Szukaj
Konto

Pięćdziesiąt na pięćdziesiąt

Premier Donald Tusk przemawia na sali obrad Sejmu
Źródło: PAP | Autor: PAP/Paweł Supernak | Licencja: PAP | Premier Donald Tusk przemawia na sali obrad Sejmu
Tyle szans daję na wariant siłowy w wykonaniu obecnego premiera rządu naszego ciężko doświadczonego przez los kraju. Chodzi rzecz jasna o szanse na wejście siłą do Trybunału Konstytucyjnego, obezwładnienie prezesa Bogdana Święczkowskiego i zainstalowanie sędziego Macieja Berka. Są argumenty za jak i przeciw takiemu rozwojowi wypadków.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor rozważa możliwość siłowego przejęcia kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym przez obecną władzę, oceniając taki scenariusz jako niepewny i na końcu tekstu określając jego szanse jako „pół na pół”.
  • Tekst stawia tezę o istotnym wpływie czynników unijnych i niemieckich na działania polskiego rządu, jednak przedstawia ją jako ocenę autora, bez przytoczenia dowodów na istnienie opisywanych instrukcji, uzgodnień czy „krycia” ze strony UE lub Niemiec.
  • Zdaniem autora sytuacja polityczna w Europie może działać w dwóch przeciwnych kierunkach: problemy głównych sił politycznych UE i wzrost poparcia dla partii prawicowych mogą ograniczać ich zainteresowanie sytuacją w Polsce albo przeciwnie – skłaniać je do poparcia szybkich i zdecydowanych zmian. Oba warianty mają w tekście charakter spekulacji.

Niewiele z tego, co dzieje się w naszym polskim życiu politycznym rozgrywa się samoistnie, bez inspiracji, bez aprobaty czy często wręcz bez nadzoru sił zewnętrznych. Przejęcie władzy przez Koalicję 13 Grudnia w roku 2023 było nachalnie wspierane przez siły liberalne, które dominują w strukturach Unii Europejskiej, to było widoczne gołym okiem.

Również działania po 13 grudnia takie jak przejecie Telewizji, Radia, PAP czy Prokuratury Krajowej odbywały się wprawdzie w niezgodzie z obowiązującym w Polsce prawem ale za to z wyraźną aprobatą sił lewicowo - liberalnych rządzących faktycznie Unią. Oraz za aprobatą naszego zachodniego sąsiada.

Również przejęcie kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym może się odbyć, moim zdaniem, tylko z wyraźną świadomością „krycia” ze strony czynników unijnych. To, co dzieje się obecnie w Unii – rosnąca w siłę AfD, idąca po władzę pani Le Pen wraz ze swoim Zjednoczeniem Narodowym, mocna pozycja Giorgii Meloni, hiszpańska prawica szykująca się do przejęcia władzy – wszystko to przekłada się na sterowalność Unia oraz na poparcie lub jego brak dla swoistego zamachu stanu w Polsce.

Raczej nie wejdą

Argumenty przemawiające przeciwko wejściu na twardo do Trybunału są następujące: rządzący Unią kartel polityczno-biznesowo-medialny ma coraz więcej problemów sam ze sobą. Musi coraz więcej energii i zasobów poświęcać na sytuację na swoim własnym podwórku. Kanclerz Merz cieszy się, choć w tym wypadku słowo cieszy brzmi jak kpina, najniższym poparciem jako szef rządu niemieckiego od kilku dekad.

W dwóch największych państwach unijnych, w Niemczech i Francji coraz silniejsze stają się ugrupowania polityczne otwarcie kwestionujące Unię, lub przynajmniej Unię w obecnym kształcie, zmierzającą do federalizacji. Być może, jak przekonuje część komentatorów, poszły już sygnały z Brukseli i Berlina – „Tusku, jeśli zamierzasz zrobić coś u siebie na twardo, to licz wyłącznie na własne siły. Uda ci się, to dobrze, nie uda – nikt cię nie będzie z bryndzy wyciągał, powiemy że cię nie znamy. Mamy zbyt dużo własnych problemów, żebyśmy jeszcze mieli załatwiać za ciebie twoje własne, nieposprzątane przez ostatnie trzy lata sprawy”. 

Do tego dochodzi jeszcze głos różnych krajowych środowisk prawniczych, może mniej ważny niż unijna krysza ale w całej sytuacji znamienny. Prawnicy, sędziowie i liczni politycy, do tej pory wspierający Donalda Tuska w jego działaniach, przy nominacji ministra Berka wydali z siebie jęk niezadowolenia, co się zbyt często nie zdarza.

A może jednak wejdą?

Jednak właśnie ten sam argument, argument o kłopotach wewnętrznych Unii, wzroście nastrojów antyfederacyjnych i marszu prawicy europejskiej po władzę może zadziałać w dokładnie w drugą stronę. Być może stoimy wszyscy przed desperacką próbą ucieczki do przodu. Właśnie dlatego, że wszystko zaczyna się powoli rozłazić w łapach unijnym eurokratom, mogą oni tym bardziej naciskać na próbę siłowego domknięcia systemu. Bo jeśli nie uda się teraz, to za jakiś czas będzie to znacznie trudniejsze o ile w ogóle możliwe. W takim scenariuszu sygnały płynące z unijnych centrów brzmiały by zgoła odmienianie – „Tusku, ty leniu patentowany, bierz się wreszcie do roboty, zrób w końcu porządek z tą swoją opozycją, bo inaczej wszyscy pójdziemy na dno!”   Desperacja może popychać do rozwiązań zgoła nieracjonalnych.

Wszyscy czekamy 

Jak będzie u nas tego naprawdę nie wiem. Nie jestem przekonany, czy w ogóle sam pan premier wie jak to się wszystko skończy. Bo nawet wtedy, gdy jest już decyzja, by załatwić sprawę „na twardo” to ktoś musi się pod tą decyzją podpisać, ktoś musi wziąć za nią odpowiedzialność. No i w końcu ktoś ją musi fizycznie wykonać. Czy funkcjonariusze zdecydują się bez zastrzeżeń poprzeć takie właśnie, bezprawne działanie? Liczni komentatorzy prawej strony określali akcję pod Akademią Wymiaru Sprawiedliwości jako poligon doświadczalny i próbę generalną przed ostatecznym rozwiązaniem kwestii Trybunału. Jeśli tak, to można mieć wątpliwości, co do skuteczności działania wszystkich ogniw systemu.

Funkcjonariusze różnych służb mundurowych nie koordynujący ze sobą działań, policja początkowo zachowująca się wyjątkowo wstrzemięźliwie, straż pożarna ściągnięta nie wiadomo po co.... wszystko to nie robiło wrażenia wielkiego profesjonalizmu. Czy był to mały strajk włoski? Czy w razie wydanie rozkazu przejęcia Trybunału siłą premier może liczyć na wierność i skuteczne działanie służb?

Nie znam odpowiedzi na te pytania. Obecnie oceniam szanse na siłowe przejecie TK pół na pół. Czas przyniesie odpowiedzi na te wszystkie pytania. 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.09.2026 21:08
Źródło: tysol.pl