Nowe informacje o rakiecie, która spadła na Polskę. Eksperci ustalili jej producenta

- Eksperci potwierdzili, że był to pocisk Ch-101.
- Rakieta została wyprodukowana w II kwartale 2026 r.
- Powstała w fabryce pod Moskwą.
- Pocisk spadł w woj. lubelskim.
- Nie było ofiar ani zniszczeń.
- MSZ wezwało ambasadora Rosji.
O kolejnych ustaleniach dotyczących pocisku, który w czwartek nad ranem podczas rosyjskich nalotów na Ukrainę wtargnął w polską przestrzeń powietrzną i spadł w terenie niezabudowanym w okolicy wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, szef MON poinformował po południu na X.
Dzięki pracy ekspertów m.in. Żandarmerii Wojskowej wiemy coraz więcej na temat rakiety Ch-101, której fragmenty od wczoraj intensywnie badają nasi specjaliści. Rakieta została zbudowana w drugim kwartale tego roku w fabryce niedaleko Moskwy
- napisał Kosiniak-Kamysz.
Dlaczego ustalenie producenta ma znaczenie?
- pozwala określić tempo rosyjskiej produkcji,
- wskazuje na możliwości przemysłu zbrojeniowego,
- może mieć znaczenie dla oceny skuteczności sankcji.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że oznacza to, iż Rosja „używa do ostrzału Ukrainy rakiet produkowanych na bieżąco”.
Potwierdza to informacje, że rosyjskie zapasy wojenne wyczerpały się. Tym bardziej każda pomoc Ukrainie przybliża ten kraj do końca wojny. A to niezwykle ważne dla naszego bezpieczeństwa
- podkreślił szef MON.
Reakcja MSZ
Niedługo przed komunikatem szefa MON, premier Donald Tusk poinformował, że MSZ wezwało w piątek ambasadora Rosji w związku z czwartkowym incydentem.
W czwartek po południu, po kilku godzinach pracy służb na miejscu, premier Tusk przekazał, że rakieta była „uzbrojona i z dużym prawdopodobieństwem rosyjska”. Wieczorem szef MON dodał we wpisie na X, że „coraz więcej materiału dowodowego zgromadzonego przez Żandarmerię Wojskową potwierdza, że w ziemię uderzyła rosyjska rakieta Ch-101”.
Kosiniak-Kamysz podziękował jednocześnie „wszystkim pracującym na miejscu w celu szybkiego wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia”. Wieczorem w TVN 24 wiceszef MON Cezary Tomczyk stwierdził, że można już z całą odpowiedzialności potwierdzić, że pociskiem była rosyjska rakieta Ch-101.
Relacja szefa MON w Sejmie
Wydarzenia nocy ze środy na czwartek szef MON relacjonował w piątek z mównicy sejmowej, reagując na pytania i krytyczne oceny posłów PiS w kwestii działań rządu po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej. Jak mówił, gdy tylko pojawiły się informacje o kolejnym zmasowanym nalocie rosyjskim na Ukrainę, wojsko do godz. 1:29 podniosło naziemne systemy obrony powietrznej do stanu najwyższej gotowości, a o 1:50 z bazy lotniczej w Łasku wystartowały dwa myśliwce F-16 do zabezpieczenia granicy.
Kosiniak-Kamysz powiedział, że do granicy Polski zbliżało się łącznie ok. 20 rakiet, z których większość - dodał - niestety osiągnęła swoje cele w Ukrainie, m.in. we Lwowie. Jedna z rakiet zawróciła tuż przed polską granicą, a jedna ją przekroczyła - w tym czasie oba samoloty były już od kilkudziesięciu minut w regionie. Szef MON przekazał, że pościg za rakietą natychmiast rozpoczął jeden z myśliwców F-16.
Kto może zdecydować o zestrzeleniu?
Szef MON przypomniał, że w świetle obecnych przepisów, w takiej sytuacji do podjęcia decyzji o zestrzeleniu obcego obiektu są uprawnieni Dowódca Operacyjny oraz sam pilot myśliwca; zaznaczył przy tym, że przepisy ws. zestrzeliwania obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej różnią się w czasie wojny i pokoju.
Zapewnił jednak, że w sytuacji, gdyby rakieta zagrażała terenom zamieszkanym, zostałaby strącona; przypomniał, że taka decyzja została podjęta we wrześniu ub.r. gdy w polską przestrzeń powietrzną wtargnęły rosyjskie drony.
Wtargnięcie pocisku manewrującego
Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze środy na czwartek, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów.
Jak informowało Dowództwo Operacyjne RSZ, w czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater - miejsce uderzenia rakiety, a następnie na miejsce przybyły służby. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym; nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.
Pocisk manewrujący Ch-101
Ch-101 (ros. Х-101, transliterowane także jako Kh-101) to rosyjski pocisk manewrujący dalekiego zasięgu odpalany z bombowców strategicznych Tu-95MS i Tu-160. Został wprowadzony do służby w pierwszej połowie lat 2010. i jest przeznaczony do rażenia celów naziemnych z dużych odległości, przy wykorzystaniu lotu na małej wysokości, co utrudnia jego wykrycie przez systemy obrony przeciwlotniczej. Pocisk wykorzystuje kombinację systemów naprowadzania, obejmującą nawigację bezwładnościową, korekcję satelitarną GLONASS oraz system dopasowania ukształtowania terenu, co zapewnia wysoką precyzję trafienia. Wariant Ch-101 przenosi konwencjonalną głowicę bojową, natomiast jego odpowiednik Ch-102 jest wyposażony w głowicę jądrową. Pociski Ch-101 były wielokrotnie wykorzystywane przez Rosję podczas wojny przeciwko Ukrainie, a dostępne analizy wskazują, że konstrukcja była stopniowo modernizowana w celu zwiększenia skuteczności oraz utrudnienia przechwycenia przez obronę powietrzną.
Komentarze
Sąd podjął ostateczną decyzję ws. referendum w Krakowie. Teraz ruch należy do Tuska

Tusk zwrócił się do Nawrockiego. Pałac Prezydencki odpowiada

Astronomiczne zarobki w jednym z najbardziej zadłużonych szpitali

Rosyjska opozycja zamiast z Kremlem, walczy sama ze sobą

Polscy strażacy pomogą Hiszpanii w walce z pożarami







