Szukaj
Konto

Tusk po aferze w Szpitalu Południowym: "Będę zdeterminowany i bezwzględny"

Donald Tusk na konferencji prasowej
Źródło: PAP | Autor: Radek Pietruszka | Licencja: umowa licencyjna | Donald Tusk
Dawid Kacprzyk zwrócił Szpitalowi Południowemu pół miliona złotych i złożył mandat radnego Warszawy. Do sprawy odniósł się Donald Tusk, który zapowiedział pełne wyjaśnienie afery oraz konsekwencje wobec wszystkich osób, u których zostaną stwierdzone nieprawidłowości.
Co musisz wiedzieć:
  • Kacprzyk zwrócił szpitalowi pół miliona złotych
  • Sprawę bada prokuratura, zapowiedziano też kontrolę NIK
  • Tusk zapowiada konsekwencje prawne i polityczne

Tusk o aferze w Szpitalu Południowym

Donald Tusk zadeklarował, że sprawa Szpitala Południowego w Warszawie zostanie dokładnie wyjaśniona, niezależnie od tego, kogo będą dotyczyć ustalenia.

"Jestem bardzo zdeterminowany, by tę sprawę doprowadzić do samego spodu, niezależnie kogo będą dotyczyć te ustalenia" - oświadczył.

Podkreślił również, że w sprawie prowadzone są już konkretne działania kontrolne.

"Mamy zapowiedzianą kontrolę NIK, mamy prokuraturę w tej chwili w Szpitalu Południowym, mamy audyt zlecony przez samorząd warszawski (...). Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że we wszystkich tych sprawach będziemy, ja będę, naprawdę zdeterminowany i bezwzględny" - zapowiedział.

 

Zwrot pół miliona złotych i rezygnacja z funkcji

Premier odniósł się także do informacji przekazanej przez stołeczny ratusz, zgodnie z którą Dawid Kacprzyk zwrócił szpitalowi pół miliona złotych.

"De facto potwierdził, że zaszły nieprawidłowości. Zakładamy, że jego decyzja opiera się na jego świadomości, że działał niezgodnie z prawem" - stwierdził Tusk.

Jak dodał, oczekiwał natychmiastowej rezygnacji Kacprzyka z partii.

"Oczekiwałem wobec niego natychmiastowej rezygnacji z partii. Złożył również mandat radnego m.st. Warszawy. Będzie dalszy ciąg tej sprawy, ponieważ działa prokuratura" - powiedział. 

 

Konsekwencje za nieprawidłowości

Premier zapewnił, że wszędzie tam, gdzie zostanie stwierdzone naruszenie prawa, pojawią się zarówno konsekwencje prawne, jak i polityczne.

"Dobrze wiemy, że problem 'znajomości' w szpitalach jest niestety codziennością. Będziemy szukali różnych sposobów, by ograniczyć do minimum tego typu nadużycia. To zarówno kwestia przyzwoitości, jak i równego dostępu do usług medycznych, a także prawna" - mówił.

Tusk zwrócił się również do swoich zwolenników.

"Nie ma mowy o tym, żeby usprawiedliwiać złe rzeczy tym, że inni robili gorsze. I prosiłbym, aby nikt tego argumentu nie używał" - podkreślił.

Premier o lekarzach i systemie ochrony zdrowia

Szef rządu zaznaczył, że działania prowadzone w związku z aferą nie są wymierzone w lekarzy.

"Nie pozwolę na żadne decyzje, które sprawią, że lekarze będą mniej pracowali" - zadeklarował.

Dodał również, że problemem nie są lekarze, a wszelkie ataki na nich są - jak stwierdził - "absurdem". Rząd ma pracować wspólnie ze środowiskiem medycznym nad eliminowaniem kominów płacowych i podobnych nadużyć, przy jednoczesnym zapewnieniu pracownikom ochrony zdrowia uczciwych wynagrodzeń. Według premiera ograniczanie czasu pracy lekarzy mogłoby przełożyć się na gorszy dostęp do świadczeń i dłuższe kolejki. 

Tusk porównał sprawę do zakupów respiratorów

W trakcie wystąpienia premier nawiązał również do kontrowersyjnych zakupów sprzętu medycznego, w tym respiratorów, z początku pandemii COVID-19.

"Za ich rządów on awansował. Gdyby dalej rządził PiS, ten młody człowiek pewnie zostałby ministrem" - stwierdził Tusk, odnosząc się do Dawida Kacprzyka.

"Zero tolerancji dla tych, którzy robią złe rzeczy, to jest ta zasadnicza różnica" - dodał.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.06.2026 19:33
Źródło: polsatnews