Szukaj
Konto

Radny PiS: "Sesja potwierdziła, że wszystkie spółki zarządzane przez miasto są piramidą nieprawidłowości"

Posiedzenie XXXVII i XXXVIII Rady m.st. Warszawy
Źródło: PAP | Autor: PAP/Radek Pietruszka | Licencja: PAP | Posiedzenie XXXVII i XXXVIII Rady m.st. Warszawy
- Wielu twierdzi, zresztą potwierdziło na dzisiejszej sesji, że to nie tylko Szpital Południowy jest piramidą nieprawidłowości, ale wszystkie spółki zarządzane przez miasto – powiedział w rozmowie z portalem Tysol.pl warszawski radny PiS Filip Frąckowiak.
Co musisz wiedzieć:
  • Podczas czwartkowej rady miasta stołecznego Warszawy prezydent Rafał Trzaskowski dawał wymijające odpowiedzi na pytania radnych o aferę w Szpitalu Południowym.
  • Jak relacjonował Filip Frąckowiak, pani prezydent Kaznowska przez półtorej godziny czytała z kartki regulaminy poszczególnych jednostek miasta stołecznego Warszawy.
  • Warszawa została ponadto bez komisji rewizyjnej.

Pytany o czwartkową sesję rady miasta stołecznego Warszawy, o to jakie wnioski można z niej wyciągnąć Filip Frąckowiak odpowiedział:

Dzisiejsza sesja była dalece niesatysfakcjonująca z punktu widzenia osób, które chciały, aby prezydent przedstawił informacje na temat tego, co się stało w Szpitalu Południowym, dlatego że zarówno pan prezydent, jak i jego zastępcy po prostu udzielali absolutnie wymijających odpowiedzi. Szczytem wszystkiego była odpowiedź pani prezydent Kaznowskiej, która przez półtorej godziny czytała z kartki regulaminy poszczególnych jednostek miasta stołecznego Warszawy, poszczególnych szpitali, a później pan wiceprezydent Mencina nieco krócej przedstawiał regulaminy zarządzania spółkami miejskimi.

Ale żeby oddać pewną sprawiedliwość, że miasto i prezydent niczego nie zrobili w tej sprawie, bo jednak podjęli uchwały i została rzeczywiście rada nadzorcza Szpitala Południowego zresetowana. Ale nie o to chodzi, żeby tylko i wyłącznie tylko te niższe szczeble odpowiedziały za to, co się stało, bo nie ulega żadnej wątpliwości – myślę, że każdy, kto jakkolwiek studiował, przyglądał się życiu politycznemu w Polsce nie ma wątpliwości – że jest niemożliwe, żeby jedna osoba mogła skonstruować taką piramidę nieprawidłowości, jaką skonstruowano w Szpitalu Południowym

- relacjonował.

Nie tylko Szpital Południowy

Wielu twierdzi, zresztą potwierdziło na dzisiejszej sesji, że to nie tylko Szpital Południowy jest piramidą nieprawidłowości, ale wszystkie spółki zarządzane przez miasto

- stwierdził.

Ale jeżeli chodzi o sam szpital, to jest niemożliwe, żeby jedna osoba tylko była za to odpowiedzialna – mam tutaj na myśli pana Dawida – i rada nadzorcza, która niedostatecznie się przyjrzała

- ocenił.

Warszawa bez komisji rewizyjnej

Oczywiście kwestia tego, że Koalicja Obywatelska nie przyjęła propozycji, aby zmienić skład osobowy komisji kontrolującej działania prezydenta. Zaproponowałem w imieniu klubu, żeby komisja rewizyjna nie miała większości składającej się z radnych Koalicji Obywatelskiej, bo trudno, żeby sami siebie kontrolowali. Powtarzali to radni i posłowie Lewicy. Proponowałem potem po raz drugi ten projekt uchwały, żeby pan prezydent zainicjował taki projekt uchwały. To się nie stało. Ostatecznie członkowie komisji z ramienia klubu Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy Miasto Jest Nasze formalnie zrezygnowali z uczestnictwa w pracach komisji. To oznacza, że komisja nie ma składu osobowego, żeby w ogóle funkcjonować, ponieważ ci radni byli przeciwni teatrowi, jaki zamierzają zgotować radni Koalicji Obywatelskiej

- podsumował czwartkowe obrady Filip Frąckowiak.

Czy jest szansa na wyjaśnienie afery?

Dopytywany, czy w jego ocenie na obecnym etapie jest w ogóle szansa na to, żeby tą aferę wyjaśnić i winnych pociągnąć do odpowiedzialności, Filip Frąckowiak ocenia:

Szansa jest zawsze i powiedzmy, że organy śledcze, które zostały powiadomione – i Prokuratura i CBA – chciałbym wierzyć w to, że nie ulegną naciskom politycznym. Wiemy, że przy obecnym stanie naszej demokracji po 2023 roku raczej można się spodziewać, że będą takie naciski polityczne, ale oczywiście szansa na to, żeby przeprowadzić rzetelne śledztwo jest zawsze, zwłaszcza że dopiero dwa tygodnie trwa ta praca służb w tej sprawie.

Wywiad z lekarzem-sygnalistą wywołał burzę

We wtorek wieczorem gościem Kanału Zero był dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz opowiadał o nieprawidłowościach, które – jak twierdzi – miały występować w placówce, a także o swoich próbach zainteresowania sprawą władz stolicy.

W trakcie rozmowy z Krzysztofem Stanowskim padły bardzo poważne oskarżenia dotyczące funkcjonowania szpitalnego oddziału ratunkowego. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. (…) W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – stwierdził dr Emil Jędrzejewski na antenie Kanału Zero.

Dawid Kacprzyk odpowiada na wywiad lekarza-sygnalisty

Dawid Kacprzyk opublikował oświadczenie w związku z wywiadem, którego dr Emil Jędrzejewski udzielił 23 czerwca 2026 r. w Kanale Zero. Kacprzyk przekonuje, że podczas rozmowy padły pod jego adresem informacje nieprawdziwe i naruszające jego dobre imię.

W związku z wywiadem udzielonym przez dr. Emila Jędrzejewskiego w dniu 23 czerwca 2026 r. w „Kanale Zero” w którym padły pod moim adresem informacje nieprawdziwe, krzywdzące i naruszające moje dobre imię, jestem zmuszony publicznie zająć stanowisko

– przekazał Dawid Kacprzyk.

Jak zaznaczył, dotychczas unikał komentowania sprawy w mediach, ponieważ uważał, że wszystkie wątpliwości powinny zostać rozstrzygnięte na podstawie dokumentów i dowodów zgromadzonych w odpowiednich postępowaniach.

Dotychczas starałem się unikać komentowania sprawy w przestrzeni medialnej. Uważałem, że wszelkie pytania i wątpliwości dotyczące mojej osoby powinny być wyjaśniane w oparciu o fakty, dokumenty oraz obiektywne dowody zgromadzone w toku właściwych postępowań. Wobec treści wypowiedzi dr. Jędrzejewskiego dalsze milczenie mogłoby jednak zostać odebrane jako przyzwolenie na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji

– czytamy w oświadczeniu.

Młody lekarz odrzuca zarzuty

Kacprzyk kategorycznie zaprzeczył, by miał związek ze zdarzeniami opisanymi przez dr. Jędrzejewskiego. Chodzi między innymi o śmierć pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekome wykonanie tomografii komputerowej pacjenta już po jego śmierci.

Dlatego kategorycznie oświadczam: dr Emil Jędrzejewski bezpodstawnie łączy mnie ze zdarzeniami, z którymi nie miałem nic wspólnego

– napisał.

Według autora oświadczenia w sprawie śmierci pacjenta toczy się postępowanie karne, jednak Kacprzyk nie jest jego stroną. Z kolei drugie ze zdarzeń, o ile rzeczywiście miało miejsce, ma nie dotyczyć okresu jego zatrudnienia w Szpitalu Południowym.

Dotyczy to w szczególności dwóch spraw przywołanych w wywiadzie: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. W pierwszej sprawie toczy się postępowanie karne, którego nie jestem stroną. Druga sprawa – o ile w ogóle miała miejsce – nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym

– oświadczył.

Kacprzyk ocenił, że twierdzenia lekarza-sygnalisty nie znajdują potwierdzenia w faktach, a ich skutkiem jest próba zdyskredytowania go w przestrzeni publicznej.

Spór o skargę z lipca 2025 roku

Dawid Kacprzyk odniósł się również do skargi, którą dr Emil Jędrzejewski miał złożyć na niego w lipcu 2025 r. Jak twierdzi, w piśmie nie opisano żadnego konkretnego przypadku zaniedbania medycznego, który można byłoby jednoznacznie zidentyfikować.

W udzielonym wywiadzie dr Emil Jędrzejewski sam przyznaje, że w lipcu 2025 r. złożył na mnie skargę. Pomija jednak istotną okoliczność: w treści tego pisma nie wskazał żadnego konkretnego, możliwego do zidentyfikowania przypadku medycznego zaniedbania z mojej strony. Skarga opierała się wyłącznie na ogólnych twierdzeniach

– napisał.

Kacprzyk przekazał, że odniósł się do zarzutów 15 sierpnia 2025 r. Jego zdaniem nie jest więc prawdą, że skarga lekarza została pozostawiona bez reakcji.

Mimo to odniosłem się do stawianych mi zarzutów w dniu 15 sierpnia 2025 r. Nie jest zatem prawdą, że skarga dr. Jędrzejewskiego została pozostawiona bez odpowiedniej reakcji

– poinformował.

Dawid Kacprzyk zapowiada działania prawne

Na zakończenie oświadczenia Dawid Kacprzyk poinformował, że podjął już działania prawne. Publiczne zarzuty kierowane pod jego adresem określił jako nieprawdziwe, bezpodstawne i noszące cechy zniesławienia.

Wskazane wyżej publiczne zarzuty kierowane pod moim adresem są nieprawdziwe, bezpodstawne i noszą cechy zniesławienia. W związku z tym informuję, że podjąłem już działania prawne, a sprawa zostanie skierowana na drogę właściwego postępowania sądowego

– przekazał.

Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów

W środę 17 czerwca 2026 r. ukazał się artykuł dziennikarza serwisu zero.pl Patryka Słowika, który na łamach portalu ujawnił podejrzenie funkcjonowania w Warszawskim Szpitalu Południowym nieformalnej, uprzywilejowanej ścieżki obsługi polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.

Centralną postacią artykułu jest lekarz i radny dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej, który 15 czerwca zrezygnował z członkostwa w partii. Kacprzyk był bohaterem poprzedniego artykułu Patryka Słowika, którego Zero.pl przedstawia jako osobę faktycznie zarządzającą pracą SOR-u.

Według ustaleń Zero.pl osoby związane z Koalicją Obywatelską miały:

  • być przyjmowane na SOR niemal natychmiast, podczas gdy inni pacjenci czekali po 4–5 godzin,
  • otrzymywać szerokie pakiety badań, niekiedy niewspółmierne do zgłaszanych dolegliwości,
  • oczekiwać na wyniki w oddzielnym, komfortowym pokoju zamiast we wspólnej poczekalni,
  • korzystać z SOR również w przypadkach, które — zdaniem cytowanych pracowników — powinny być diagnozowane w przychodni lub lecznictwie ambulatoryjnym.

„Polityczni VIP-owie”

Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu. Zamiast siedzieć w poczekalni ze wszystkimi, mogli bowiem korzystać z wygodnego pokoju formalnie należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa

– czytamy w artykule portalu zero.pl.

Sytuacja w Szpitalu Południowym była tematem czwartkowego posiedzenia rady miasta stołecznego Warszawy.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.06.2026 20:51
Źródło: Tysol.pl