Koniec sprawy w KO. Poseł, która dostała się na badanie przed innymi, nie zostanie ukarana

- Klub KO nie zamierza karać Małgorzaty Pępek.
- Sprawa dotyczyła badania wykonanego poza standardową kolejką.
- Szpital nie rozliczył świadczenia z NFZ po wykryciu nieprawidłowości.
Klub KO podjął decyzję. Posłanka nie poniesie konsekwencji
Małgorzata Pępek z KO nie poniesie konsekwencji po doniesieniach dotyczących skorzystania z szybszego dostępu do specjalistycznego badania - potwierdzili Wirtualnej Polsce przedstawiciele władz klubu parlamentarnego. Jak przekazała rzeczniczka klubu KO Dorota Łoboda, sprawa była omawiana podczas posiedzenia Kolegium Klubu Parlamentarnego.
"Kolegium Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej podczas swojego cyklicznego posiedzenia zajęło się m.in. doniesieniami medialnymi dotyczącymi posłanki Małgorzaty Pępek. Członkowie Kolegium wysłuchali wyczerpujących wyjaśnień pani poseł. Przedstawione informacje nie potwierdzają obrazu sytuacji przedstawianego w części publikacji medialnych" - poinformowała Dorota Łoboda.
Dodała również, że "ze względu na to, że sprawa dotyczy kwestii zdrowotnych pani poseł, Kolegium nie może ujawniać szczegółów".
Doniesienia dotyczyły badania w żywieckim szpitalu
Sprawę opisał wcześniej portal Zero.pl. Według jego ustaleń Małgorzata Pępek miała z własnej inicjatywy uzyskać dostęp do specjalistycznego badania w szpitalu w Żywcu po zaledwie trzech tygodniach od zapisania się. Portal wskazywał, że średni czas oczekiwania na to świadczenie wynosił ponad 23 miesiące i - według przedstawionych informacji - nie było przesłanek do wykonania badania wcześniej niż u innych pacjentów.
Według publikacji 22 lutego 2025 roku poseł zgłosiła się na badanie, na które zapisała się trzy tygodnie wcześniej, mimo że pozostali pacjenci czekali znacznie dłużej.
Szpital wykrył nieprawidłowości
Badanie zostało wykonane, jednak - jak wynika z przedstawionych informacji - mechanizmy kontrolne placówki wykryły nieprawidłowości, w związku z tym szpital nie przesłał rozliczenia świadczenia do Narodowego Funduszu Zdrowia, a do samej posłanki skierowano również pismo z upomnieniem. Wskazano w nim, że skorzystała z szybszej ścieżki i poproszono ją, aby w przyszłości nie korzystała z takiego rozwiązania.
Małgorzata Pępek: "Nikogo nie chciałam urazić"
Pępek odniosła się do medialnych publikacji, przekonując, że nie zabiegała o wcześniejszy termin badania. "Nikogo nie chciałam urazić. Przyszłam grzecznie na badanie. I tyle" - mówiła mediom i wyjaśniała, że otrzymała skierowanie od lekarza rodzinnego na gastroskopię i poprosiła znajomą pracującą w szpitalu jedynie o zarejestrowanie jej na badanie, aby nie musiała osobiście przyjeżdżać do placówki.
Jak relacjonowała, później otrzymała telefon z informacją, że zwolnił się sobotni termin po rezygnacji innego pacjenta. "Czekałam w kolejce, otrzymałam telefon, że zwalnia się termin, ktoś zrezygnował" - powiedziała i zapewniała także, że nie sprawdzała wcześniej czasu oczekiwania na badanie i nie próbowała wpływać na wyznaczenie wcześniejszego terminu.
Mówi o problemach pracowników szpitala
Małgorzata Pępek twierdzi również, że po wykonaniu badania konsekwencje spotkały osoby, które pomagały jej w rejestracji. "Wzywano moją koleżankę do pani dyrektor. Straszyła ją pani dyrektor, że ją zwolni. Te panie, które były w rejestracji, również miały nieprzyjemności i problemy. Po prostu to jakieś niepoważne zachowanie" - mówiła.
Portal Zero.pl podał także, że po otrzymaniu pisma z upomnieniem posłanka miała kierować liczne pytania do władz szpitala.
"Paraliżowała pracę, ewidentnie chciała się zemścić" - twierdziło anonimowe źródło cytowane przez portal.
Komentarze
„To nie jest nasza kandydatka”. Spięcie w koalicji

Prawo i Sprawiedliwość goni Koalicję Obywatelską [NOWY SONDAŻ]

Kraków: rośnie poparcie dla odwołania prezydenta. Jest nowy sondaż

Szok. Pracownica Kancelarii Sejmu przyniosła Wielichowskiej catering na salę obrad







