Szukaj
Konto

Kłopotliwy apel dla obozu Tuska. Dziewięć organizacji chce rezygnacji Berka z walki o TK

Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej
Źródło: PAP | Autor: PAP/Łukasz Gągulski | Licencja: PAP | Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej
Dziewięć organizacji zaapelowało do dr. Macieja Berka o rezygnację z kandydowania na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a do Sejmu o wybór kandydata, który nie pozostaje w tak bliskim związku z władzami politycznymi kraju, w procedurze zapewniającej stopniową odbudowę zaufania do Trybunału. Apel jest szczególnie istotny, ponieważ Berek jeszcze niedawno był ministrem w rządzie Donalda Tuska, a jego kandydaturę do TK zgłosiła grupa posłów Koalicji Obywatelskiej.
Co musisz wiedzieć:
  • Dziewięć organizacji apeluje do Macieja Berka o wycofanie kandydatury do TK.
  • Nie kwestionują jego kwalifikacji ani uczciwości; problemem mają być jego niedawne związki z rządem Donalda Tuska.
  • Zdaniem sygnatariuszy wybór byłego ministra może utrwalać wrażenie politycznego podporządkowania Trybunału.
  • Sejm może zająć się wyborem nowego sędziego TK na posiedzeniu rozpoczynającym się 2 września; kontrkandydatem Berka jest Artur Kotowski zgłoszony przez PiS.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Instytut Spraw Publicznych, Forum Obywatelskiego Rozwoju, Fundacja Panoptykon, Fundacja dla Polski/Fundusz Obywatelski im. Ludwiki i Henryka Wujców, Fundacja im. Stefana Batorego, Fundacja Wolności, Lepsza Demokracja i Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska podpisały się pod apelem do dr. Macieja Berka oraz Sejmu, w którym stwierdziły:

Ostatnie wydarzenia stawiają bowiem pod znakiem zapytania rzetelność przywracania praworządności i dalsze powodzenie naprawy sądownictwa konstytucyjnego w Polsce.

Organizacje oceniły, że „od 2015 roku Trybunał Konstytucyjny pogrążony jest w głębokim kryzysie. W świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz Trybunału Sprawiedliwości UE organ ten nie spełnia standardów niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą. Do realnej naprawy sądu konstytucyjnego potrzebne jest jednak nie tylko wyeliminowanie nieprawidłowości dostrzeżonych przez europejskie trybunały. Konieczne są też działania, które odbudują społeczne zaufanie do tej instytucji oraz jej autorytet”.

Wskutek nieprawidłowego wyboru sędziów przez poprzednią większość rządzącą, a także działań samego Trybunału – który nierzadko interpretuje Konstytucję w sposób instrumentalny, niekiedy wręcz wykraczając poza swoje kompetencje – organ ten jest postrzegany przez wielu obywateli nie jako bezstronna i niezależna instytucja, lecz jako narzędzie w rękach jednej opcji politycznej

– oświadczyły.

Dlaczego organizacje sprzeciwiają się kandydaturze Berka?

Organizacje nie kwestionują kwalifikacji prawniczych ani uczciwości Macieja Berka. Ich główne zastrzeżenie dotyczy jego niedawnej roli w rządzie Donalda Tuska. Zdaniem sygnatariuszy tak bliski związek z władzą wykonawczą może podważać społeczne przekonanie o niezależności przyszłego sędziego TK.

Niezależnie od stanu upolitycznienia Trybunału, metodą naprawy tej instytucji nie może być jej „odbicie” lub „przejęcie” przez inną większość rządzącą. Istnienie Trybunału Konstytucyjnego jako organu władzy sądowniczej ma sens jedynie wówczas, gdy jest on niezależnym arbitrem. Trybunał zbyt mocno związany z politykami nie tylko nie będzie w stanie rzetelnie wykonywać swoich funkcji – może wręcz stanowić realne zagrożenie dla demokracji i generować dalsze spory i napięcia w państwie

– oceniły.

Sygnatariusze krytykują również obowiązującą procedurę wyboru sędziów TK. Ich zdaniem wybór dokonywany przez Sejm większością bezwzględną spośród kandydatów zgłaszanych przez posłów lub Prezydium Sejmu sprzyja upolitycznieniu Trybunału. Przypominają, że w 2024 r. Sejm uchwalił ustawę podnoszącą wymaganą większość do 3/5, która ostatecznie nie weszła w życie.

Obok samej procedury wyboru sędziów istotne jest też to, jakie osoby są wybierane na stanowiska sędziowskie. Zważywszy na fakt, że jedną z przyczyn upadku autorytetu tej instytucji jest udział w jej składzie osób o wyraźnych związkach politycznych z poprzednim rządem, ważne jest, by w przypadku nowo wybieranych sędziów nie było takich okoliczności, które mogłyby oddziaływać na społeczne postrzeganie ich bezstronności i niezależności

– wskazywały organizacje.

Chodzi bowiem o to, by zapobiec sytuacji, w której osoba będąca do niedawna czynnym politykiem z dnia na dzień mogła wcielić się w rolę sędziego. Taki nagły przeskok może bowiem być w oczach opinii publicznej mało wiarygodny i budzić zastrzeżenia co do niezależności tej osoby od wpływów z zewnątrz

– dodały.

Apel organizacji

Mając to na uwadze, z zaniepokojeniem przyjęliśmy fakt zgłoszenia kandydatury dr. Macieja Berka, który do niedawna pełnił funkcję ministra w obecnym rządzie. Chociaż nie mamy podstaw do kwestionowania kwalifikacji prawniczych dr. Berka ani jego osobistej uczciwości, faktem jest, że chwilę przed ogłoszeniem jego kandydatury zajmował on stanowisko o charakterze jednoznacznie politycznym, a sam Premier określał go mianem swojej „prawej ręki”. W tej sytuacji, nawet gdyby jako sędzia dr Maciej Berek kierował się wyłącznie własną, rzetelną interpretacją przepisów prawa, a nie oczekiwaniami polityków, jego wybór i tak będzie przez wielu obywateli postrzegany jako prowadzący do dalszego upolitycznienia Trybunału

– oceniły organizacje.

Jednocześnie zaapelowały do dr. Macieja Berka, „by w trosce o niezależność sądownictwa konstytucyjnego wycofał swoją kandydaturę, a do Sejmu i jego organów – by wybrano takiego kandydata, który daje rękojmię niezależności i apolityczności, oraz by jego wybór miał miejsce w procedurze zapewniającej stopniową odbudowę zaufania do Trybunału Konstytucyjnego”.

Co przemawia za kandydaturą Macieja Berka?

Za kandydaturą Macieja Berka przemawia jego wieloletnie doświadczenie prawnicze i legislacyjne. Berek jest radcą prawnym od 2001 roku, pracował m.in. w Kancelarii Senatu i Najwyższej Izbie Kontroli, a w latach 2007–2015 kierował Rządowym Centrum Legislacji. Pełnił również funkcję sekretarza Rady Ministrów. Kandydatura budzi jednak kontrowersje, ponieważ Berek niedawno był ministrem, podczas gdy sama koalicja wcześniej opowiadała się za czteroletnią karencją między pełnieniem wysokich funkcji politycznych a objęciem stanowiska sędziego TK. W praktyce spór sprowadza się więc do pytania, czy jego kompetencje i deklarowana niezależność są wystarczającym argumentem, by odstąpić od wcześniej postulowanej zasady oddzielania Trybunału od bieżącej polityki.

Kim jest Maciej Berek?

Maciej Berek to polski prawnik, doktor nauk prawnych i radca prawny, specjalizujący się w legislacji oraz funkcjonowaniu administracji państwowej. Przez wiele lat był związany z najważniejszymi instytucjami państwowymi – pracował m.in. w Kancelarii Senatu i Najwyższej Izbie Kontroli, a w latach 2007–2015 kierował Rządowym Centrum Legislacji oraz pełnił funkcję sekretarza Rady Ministrów. W rządzie Donalda Tuska został ministrem i przewodniczącym Stałego Komitetu Rady Ministrów.

Kandydaci do TK

Według wstępnego porządku obrad Sejm może dokonać wyboru nowego sędziego TK na miejsce sędziego Justyna Piskorskiego (we wrześniu kończy się mu kadencja) na pierwszym posiedzeniu izby, które rozpocznie się 2 września. Oprócz Berka na sędziego TK będzie kandydować też Artur Kotowski, który ponownie został zgłoszony przez klub Prawa i Sprawiedliwości.

Marcin Warchoł odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. Polityk wskazał na przepisy dotyczące wymagań wobec kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego. Zgodnie z przywołanym przez niego art. 30 § 1 pkt 8 ustawy o Sądzie Najwyższym kandydat powinien przez co najmniej 10 lat wykonywać w Polsce m.in. zawód radcy prawnego.

Czy Berek spełnia wymagania ustawowe?

Maciej Berek, prawa ręka Tuska i kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, może okazać się ręką mocno lewą. I nie chodzi o jego skrajne upolitycznienie – to tylko splunięcie w twarz wszystkim, którzy znowu uwierzyli Tuskowi. Chodzi o spełnienie wymogów ustawowych

– napisał poseł PiS.

Według Warchoła z życiorysu Berka wynika, że od zakończenia przez niego pracy jako prezes Rządowego Centrum Legislacji w listopadzie 2015 roku do wejścia do rządu Donalda Tuska w grudniu 2023 roku minęło około osiem lat. W tym czasie Berek pełnił różne funkcje publiczne.

Wiem, że Tusk stosuje prawo tak jak je rozumie, ale chyba nie jest trudno zrozumieć, że Berkowi brakuje wymaganych ustawą 2 lat radcowskiego stażu. No chyba że oficjalny życiorys Berka jest niepełny, ale wtedy warto uzupełnić. To w końcu aż dwa lata „radcowskiej przerwy”…

– dodał Warchoł.

Co na to Berek?

Według informacji dostępnych na 21 sierpnia 2026 r. Maciej Berek nie zrezygnował z kandydowania do Trybunału Konstytucyjnego. Do czasu publikacji tego artykułu nie odpowiedział również ani na zarzuty Warchoła, ani na apel dziewięciu organizacji.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.08.2026 10:43
Źródło: HRPR, Tysol.pl