Prawnicy o liście żelaznym dla Romanowskiego. „Jego zastosowanie jest uzasadnione”

- Sąd Okręgowy w Warszawie wydał list żelazny Marcinowi Romanowskiemu.
- Mec. Gajowniczek-Pruszyńska wskazuje, że zaistniały podstawy do jego wydania.
- Mec. Baszuk zwraca uwagę na wcześniejsze działania prokuratury.
List żelazny dla Marcina Romanowskiego
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał w środę postanowienie o liście żelaznym wobec byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. Prokuratura chce postawić mu zarzuty związane z Funduszem Sprawiedliwości. Wydany został za nim również Europejski Nakaz Aresztowania. Romanowski przebywa poza granicami Unii Europejskiej.
Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska wskazała, że w tej sprawie zaistniały podstawy do wydania listu żelaznego.
„Zacznijmy od podstaw do wydania listu żelaznego. One zaistniały. Spełniony jest m.in. podstawowy warunek, że osoba podejrzana przebywa poza granicami kraju a środki poszukiwawcze, takie jak ENA, nie przyniosły oczekiwanego efektu” - powiedziała mec. Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska. Adwokat zwróciła również uwagę, że Romanowski za pośrednictwem swojego obrońcy zadeklarował gotowość powrotu i podjęcia obrony.
„Zaistniał też warunek, człowiek zgłosił się przez swojego obrońcę i oświadczył: chce przyjechać, chcę podjąć obronę. Za to będzie poddawał się rygorom, jakie sąd i prokurator na niego nałoży. Czyli m.in. zakaz wyjazdu z kraju, zakaz kontaktowania się ze świadkami i zakaz każdego bezprawnego utrudniania postępowania” - dodała mec. Gajowniczek-Pruszyńska.
„Areszt nie jest celem”
Zdaniem Gajowniczek-Pruszyńskiej należy założyć, że Romanowski rzeczywiście chce wrócić do Polski i uczestniczyć przynajmniej w jednej czynności koniecznej do dalszego prowadzenia sprawy - ogłoszeniu mu zarzutów. Jak zaznaczyła adwokat, później jego obecność nie jest niezbędna dla postępowania. W jej ocenie zastosowanie listu żelaznego może więc umożliwić wykonanie czynności, do której nie doprowadziły wcześniej zastosowane środki.
„Zatem dla dobra wymiaru sprawiedliwości, jakim jest potencjalne pociągnięcie do odpowiedzialności sprawcy przestępstw, zastosowanie tej instytucji w tych okolicznościach jest uzasadnione. Nawet kosztem uchylenia aresztu. Bo areszt nie jest celem. Zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie miały być tylko środkiem, a okazały się nieskuteczne” - podkreśliła mec. Gajowniczek-Pruszyńska.
Adwokat zaznaczyła również, że jest zwolenniczką stosowania instytucji listu żelaznego także wobec osób, których nie udało się skutecznie doprowadzić przed oblicze prokuratora.
Spór wokół sędziego
Jednym z zagadnień podnoszonych w sprawie jest status sędziego, który wydał postanowienie. Gajowniczek-Pruszyńska zwróciła uwagę, że został on powołany do Sądu Okręgowego na wniosek KRS ukształtowanej ustawą z 2017 roku. Jednocześnie zaznaczyła, że każdego dnia w Polsce zapadają wyroki w sprawach karnych i cywilnych wydawane przez sędziów powołanych w tej samej procedurze.
„Tzw. Neosędziowie stosują areszty, uchylają areszty i na to politycy uwagi nie zwracają. Oczywiście byłoby lepiej, gdyby postanowienie to wydał sędzia, wobec którego nie byłoby żadnych wątpliwości. Zdaje się jednak, że wniosek o wyłącznie sędziego nie był składany ani przez prokuratora, ani przez obrońcę” - zaznaczyła dziekan warszawskiej ORA.
Baszuk zwraca uwagę na ruch prokuratury
Na ten sam aspekt zwrócił uwagę adwokat Radosław Baszuk. Przyznał, że sędzia Konrad Mielcarek został powołany do Sądu Okręgowego na wniosek tzw. neo-KRS. Jednocześnie wskazał, że prokuratura dysponowała środkiem procesowym pozwalającym na złożenie wniosku o wyłączenie sędziego od orzekania w tej konkretnej sprawie. Prokuratura z tej możliwości nie skorzystała.
„W moim przekonaniu jako prawnika procesowego nie powinna teraz tego argumentu podnosić” - powiedział mec. Radosław Baszuk. Adwokat zaznaczył, że sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby taki wniosek został wcześniej złożony, a następnie nieuwzględniony przez sąd. „Inna sytuacja byłaby, gdyby taki wniosek został złożony i nie został uwzględniony przez sąd. Wtedy prokuratura miałaby pełne prawo w zażaleniu postawić tego rodzaju zarzut. Choć zakładam, słuchając wczorajszych wypowiedzi prokuratora generalnego, że postawi go tak czy inaczej. W tej sytuacji jednak będzie to trochę niepoważne” - dodał mec. Baszuk.
Sprzeciw prokuratora wobec listu żelaznego
Kolejnym zagadnieniem jest przepis przewidujący możliwość skutecznego sprzeciwu prokuratora wobec decyzji o wydaniu listu żelaznego. Gajowniczek-Pruszyńska wskazała, że zastrzeżenia dotyczące zgodności tej regulacji z konstytucją są podnoszone przez prawników od czasu jej wejścia w życie.
„To, że jest to przepis niekonstytucyjny, my jako prawnicy i naukowcy mówimy od początku jego wejścia w życie, czyli od 2021 roku. Rozumiem, że nie udało się jak dotąd doprowadzić do jego uchylenia” - powiedziała mec. Gajowniczek-Pruszyńska.
Jej zdaniem sędzia miał prawo uznać ten przepis za niekonstytucyjny i przyjąć, że sprzeciw prokuratora nie jest dla niego wiążący. Jak zaznaczyła, podobne sytuacje występowały również w innych sprawach dotyczących listów żelaznych. Adwokat zwróciła jednocześnie uwagę, że sprawą może zająć się Sąd Apelacyjny w Warszawie.
„Co do sędziego orzekającego teraz okaże się, czy prokurator ten argument przedstawi przed sądem apelacyjnym i czy sąd apelacyjny z urzędu będzie go badał. Pytanie też, kiedy sąd apelacyjny pochyli się nad sprawą. W II wydziale karnym Sądu Apelacyjnego w Warszawie jest obecnie ogromna przewlekłość” - powiedziała mec. Gajowniczek-Pruszyńska.
„Jeżeli decydować ma sąd, nie może być związany stanowiskiem prokuratora”
Podobne stanowisko w sprawie sprzeciwu prokuratora przedstawił Radosław Baszuk. Zwrócił uwagę, że przepis ten „obrósł orzecznictwem”, a wiele sądów apelacyjnych podzielało pogląd o jego niekonstytucyjności. „Jeśli byłoby wolą ustawodawcy, by prokurator decydował o przyznaniu lub nie listu żelaznego, to należało tę kwestię pozostawić decyzji prokuratora, a nie sądu. Jeżeli decydować ma sąd, nie może on być związany stanowiskiem prokuratora” - podkreślił mec. Baszuk.
Co list żelazny oznacza dla Romanowskiego?
Baszuk wyjaśnił również, jakie konsekwencje dla Romanowskiego będzie miało uprawomocnienie się postanowienia. Konsekwencją wydania listu żelaznego wobec osoby tymczasowo aresztowanej jest utrata mocy postanowienia o tymczasowym aresztowaniu w dniu, w którym decyzja o wydaniu listu stanie się prawomocna.
Jeżeli Romanowski będzie przestrzegał nałożonych na niego warunków, nie powinien obawiać się cofnięcia listu po powrocie do kraju. „List żelazny dotyczy konkretnego postępowania, konkretnego podejrzanego i konkretnych zarzutów. W tym przypadku zarzutów związanych z Funduszem Sprawiedliwości. Tak długo jak list żelazny funkcjonuje, a podejrzany, a potem oskarżony stosuje się do jego wymagań, nie może być pozbawiony wolności w tej sprawie” - podkreślił mec. Baszuk.
Według adwokata list mógłby zostać uchylony, gdyby Romanowski złamał jego warunki - np. oddalił się z miejsca pobytu, wyjechał za granicę lub kontaktował się z osobami związanymi z tą samą sprawą.
Johann krytykuje określenie „neosędzia”
Do sprawy odniósł się także były sędzia Trybunału Konstytucyjnego i adwokat Wiesław Johann. Skrytykował ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka za posługiwanie się w kontekście tej sprawy określeniem „neosędzia”.
„To są sędziowie powołani przez prezydenta zgodnie z obowiązującą procedurą prawną” - podkreślił Wiesław Johann. Johann przyznał jednocześnie, że problemem może być niezastosowanie przez sędziego przepisu dotyczącego sprzeciwu prokuratora. Zaznaczył, że w sprawie tego przepisu nie zapadło orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające jego niezgodność z konstytucją.
„Sąd ma jednak prawo uznać ten przepis za niekonstytucyjny, choć moim zdaniem bardziej prawidłowe byłoby zwrócenie się w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego o odpowiedź na pytanie prawne, wtedy wszystko byłoby lege artis” - zaznaczył Wiesław Johann.
Komentarze
Tusk zostanie przesłuchany? Zwrot w sprawie Romanowskiego

Tusk ujawnia nowe informacje o Romanowskim. „Na 99 proc.”

Czy Marcin Romanowski jest w Naddniestrzu? Mołdawskie służby odpowiadają

Marcin Romanowski złożył wniosek o list żelazny. Pismo przyszło z Naddniestrza

Karol Nawrocki powołał nowych asesorów. Mocne słowa o chaosie w sądownictwie





