Remigiusz Okraska: Płacz i płać

- Ceny paliwa sięgające 8–9 zł za litr zwiększają koszty jazdy, transportu i codziennych zakupów.
- Autor zarzuca liberałom podwójne standardy: wysokie ceny paliwa za rządów PiS przypisywali władzy, a dziś tłumaczą je czynnikami zewnętrznymi.
- Tekst krytykuje politykę wspierania drogich aut elektrycznych zamiast rozwiązań mających trwale obniżyć koszty transportu dla zwykłych obywateli.
Benzyna po 8 złotych, diesel po 9. To koszmarne wieści dla wszystkich. Nie tylko użytkowników samochodów, choć dla nich szczególnie. To także wyższe koszty transportu towarów, czyli drożej w sklepach, co odczuje każdy.
Gdy ceny paliwa drastycznie wzrosły po napaści Rosji na Ukrainę, według liberałów winny nie był Putin. Oskarżali Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i Daniela Obajtka. Internet zalały zdjęcia paragonów. Rozzłoszczeni kierowcy blokowali stacje Orlenu. Lamentowano o pisowskiej drożyźnie, mimo że benzyna była droga w całej Europie, a polskie ceny należały do najniższych.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.





