razy proponował mi udział w prywatnych kolacjach Kaznowskiej z prezesami i dyrektorami podległych miastu szpitali. Nigdy nie brałam w nich udziału
– poinformowała.
Łukasik przyznała, że w czasie sprawowania funkcji nie zauważyła możliwych rozbieżności między godzinami wykazywanymi na fakturach a rzeczywistą obecnością Kacprzyka w szpitalu. Zaznaczyła, że za zatwierdzanie grafików i potwierdzanie wykonanej pracy odpowiadały inne osoby w strukturze placówki.
Wiedziałam, że miał wyższą stawkę niż inni lekarze, ponieważ pełnił dodatkowo funkcję koordynatora SOR-u. Jego ostatnia umowa przewidywała 330 zł za godzinę. To dużo, ale na rynku są stawki wyższe, także w mniejszych miastach – od 450 do 600 zł za godzinę. Kacprzyk był też użyteczny organizacyjnie: faktycznie obsadzał dyżury zespołem lekarzy
– wyjaśniła.
Pytana o to, kiedy zorientowała się, że coś jest nie tak, odparła, że po pierwszym e-mailu od dziennikarzy poprosiła Kacprzyka o wyjaśnienia.
Mówił, że za zgodą przełożonych dwa razy wychodził ze szpitala. A później przelał na konto szpitala pół miliona złotych jako "wyrównanie wynagrodzenia". Wtedy zrozumiałam, że sprawa jest poważna i złożyłam na niego zawiadomienie do prokuratury — to było jeszcze, zanim sprawa stała się głośna
– dodała.
Miasto potwierdziło, że szpital złożył zawiadomienie do prokuratury, a Kacprzyk skorygował 33 faktury i zwrócił około 500 tys. zł. Nie oznacza to samo w sobie przyznania się do popełnienia przestępstwa. Okoliczności rozliczeń mają być przedmiotem audytu i postępowań.
Kacprzyk odrzuca zarzuty dotyczące jego pracy i rozliczeń. W opublikowanym wcześniej oświadczeniu ocenił część wypowiedzi Jędrzejewskiego jako nieprawdziwe i krzywdzące oraz zapowiedział działania prawne.
Pytana o tzw. salonik VIP, odpowiedziała, że przydzielił mu poprzedni prezes szpitala Artur Krawczyk. Stołeczny ratusz informował wcześniej, że SOR nie dysponował formalnym pokojem VIP. Według ustaleń miasta Kacprzyk miał dostęp do pomieszczenia należącego do przyszpitalnego centrum chirurgii kręgosłupa i korzystać z niego samowolnie. Ten wątek objęto audytem.
Sygnalista - dr Emil Jędrzejewski
Była prezes szpitala, odnosząc się do osoby sygnalisty – doktora Emila Jędrzejewskiego – powiedziała, że miał on potężny konflikt z Kacprzykiem już wtedy, gdy ona przychodziła do szpitala.
Kacprzyk oczekiwał szybszych konsultacji chirurgicznych dla pacjentów SOR-u. Chirurdzy uważali, że zachowuje się wobec nich obcesowo. Kacprzyk twierdził też, że chirurdzy kierują na SOR pacjentów ze swoich prywatnych praktyk, żeby w ten sposób położyć ich w szpitalu. Nie badałam dokumentacji medycznej; należało to do kompetencji dyrektorki medycznej
– wyjaśniała.
Przyznała, że sama miała problemy z Jędrzejewskim.
Pamiętam taką sytuację: gdy zaplanowałam zmianę lokalizacji oddziałów chirurgii i interny, pracownicy zaczęli mi sygnalizować, że Jędrzejewski bardzo emocjonalnie reaguje na ten plan i że mi grozi. Pewnego dnia pojawił się w moim gabinecie z wiceminister zdrowia Katarzyną Kacperczyk. Nie było to wcześniej umówione spotkanie. Pani minister powiedziała, że zna doktora od dzieciństwa, posiedziała kilka minut i wyszła. Odebrałam to jako pokaz siły oraz próbę wzmocnienia jego pozycji w szpitalu
– powiedziała.
Co była prezes mówi o prosektorium?
Pytana o nieprawidłowości opisywane w związku z funkcjonowaniem prosektorium i działalnością jego byłego koordynatora, Łukasik opowiedziała o naczepie chłodniczej wykorzystywanej do przechowywania ciał.
Zapytałam, co to. Usłyszałam, że to pozostałość po pandemii, chłodnia używana do przechowywania ciał. Zastanawiało mnie to, bo szpital ma własne chłodnie, a liczba zgonów nie wskazywała na potrzebę dodatkowego magazynu. Sprawdziliśmy umowy i okazało się, że kilka firm pogrzebowych płaciło niewielkie ryczałty – rzędu kilkuset złotych miesięcznie – za korzystanie z naczepy do przechowywania ciał. Czyli szpital ponosił koszty utrzymania chłodni, a oni sobie u nas trzymali zwłoki. Mieli nawet własne klucze! Zdecydowałam o rozwiązaniu tych umów i przewiezieniu naczepy do innej placówki, gdzie miała służyć do przechowywania odpadów medycznych
– relacjonowała.
Co wcześniej ujawnił portal Zero.pl?
Z ustaleń dziennikarzy portalu Zero.pl wynika, że w prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie mogło dochodzić do nieprawidłowości związanych z promowaniem usług pogrzebowych. Rodziny zmarłych, pracownicy placówki oraz przedstawiciele branży pogrzebowej opisują sytuacje, w których mieli być zachęcani do korzystania z usług konkretnego zakładu, choć obowiązujące przepisy zakazują prowadzenia i reklamowania działalności pogrzebowej na terenie szpitali.
Według rozmówców Zero.pl Habowski miał wykorzystywać pomieszczenia również do celów prywatnych. Portal podał, że chodziło m.in. o produkcje filmowe oraz szkolenia związane z przygotowaniem zwłok.
Wywiad z lekarzem-sygnalistą wywołał burzę
23 czerwca 2026 roku wieczorem gościem Kanału Zero był dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz opowiadał o nieprawidłowościach, które – jak twierdzi – miały występować w placówce, a także o swoich próbach zainteresowania sprawą władz stolicy.
W trakcie rozmowy z Krzysztofem Stanowskim padły bardzo poważne oskarżenia dotyczące funkcjonowania szpitalnego oddziału ratunkowego.
Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. (…) W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie
– stwierdził dr Emil Jędrzejewski na antenie Kanału Zero.
Jędrzejewski przedstawił bardzo poważne zarzuty dotyczące bezpieczeństwa pacjentów. Nie zostały one prawomocnie rozstrzygnięte. Kacprzyk zaprzeczył, aby miał związek z opisywanymi zdarzeniami, a część spraw jest badana przez właściwe organy.
Dawid Kacprzyk odpowiedział na wywiad lekarza-sygnalisty
Dawid Kacprzyk opublikował oświadczenie w związku z wywiadem, którego dr Emil Jędrzejewski udzielił 23 czerwca 2026 r. w Kanale Zero. Przekonywał, że podczas rozmowy padły pod jego adresem informacje nieprawdziwe i naruszające jego dobre imię. Kacprzyk kategorycznie zaprzeczył, by miał związek ze zdarzeniami opisanymi przez dr. Jędrzejewskiego. Ocenił, że twierdzenia lekarza-sygnalisty nie znajdują potwierdzenia w faktach, a ich skutkiem jest próba zdyskredytowania go w przestrzeni publicznej.
W sprawie funkcjonowania Szpitala Południowego prowadzone są kontrole i postępowania dotyczące różnych obszarów działalności placówki. Nie oznacza to, że wszystkie twierdzenia przedstawione przez rozmówców mediów zostały potwierdzone. Dawid Kacprzyk odrzuca kierowane pod jego adresem zarzuty, a część osób wymienionych w materiale nie przedstawiła dotychczas stanowiska.
Komentarze
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Polska nihilistyczna

Jest decyzja ws. Marszu Powstania Warszawskiego. Bąkiewicz idzie do sądu
Dlaczego Dawid Kacprzyk nie został jeszcze przesłuchany? Prokuratura tłumaczy
„Bomby ekologiczne” pod częścią warszawskich osiedli. NIK wskazuje poważne zaniedbania









