Komu przeszkadzają kościelne dzwony?

- Autorka tekstu zwraca uwagę, że dyrektywy Brukseli dotyczą nie tylko gospodarki, ale także sfery kultury, tradycji i stylu życia i że uderzają one w elementy narodowej lub regionalnej tożsamości Starego Kontynentu.
- W tekście pojawia się teza, że przyjęta w unijnych gremiach podstawa ideologiczna dyrektyw to klimatyzm i ekologizm.
- „Kult Matki Ziemi to pseudoreligia nowoczesnego superpaństwa, stanowiąca punkt odniesienia dla wielu decyzji podejmowanych na szczeblach unijnych” – pisze Agnieszka Żurek.
Lex szarlatan i baba z cielęciną
Unijny zamordyzm kojarzy nam się najczęściej ze sferą gospodarczą – ETS-ami, Zielonym Ładem i innymi metodami odgórnego zarządzania przemysłem. Warto jednak zwrócić uwagę, że chęć kontroli Brukseli dotyczy także sfery kultury, tradycji i stylu życia, a rozmaite dyrektywy coraz częściej uderzają w elementy narodowej lub regionalnej tożsamości Starego Kontynentu.
Można do nich zaliczyć chociażby ziołolecznictwo, które stało się ostatnio głośne przy okazji dyskusji na temat ustawy „lex szarlatan” skierowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego. W teorii ustawa ma odróżniać „bezpieczną fitoterapię od szkodliwego znachorstwa”. Każdy jednak, kto leczył się ziołami, wie, że trudno tutaj o ustalenie gotowych, odgórnych wytycznych, a proporcje pomiędzy składnikami mieszanek w fitoterapii ustalane są indywidualnie dla danego pacjenta.
Założenie ustawy „lex szarlatan”, w imię którego nielegalne ma stać się promowanie ziół w sposób, który nakłania pacjentów do rezygnacji z konwencjonalnej diagnostyki lub terapii lekarskiej, również jest dość mocno uznaniowe. Równie dobrze można by opracować prawo odwrotne, nagłaśniające z kolei wszelkie groźne powikłania chemicznych farmaceutyków, których przecież nie brakuje. Pradawna mądrość mówi, że jeśli władza robi coś dla twojego dobra, to bierz to dobro za pazuchę i uciekaj z nim jak najdalej. Inna mądrość mówi coś o tym, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze i że zawsze warto prześledzić, kto na danym ustawowym zapisie skorzysta.
Unijne zapisy prowadzą de facto do stworzenia centralnego systemu zarządzania możliwie wieloma dziedzinami ludzkiego życia, co wobec poziomu skomplikowania i braku przejrzystości brukselskiej biurokracji oraz panujących na tych szczeblach chaosie i bezkarności, przy braku oporu ze strony europejskich społeczeństw, może doprowadzić do sytuacji, kiedy ludzie będą obawiali się jakiegokolwiek niestandardowego ruchu, decyzji, biznesu, nie wiedząc, co już właściwie jest legalne, a co nie. I może o to zresztą w tym wszystkim chodzi.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.





