Czeskie myśliwce zostały wysłane na bojowy patrol powietrzny nad Polską

Podczas tej misji nie musieliśmy się uciekać do użycia siły
– przekazały czeskie siły zbrojne, dodając, że myśliwce wróciły już na lotnisko w Pardubicach w środkowo-wschodnich Czechach.
Polskie rządowe centrum bezpieczeństwa poinformowało w czwartek rano, że z powodu rosyjskich ataków na Ukrainę w przestrzeni powietrznej RP działa polskie lotnictwo.
Umowa dwustronna
Niespełna tydzień wcześniej, w piątek 18 września, czeskie Gripeny zostały poderwane z tego samego lotniska, aby monitorować przestrzeń powietrzną w pobliżu wschodniej granicy Polski podczas zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę, w tym na jej zachodnie obwody. Wówczas czeska armia poinformowała, że ostatecznie samoloty bojowe nie musiały interweniować.
W ostatnim czasie Rosja przeprowadziła kilka ataków na graniczące z Polską obwody Ukrainy. Tydzień temu jeden z dronów odrzutowych spadł w pobliżu ukraińskiego przejścia granicznego z Polską.
Z kolei 13 września rosyjski bezzałogowiec uderzył w pociąg tuż przy polskiej granicy. Tego samego dnia w osobnym ataku dron spadł ok. 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. W środę natomiast Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało, że rosyjski śmigłowiec na 42 sekundy naruszył polską przestrzeń powietrzną w regionie Braniewa przy granicy z obwodem królewieckim.
Od września ubiegłego roku na terenie Polski działa czeska jednostka śmigłowcowa Heli Unit na podstawie umowy dwustronnej. Początkowo stacjonowały tam radzieckie maszyny Mi-17, które zostały zastąpione przez amerykańskie Vipery. Śmigłowce i żołnierze zostali wysłani z Czech do Polski w odpowiedzi na wtargnięcie kilkunastu rosyjskich dronów do Polski na początku września 2025 r.
Komentarze
Stała baza wojsk USA w Polsce. Jest komunikat Pałacu Prezydenckiego

Ważna deklaracja ambasadora USA. Wyjaśnił, dlaczego Trump wybrał Polskę

W Polsce powstanie centrum serwisowania rakiet PAC-3 do systemów Patriot

Polska i Wielka Brytania zacieśniają współpracę wojskową. Nowy plan na trzy lata

Coraz więcej jaj z Ukrainy trafia do Polski. Co to oznacza dla hodowców?








