Zapytali posła KO o publiczną ochronę zdrowia. "Mnie stać"

- KO nie wyciągnie konsekwencji wobec Małgorzaty Pępek po doniesieniach o badaniu wykonanym po trzech tygodniach zamiast po 23 miesiącach.
- Artur Łącki przekonywał, że przypadek Pępek zasadniczo różni się od sprawy usuniętego z KO Tomasza Lenza.
- Zapytany o publiczną ochronę zdrowia poseł KO przyznał, że korzysta z prywatnego leczenia. – Mnie stać – oświadczył.
KO nie ukarze Małgorzaty Pępek
Poseł Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek nie poniesie partyjnych konsekwencji po doniesieniach dotyczących jej badania w szpitalu w Żywcu. Według portalu Zero polityk czekała na nie trzy tygodnie, podczas gdy standardowy termin przekraczał 23 miesiące.
Według portalu Zero poseł została przyjęta poza standardową kolejnością. Sama Pępek przekonywała, że skorzystała z terminu, który zwolnił się po rezygnacji innego pacjenta. – Mogli do mnie w ogóle nie dzwonić. A to, że zadzwonili, że zwolnił się termin, to ja im zrobiłam przysługę, że się wstawiłam, a nie oni mnie – stwierdziła w rozmowie z Onetem prominentna polityk KO.
Serwis zwrócił uwagę, że procedury szpitalne w tej sprawie zadziałały poprawnie - nie wysłano rozliczenia badania do NFZ, a do Małgorzaty Pępek przesłano pismo, w którym upomniano ją, że skorzystała z szybkiej ścieżki.
Artur Łącki zapytany o sprawę Małgorzaty Pępek
W czwartek 2 lipca gościem porannej rozmowy na antenie Radia Wnet był poseł KO Artur Łącki, który został zapytany m.in. o decyzję władz Koalicji Obywatelskiej w sprawie Małgorzaty Pępek.
Zdaniem polityka KO "pracownicy tego szpitala chcieli być dobrzy...". – Zwolniło się miejsce, no to mamy Pępkową, to dajmy jej to miejsce i tak to było... – oświadczył Łącki.
Prowadzący rozmowę przypomniał, że senator Tomasz Lenz został usunięty z Koalicji Obywatelskiej, po tym, jak w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim przeprowadzono zabieg u syna polityka poza obowiązującymi procedurami.
– Ja tu widzę kolosalną różnicę. Senator Lenz nawet nie pomyślał o tym, żeby przejść jakąkolwiek procedurę. Słusznie zostały wobec niego wyciągnięte konsekwencje. Ale też go chcę usprawiedliwić, bo też nie wiem, jak zachowałbym się ja... – odparł gość Radia Wnet.
Czy nie próbowałbym zrobić tego bardzo szybko, czyli w domyśle poza kolejnością, wykorzystać swoją pozycję, na szczęście nigdy tego nie musiałem robić i pewnie nigdy nie będę musiał tego robić, dlatego że mamy ubezpieczenie w prywatnym szpitalu
– wyjawił Artur Łącki.
"Idę, płacę i mnie badają"
Dziennikarz rozgłośni zapytał, co taka deklaracja mówi o publicznej służbie zdrowia, na co polityk KO odpowiedział, że "skoro go stać, to nie będzie jej obciążał".
Mam święty spokój, dlatego że idę, płacę i mnie badają. Oczywiście kosztuje to dużo, ale żeby było dla hejterów: mnie stać
– oświadczył Łącki.
Komentarze
Poseł KO czekała trzy tygodnie, inni czekają dwa lata. "Ja im zrobiłam przysługę"

Nowa afera szpitalna. Poseł KO: „Jeszcze powinni mi podziękować”

NFZ wydał pilny komunikat
Poseł KO przyjęta bez kolejki? Tak się tłumaczy
Skandal w szpitalu w Żywcu. Poseł KO ominęła kolejkę dzięki koleżance z partii









