Szukaj
Konto

Ekspert: Izrael po prostu zestrzeliłby samolot Flydubai ze 180 pasażerami na pokładzie

samolot przy rękawie na płycie
Źródło: pexels | Autor: Atlantic Ambience | Licencja: pexels | samolot na płycie zdj. ilustr,
Boeing lecący z Dubaju do Tel Awiwu został przekierowany i ostatecznie wylądował w Arabii Saudyjskiej. Według izraelskich mediów jeden z pilotów zamierzał rozbić maszynę, a powstrzymać mieli go pasażerowie. Ekspert ds. bezpieczeństwa Piotr Niemczyk zwraca uwagę, że na planowanej trasie samolotu znajdowały się okolice Dimony, gdzie mieści się izraelski reaktor atomowy. Jego zdaniem, gdyby pilot nie został powstrzymany, maszynę najprawdopodobniej zestrzeliłaby izraelska obrona powietrzna.
Co musisz wiedzieć:
  • Samolot wykonywał rejs FZ103 z Dubaju do Tel Awiwu.

  • Według Channel 12 jeden z pilotów zamierzał rozbić maszynę.

  • Ekspert ocenia, że samolot najprawdopodobniej zostałby zestrzelony przez Izrael.

Pasażerowie mieli powstrzymać pilota

Do niebezpiecznego incydentu doszło na pokładzie samolotu linii Flydubai wykonującego rejs FZ103 z Dubaju do Tel Awiwu. Izraelska telewizja Channel 12 podała, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela władz, że jeden z pilotów zamierzał rozbić maszynę. Według przekazanych informacji pilota mieli powstrzymać pasażerowie. Z relacji świadków wynika, że jeden z pilotów miał zaatakować drugiego scyzorykiem.

Maszyna została przekierowana i ostatecznie wylądowała w Tabuk w północno-zachodniej części Arabii Saudyjskiej.

 

Jak ostre narzędzie mogło znaleźć się na pokładzie?

Ekspert ds. bezpieczeństwa Piotr Niemczyk został zapytany przez PAP, w jaki sposób pilot mógł wnieść na pokład scyzoryk. Zwrócił uwagę, że pracownicy linii lotniczych i lotnisk mogą przechodzić mniej skrupulatne kontrole niż pasażerowie. "Dzieje się tak trochę dlatego, że latają regularnie, znają się ze strażnikami, a strażnicy wiedzą, że są członkami załóg, a nie jakimiś niepewnymi pasażerami" - powiedział Piotr Niemczyk.

Według niego istnieje również możliwość, że pilot nie wniósł ostrego narzędzia osobiście, lecz otrzymał je już po przejściu kontroli od innego pracownika.

"Ze swojego doświadczenia wiem, że w państwach arabskich kontrola bezpieczeństwa jest dużo mniej skrupulatna niż np. na lotniskach europejskich. Jeżeli ktoś regularnie się jej przypatruje, a przecież pilot, który lata na regularnych liniach, wielokrotnie tę kontrolę przechodzi, to może znaleźć sposób, żeby ją obejść" - powiedział Niemczyk.

 

Ekspert wskazuje na podobieństwa do 11 września

Niemczyk ocenił, że zdarzenie na pokładzie samolotu Flydubai wykazuje pewne podobieństwa do zamachów z 11 września 2001 roku w Stanach Zjednoczonych. "Możliwe, że pilot chciał uderzyć tym samolotem w jakiś cel w Izraelu. Tabuk to miejscowość, która znajduje się stosunkowo niedaleko granicy Arabii Saudyjskiej z Jordanią, a dalej z Izraelem" - powiedział ekspert.

Zwrócił przy tym uwagę na trasę, którą samolot miał pokonać w drodze do Tel Awiwu. Maszyna leciałaby w okolicach Dimony na pustyni Negew, gdzie znajduje się izraelski reaktor atomowy.

 

"Samolot zostałby po prostu zestrzelony"

Niemczyk odniósł incydent również do obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie i aktywności jemeńskich Huti. "Ja bym to raczej łączył z obecnym konfliktem w Iranie i aktywnością jemeńskich Huti. Pamiętajmy, że Oman jest krajem sąsiednim Jemenu i prawdopodobieństwo, że pilot, który jest obywatelem Omanu, miał jakieś powiązania z Jemenem, a w szczególności z grupą Huti, jest duże" - ocenił ekspert.

Zapytany, co mogłoby się wydarzyć, gdyby pasażerom nie udało się powstrzymać pilota, Niemczyk stwierdził, że maszyna najprawdopodobniej zostałaby zestrzelona przez izraelską obronę powietrzną.

"Gdyby ten samolot uderzył w reaktor atomowy na pustyni Negew, to przede wszystkim byłaby to potworna porażka wizerunkowa dla Izraela, ale też trzeba pamiętać, że przestrzeń powietrzna Izraela jest chyba najlepiej chronioną przestrzenią powietrzną na świecie. Dlatego myślę, że samolot zostałby po prostu zestrzelony" - powiedział Niemczyk.

 

Boeing gwałtownie tracił wysokość

Dane pochodzące ze źródeł publicznych wskazują na gwałtowne zmiany wysokości maszyny. Około dwóch godzin po starcie Boeing nagle zanurkował i w ciągu minuty obniżył wysokość z około 10 tys. do 5 tys. metrów. Jednocześnie gwałtownie wzrosła jego prędkość. Następnie maszyna na kilka sekund wzniosła się ponownie na wysokość ponad 6 tys. metrów, po czym znów zaczęła gwałtownie opadać, tym razem poniżej 4 tys. metrów.

Ostatecznie samolot zamiast w Tel Awiwie wylądował w Tabuk w Arabii Saudyjskiej.

Linie Flydubai potwierdziły, że doszło do "incydentu". Przewoźnik zapewnił jednocześnie, że wszyscy pasażerowie "bezpiecznie" wylądowali.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.09.2026 14:15
Źródło: pap