Szukaj
Konto

Poseł KO czekała trzy tygodnie, inni czekają dwa lata. "Ja im zrobiłam przysługę"

Małgorzata Pępek
Źródło: PAP | Autor: Jarek Praszkiewicz | Licencja: Umowa licencyjna | Małgorzata Pępek
Poseł Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek wepchnęła się w szpitalu w Żywcu na badania poza kolejką. Polityk czekała na badanie trzy tygodnie, czas oczekiwania w normalnym trybie to ponad dwa lata – ustalił serwis zero.pl. – Mogli do mnie w ogóle nie dzwonić. A to, że zadzwonili, że zwolnił się termin, to ja im zrobiłam przysługę, że się wstawiłam, a nie oni mnie – stwierdziła w rozmowie z Onetem prominentna polityk KO.
Co musisz wiedzieć:
  • Małgorzata Pępek miała dostać termin gastroskopii po około trzech tygodniach, choć inni pacjenci czekają na badanie nawet 23 miesiące – ustalił serwis zero.pl.
  • Poseł KO przyznała, że w rejestracji pomogła jej znajoma pracująca w szpitalu i związana z partią.
  • – Ja im zrobiłam przysługę, że się wstawiłam, a nie oni mnie – mówi Onetowi prominentna polityk KO.

Badanie po trzech tygodniach dla poseł KO. Inni czekają ponad dwa lata

Jak poinformował we wtorek rano Patryk Słowik z portalu Zero.pl, 22 lutego 2025 r. poseł Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek stawiła się w szpitalu w Żywcu na specjalistyczne badanie. Zgodnie z jej relacją zapisała się na to badanie około trzy tygodnie wcześniej. „Normalny” czas oczekiwania na to samo świadczenie wynosi ponad 23 miesiące. W 2024 r. kolejka była nieco krótsza, ale nadal sięgała około półtora roku.

Według ustaleń opisanych przez Zero.pl parlamentarzystka miała zostać przyjęta przed wieloma pacjentami, którzy zapisali się na identyczne badanie znacznie wcześniej. Jednocześnie nie stwierdzono przesłanek, które uzasadniałyby szybsze wykonanie badania niż w przypadku innych oczekujących osób.

Jak doszło do przyspieszenia terminu?

Małgorzata Pępek wyjaśniła, w jaki sposób znalazła się na liście oczekujących. – Zostałam zapisana (…) przez osobę pracującą na oddziale położnictwa, będącą w strukturach Koalicji Obywatelskiej. Zrobiła mi przysługę, bo z powodu obowiązków zawodowych nie miałam czasu przyjść sama zarejestrować się w szpitalu – powiedziała.

Jak dodała, po kilku tygodniach oczekiwania otrzymała informację o zwolnieniu się miejsca. Poseł przyznała również, że otrzymała ze szpitala informację o ominięciu kolejki, jednak nie wyciągnęła z tego żadnych konsekwencji dla siebie. Argumentowała, że opłaca składki zdrowotne, więc świadczenie jej przysługiwało.

Poseł KO: Ja im zrobiłam przysługę, że się wstawiłam, a nie oni mnie

Prominentną działaczkę Koalicji Obywatelskiej o sprawę postanowił zapytać się dziennikarz Onetu.

Zwróciłam się o wykonanie badania medycznego. Ja z tym problemu nie mam. To, że oni zrobili z tego polityczną sprawę, to jest ich wewnętrzny problem. Mogli do mnie w ogóle nie dzwonić. A to, że zadzwonili, że zwolnił się termin, to ja im zrobiłam przysługę, że się wstawiłam, a nie oni mnie. To, że pojechałam, to była moja dobra wola, wcale nie musiałam wtedy jechać. Mogłam sobie dalej spokojnie czekać. Zadzwonili, było wolne miejsce, więc pomyślałam, że skorzystam

– relacjonowała poseł KO.

Zapytana przez dziennikarza o to, czy nie zdziwiło ją, że szpitalowi tak szybko udało się zorganizować termin, odparła: – A skąd ja mogłam wiedzieć?

Dziennikarz zwrócił uwagę, że informacje o kolejkach są jawne i większość pacjentów sprawdza czas oczekiwania na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia.

Teraz może bym się tym zainteresowała, ale wcześniej? Myśli pan, że ktoś na to zwracał uwagę? Poza tym ja nie miałam czasu na to, żeby siedzieć i szukać wolnych miejsc w internecie.

– odpowiedziała Małgorzata Pępek.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.06.2026 18:15
Źródło: wPolsce24 / tysol.pl