Polska nihilistyczna

- Autor twierdzi, że rząd Donalda Tuska doprowadził do pogłębienia kryzysu zaufania do państwa.
- Sprawa Warszawskiego Szpitala Południowego ma być według autora symbolem szerszego problemu.
- Tekst stawia tezę, że odbudowa autorytetu państwa powinna być jednym z najważniejszych zadań przyszłej władzy.
Mówienie o „duszy państwa” brzmi dziś jak anachronizm, fraza wyrwana z odległej przeszłości. A jednak trudno tego pojęcia uniknąć, kiedy próbuje się opisać, co właściwie pękło tu aż tak straszliwie w ostatnim czasie. Państwo, wbrew temu, co sugerują podręczniki WOS-u, nie jest wyłącznie sumą terytorium, społeczeństwa i systemu władzy. Posiada również aspekt metafizyczny, określający jego charakter w stopniu niemniejszym niż te elementy. Aspekt ten definiuje, czyje jest to państwo, po co istnieje, komu i czemu służy – i jak poważnie traktuje odpowiedzi na wszystkie te pytania. Ujawnia się on w reakcji – albo jej braku – na chwile kryzysu. Chwile, w których wybrać trzeba między ochroną życia, zdrowia i godności obywateli a doraźnym interesem politycznym rządzących.
Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym mówi więcej o kondycji naszego państwa niż jakikolwiek raport, sondaż czy płomienna przemowa. Nie chodzi nawet o to, co odbywało się w samej placówce, choć niewątpliwie są to rzeczy gorszące i wymagające reakcji. Stan państwowej „duszy” ujawnił się w reakcji administracji, organów ścigania, liberalnych mediów, wreszcie samych polityków. W wiadomości premiera umieszczonej w serwisie X, w której podważał wiarygodność sygnalisty – i w nagonce na niego, odpalonej zaraz potem; w niespiesznym uruchamianiu śledztwa; w braku zainteresowania natychmiastowym zabezpieczeniem dowodów, w zignorowaniu zgłaszających się świadków, którzy nawet teraz – miesiąc po ujawnieniu afery – nie mogą doczekać się przesłuchania.
Polska nie wie, po co jest
Politycy rządzącej koalicji wysłali jasny sygnał: nie poczuwają się do odpowiedzialności. Co jednak gorsze, do wyjaśniania sprawy nie poczuły się także organy administracji niższego szczebla. Niezależnie od tego, czy i w jakiej formie ukręcane byłyby kolejne sprawy – nie nadeszła żadna reakcja potrzebna z punktu widzenia obywateli. Tragedia ustrojowa polega na tym, że państwowy aparat kontroli i ścigania stracił zdolność do moralnego oburzenia w ich obronie. Jak udowadnia Polska Donalda Tuska – nihilizm może być spójną filozofią rządzenia.
Nie pozostanie to bez konsekwencji. Nie wiemy, ilu sygnalistów nie zgłosi się teraz w sprawie nieprawidłowości w swoich zakładach pracy – i jak skończy się to dla zdrowia i życia kolejnych Polaków. Możemy być pewni, że reakcja rządzących dołoży niemałą cegiełkę do zaniku poczucia zbiorowej lojalności wobec państwa. Wzmacnianie w obywatelach autentycznego odczuwania obowiązku nie jest łatwą rzeczą nawet wówczas, gdy ci nie postrzegają swojej państwowości jako jednoznacznie niesprawiedliwej – i nienależącej do nich.
Polska istnieje, ale nie wie, po co jest. Ktokolwiek będzie chciał nią zarządzać, powinien zastanowić się nad tym pytaniem i sformułować na nie publiczną odpowiedź.
[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Antybalistyczna koalicja bez Polski. Media: Ukraińcy nas nie chcieli

Kierwiński wzywa Zawiszę do przeprosin. Sprawa może trafić do sądu

Rafał Woś: Wir politycznej identyfikacji

Ujawniono taśmy z prosektorium Szpitala Południowego. „Polacy zasługują na prawdę”

Pacjent przez 4 godziny leżał martwy w łazience. Kanał Zero ujawnia kulisy sekcji zwłok






