Szukaj
Konto

Kwiecień: Równie ważne, co odwołanie Trzaskowskiego, jest odwołanie Rady Warszawy

Anna Kwiecień i Łukasz Kmita przed kontrolą poselską
Źródło: PAP | Autor: Radek Pietruszka | Licencja: PAP | Anna Kwiecień i Łukasz Kmita przed kontrolą poselską
Warszawiacy powinni się dzisiaj naprawdę zmobilizować, doprowadzić do odwołania jego i Rady – to jest jeszcze ważniejsze, czy równie ważne, jak odwołanie samego Trzaskowskiego, dlatego że to, co wyprawiają radni Warszawy z ramienia Koalicji Obywatelskiej mający większość w tej radzie jest równie patologiczne, jak sam pan prezydent – powiedziała portalowi Tysol.pl poseł Anna Kwiecień (PiS).
Co musisz wiedzieć:

"To jawna kpina"

Odnosząc się do sposobu, w jaki obóz rządzący traktuje aferę w Szpitalu Południowym w Warszawie oraz do przebiegu ostatniej sesji rady miasta stołecznego Warszawy, podczas której wiceprezydent Renata Kaznowska odczytywała regulaminy poszczególnych szpitali, zamiast odnieść się do zarzutów wysuniętych w związku z aferą, Anna Kwiecień powiedziała:

To jawna kpina. Jawna kpina z mieszkańców Warszawy, ale także z obywateli Polski, bo ten szpital powstał z podatków, z pieniędzy wszystkich obywateli. Miał służyć Warszawiakom. A te informacje, które do nas docierają każdego dnia pokazują, że ten szpital to była tzw. dojna krowa – przepraszam, że użyję takiego słowa – dla polityków Koalicji Obywatelskiej i dla ludzi ściśle z nimi związanych.

Teraz dochodzi do nas informacja o przetargu na przygotowanie wniosku na środki finansowe z KPO, gdzie pewna firma otrzymała ponad 700 tys. za przygotowanie wniosku, który nota bene został bardzo słabo oceniony, gdzie tego rodzaju przygotowanie wniosków przez firmy dla szpitali, w odniesieniu do bardzo podobnych kwot, które były w ramach konkursu z KPO, kosztowały 20-30 tys., a tu mamy 700 tys. Widać więc ewidentnie, że to co się działo w tym szpitalu, jak w soczewce pokazuje, jaką patologiczną formacją jest Koalicja Obywatelska

- zauważyła.

„Systemowe wyłudzanie pieniędzy”

Dość, że dopuszcza człowieka bez kwalifikacji do kierowania SOR-em, wypłaca mu horrendalne środki, ktoś akceptuje, potwierdza pracę, której nie wykonał, bo jest to po prostu niemożliwe. Mało tego, on sam przyznaje, że nie wykonał tej pracy, korygując 33 faktury. Nie to, że pomylił się w jednej fakturze i ją skorygował. Nie. 33 faktury. Czyli było to systemowe wyłudzanie pieniędzy ze szpitala i ktoś na to pozwalał. Ktoś potwierdzał, ktoś podpisywał się pod listami płac i ktoś dokonywał przelewu na konto tego doktora

- oceniła Kwiecień.

Postawa prokuratury

Zwróciła też uwagę na postawę zarówno prokuratury, jak i samego Rafała Trzaskowskiego, „który był informowany nie tylko o tej patologicznej sytuacji związanej z finansami, ale przede wszystkim dużo gorszej patologicznej sytuacji, czyli o tym, że ten człowiek podejmował czynności w stosunku do pacjentów, do których, jak wynika z relacji lekarza-sygnalisty, nie miał kwalifikacji, nie miał umiejętności - myślę, że jedno z najbardziej tragicznych określeń, jakie słyszałam w ostatnich latach – traktował pacjentów jak fantomy”.

Dzisiaj ta obecna władza – od pana Trzaskowskiego po pana Tuska, po nielegalną prokuraturę – próbuje zamieść to pod dywan. To pokazuje, jaka zgnilizna toczy dzisiejszą władzę. Oni zrobią wszystko, żeby zdyskredytować sygnalistę, żeby wyciszyć, bo wiedzą, że to jest po prostu jeden wielki przekręt finansowy, ale dużo gorsza sprawa to jest kwestia tego, że pozwalali lekarzowi bez umiejętności, bez stosownych kwalifikacji pracować bez opieki na oddziale SOR-u i zgodnie z informacjami, które stamtąd płyną – kosztem zdrowia, a może nawet (?) życia pacjenta, bo to jest oczywiście do ustalenia

- nie kryła oburzenia.

Co dalej z Trzaskowskim?

Pytana, czy Rafał Trzaskowski nie powinien zostać zdymisjonowany ze stanowiska prezydenta Warszawy, poseł PiS odpowiedziała:

Niestety jest to kwestia wyborów bezpośrednich i żeby go odwołać, potrzebne jest referendum. Nie znam innej ścieżki, żeby ten człowiek przestał pełnić tę funkcję, choć obserwując go od wielu lat uważam, że Trzaskowski absolutnie nie nadaje się do zarządzania. Był bardzo słabym ministrem w rządzie Donalda Tuska, wiceministrem, jest fatalnym prezydentem i jedyne, co mogę powiedzieć to, że dzięki Bogu mamy prezydenta Karola Nawrockiego, i że ten człowiek nie wygrał tych ostatnich wyborów prezydenckich. Natomiast moim zdaniem warszawiacy powinni się dzisiaj naprawdę zmobilizować, doprowadzić do odwołania jego i Rady – to jest jeszcze ważniejsze, czy równie ważne, jak odwołanie samego Trzaskowskiego, dlatego że to, co wyprawiają radni Warszawy z ramienia Koalicji Obywatelskiej mający większość w tej radzie jest równie patologiczne, jak sam pan prezydent.

Wywiad z lekarzem-sygnalistą wywołał burzę

We wtorek wieczorem gościem Kanału Zero był dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz opowiadał o nieprawidłowościach, które – jak twierdzi – miały występować w placówce, a także o swoich próbach zainteresowania sprawą władz stolicy.

W trakcie rozmowy z Krzysztofem Stanowskim padły bardzo poważne oskarżenia dotyczące funkcjonowania szpitalnego oddziału ratunkowego. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. (…) W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – stwierdził dr Emil Jędrzejewski na antenie Kanału Zero.

Dawid Kacprzyk odpowiada na wywiad lekarza-sygnalisty

Dawid Kacprzyk opublikował oświadczenie w związku z wywiadem, którego dr Emil Jędrzejewski udzielił 23 czerwca 2026 r. w Kanale Zero. Kacprzyk przekonuje, że podczas rozmowy padły pod jego adresem informacje nieprawdziwe i naruszające jego dobre imię.

W związku z wywiadem udzielonym przez dr. Emila Jędrzejewskiego w dniu 23 czerwca 2026 r. w „Kanale Zero” w którym padły pod moim adresem informacje nieprawdziwe, krzywdzące i naruszające moje dobre imię, jestem zmuszony publicznie zająć stanowisko

– przekazał Dawid Kacprzyk.

Jak zaznaczył, dotychczas unikał komentowania sprawy w mediach, ponieważ uważał, że wszystkie wątpliwości powinny zostać rozstrzygnięte na podstawie dokumentów i dowodów zgromadzonych w odpowiednich postępowaniach.

Dotychczas starałem się unikać komentowania sprawy w przestrzeni medialnej. Uważałem, że wszelkie pytania i wątpliwości dotyczące mojej osoby powinny być wyjaśniane w oparciu o fakty, dokumenty oraz obiektywne dowody zgromadzone w toku właściwych postępowań. Wobec treści wypowiedzi dr. Jędrzejewskiego dalsze milczenie mogłoby jednak zostać odebrane jako przyzwolenie na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji

– czytamy w oświadczeniu.

Młody lekarz odrzuca zarzuty

Kacprzyk kategorycznie zaprzeczył, by miał związek ze zdarzeniami opisanymi przez dr. Jędrzejewskiego. Chodzi między innymi o śmierć pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekome wykonanie tomografii komputerowej pacjenta już po jego śmierci.

Dlatego kategorycznie oświadczam: dr Emil Jędrzejewski bezpodstawnie łączy mnie ze zdarzeniami, z którymi nie miałem nic wspólnego

– napisał.

Według autora oświadczenia w sprawie śmierci pacjenta toczy się postępowanie karne, jednak Kacprzyk nie jest jego stroną. Z kolei drugie ze zdarzeń, o ile rzeczywiście miało miejsce, ma nie dotyczyć okresu jego zatrudnienia w Szpitalu Południowym.

Dotyczy to w szczególności dwóch spraw przywołanych w wywiadzie: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. W pierwszej sprawie toczy się postępowanie karne, którego nie jestem stroną. Druga sprawa – o ile w ogóle miała miejsce – nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym

– oświadczył.

Kacprzyk ocenił, że twierdzenia lekarza-sygnalisty nie znajdują potwierdzenia w faktach, a ich skutkiem jest próba zdyskredytowania go w przestrzeni publicznej.

Spór o skargę z lipca 2025 roku

Dawid Kacprzyk odniósł się również do skargi, którą dr Emil Jędrzejewski miał złożyć na niego w lipcu 2025 r. Jak twierdzi, w piśmie nie opisano żadnego konkretnego przypadku zaniedbania medycznego, który można byłoby jednoznacznie zidentyfikować.

W udzielonym wywiadzie dr Emil Jędrzejewski sam przyznaje, że w lipcu 2025 r. złożył na mnie skargę. Pomija jednak istotną okoliczność: w treści tego pisma nie wskazał żadnego konkretnego, możliwego do zidentyfikowania przypadku medycznego zaniedbania z mojej strony. Skarga opierała się wyłącznie na ogólnych twierdzeniach

– napisał.

Kacprzyk przekazał, że odniósł się do zarzutów 15 sierpnia 2025 r. Jego zdaniem nie jest więc prawdą, że skarga lekarza została pozostawiona bez reakcji.

Mimo to odniosłem się do stawianych mi zarzutów w dniu 15 sierpnia 2025 r. Nie jest zatem prawdą, że skarga dr. Jędrzejewskiego została pozostawiona bez odpowiedniej reakcji

– poinformował.

Dawid Kacprzyk zapowiada działania prawne

Na zakończenie oświadczenia Dawid Kacprzyk poinformował, że podjął już działania prawne. Publiczne zarzuty kierowane pod jego adresem określił jako nieprawdziwe, bezpodstawne i noszące cechy zniesławienia.

Wskazane wyżej publiczne zarzuty kierowane pod moim adresem są nieprawdziwe, bezpodstawne i noszą cechy zniesławienia. W związku z tym informuję, że podjąłem już działania prawne, a sprawa zostanie skierowana na drogę właściwego postępowania sądowego

– przekazał.

Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów

W środę 17 czerwca 2026 r. ukazał się artykuł dziennikarza serwisu zero.pl Patryka Słowika, który na łamach portalu ujawnił podejrzenie funkcjonowania w Warszawskim Szpitalu Południowym nieformalnej, uprzywilejowanej ścieżki obsługi polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.

Centralną postacią artykułu jest lekarz i radny dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej, który 15 czerwca zrezygnował z członkostwa w partii. Kacprzyk był bohaterem poprzedniego artykułu Patryka Słowika, którego Zero.pl przedstawia jako osobę faktycznie zarządzającą pracą SOR-u.

Według ustaleń Zero.pl osoby związane z Koalicją Obywatelską miały:

  • być przyjmowane na SOR niemal natychmiast, podczas gdy inni pacjenci czekali po 4–5 godzin,
  • otrzymywać szerokie pakiety badań, niekiedy niewspółmierne do zgłaszanych dolegliwości,
  • oczekiwać na wyniki w oddzielnym, komfortowym pokoju zamiast we wspólnej poczekalni,
  • korzystać z SOR również w przypadkach, które — zdaniem cytowanych pracowników — powinny być diagnozowane w przychodni lub lecznictwie ambulatoryjnym.

„Polityczni VIP-owie”

Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu. Zamiast siedzieć w poczekalni ze wszystkimi, mogli bowiem korzystać z wygodnego pokoju formalnie należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa

– czytamy w artykule portalu zero.pl.

Sytuacja w Szpitalu Południowym była tematem czwartkowego posiedzenia rady miasta stołecznego Warszawy.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.06.2026 12:43
Źródło: Tysol.pl