Gen. Wroński ostrzega ws. polskich śmigłowców. „Fabryk nie buduje się w godzinie W”

- Gen. Dariusz Wroński uważa, że krajowa produkcja i serwis śmigłowców są elementem bezpieczeństwa państwa, ponieważ podczas wojny kluczowy staje się dostęp do części, remontów i możliwość szybkiego uzupełniania strat.
- PZL Mielec i PZL Świdnik mają znaczenie strategiczne – mimo zagranicznych właścicieli zakłady, pracownicy, infrastruktura i kompetencje znajdują się w Polsce, a obie firmy są w wykazie przedsiębiorców o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym.
- Spór wokół PZL-Świdnik dotyczy przetargu LPR, którego wymagania – według zakładu i związkowców – faktycznie eliminowały AW169 i odpowiadały rozwiązaniu Airbusa. Postępowanie zostało 21 sierpnia unieważnione. Gen. Wroński zaznacza, że nie można bez dowodów mówić o „ustawieniu” przetargu, ale państwo powinno dokładnie wyjaśnić przyjęte wymagania.
Skąd spór o śmigłowce?
Spór o śmigłowce dotyczy polityki państwa wobec zamówień dla wojska i służb oraz przyszłości polskich zakładów lotniczych w Świdniku i Mielcu.
Świdnik/LPR
W lipcowym przetargu na śmigłowce ratunkowe dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego wymagania miały – zdaniem PZL Świdnik i NSZZ „Solidarność” – faworyzować maszynę Airbusa i eliminować ofertę produkowanego w Polsce AW169, co po protestach doprowadziło 21 sierpnia do unieważnienia postępowania. Związkowcy podkreślają, że PZL Świdnik zatrudnia około 3,5 tys. osób, współpracuje z setkami krajowych firm i odprowadza znaczne podatki w Polsce, dlatego publiczne zamówienia powinny uwzględniać interes krajowego przemysłu.
Mielec
Podobne obawy dotyczą PZL Mielec, gdzie po rezygnacji Agencji Uzbrojenia z planowanego zakupu 32 śmigłowców Black Hawk dla polskiej armii pojawiło się ryzyko ograniczenia, a nawet przeniesienia produkcji S-70i do USA po zakończeniu dużego kontraktu dla Filipin. Związkowcy krytykują również brak decyzji dotyczących samolotów M28 i domagają się od MON konkretnych zamówień zamiast kolejnych analiz.
Istota konfliktu
Zdaniem związkowców Świdnik i Mielec, jako zakłady objęte militaryzacją i zobowiązane do utrzymywania zdolności produkcyjnych oraz serwisowych na potrzeby państwa, powinny być premiowane w zamówieniach publicznych, ponieważ utrzymanie produkcji, technologii i wykwalifikowanych kadr w kraju jest nie tylko kwestią miejsc pracy i gospodarki, lecz także bezpieczeństwa oraz ograniczenia zależności Polski od zagranicznych dostawców.
Gen. Wroński: produkcja w kraju to element bezpieczeństwa
Broń dla polskiego żołnierza musi w maksymalnym stopniu powstawać w Polsce – śmigłowce też
– stwierdza w rozmowie z portalem Tysol.pl.
Podkreśla, że „nie chodzi tu wyłącznie o miejsca pracy. Chodzi o bezpieczeństwo państwa, odporność systemu obronnego i zdolność prowadzenia wojny”.
W czasie pokoju można sprowadzić niemal wszystko. W czasie wojny, zaczyna się brutalna walka o części zamienne, amunicję, moce remontowe, transport i priorytet na liniach produkcyjnych. Każde państwo najpierw zabezpiecza własne potrzeby
- uświadamia.
Dlatego fabryka znajdująca się w Polsce, z linią produkcyjną, personelem, zapleczem technicznym, serwisem i łańcuchem kooperantów, nie jest tylko przedsiębiorstwem. Jest elementem strategicznej infrastruktury bezpieczeństwa państwa
- dodaje.
I właśnie dlatego z rosnącym zdumieniem obserwuję to, co dzieje się wokół polskiego przemysłu śmigłowcowego!
- przyznaje.
PZL Mielec i Świdnik mają strategiczne znaczenie
Mielec i Świdnik to nie są „jakieś zagraniczne firmy”. Tak, właścicielami PZL Mielec i PZL Świdnik są międzynarodowe koncerny. Ale fabryki stoją w Polsce. Tu pracują ludzie. Tu istnieją kompetencje. Tu znajduje się infrastruktura produkcyjna. Tu można prowadzić produkcję, obsługę, remonty i rozwijać zdolności potrzebne państwu. Co więcej, zarówno PZL Mielec, jak i PZL Świdnik znajdują się w państwowym wykazie przedsiębiorców o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym
- zauważa gen. Wroński.
Wojskowy przypomina, że PZL Mielec, jest jednym z największych producentów statków powietrznych w Polsce, produkuje S-70 Black Hawk i M28 oraz posiada zaplecze serwisowe. Sam zakład określa swoją rolę jako strategicznego zakładu produkcyjnego Lockheed Martin w Europie.
To jest potencjał, którego w warunkach narastającego zagrożenia nie wolno traktować jak zwykłej pozycji w arkuszu przetargowym
- stwierdza.
Generał pyta o rezygnację z kolejnych Black Hawków
A tymczasem dzieje się coś bardzo niepokojącego. W przypadku postępowania np. dotyczącego śmigłowców dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego PZL Świdnik i związki zawodowe alarmowały, że wymagania zostały skonstruowane w sposób faktycznie eliminujący ofertę zakładu ze Świdnika i odpowiadający rozwiązaniu Airbusa. Postępowanie zostało 21 sierpnia unieważnione. To wymaga wyjaśnienia. Nie przesądzam, że przetarg został „ustawiony”, takie stwierdzenie wymagałoby dowodów. Ale jeżeli parametry postępowania prowadzą do faktycznego wyeliminowania producenta posiadającego zakład i kompetencje produkcyjne w Polsce, państwo powinno publicznie i bardzo precyzyjnie wyjaśnić, z czego wynikały te wymagania
- przypomina gen. Wroński.
Przyznaje jednocześnie, iż podobne pytania pojawiają się wokół Mielca: informacje z ostatnich dni wskazują na zmianę podejścia MON do dalszych zakupów S-70i Black Hawk, mimo że wojsko posiada już ten typ śmigłowca, a jeszcze w lipcu zawierano z PZL Mielec umowy dotyczące szkolenia personelu latającego i technicznego.
Jeżeli rzeczywiście odchodzimy od wcześniej planowanych kolejnych 32 Black Hawków, społeczeństwo powinno usłyszeć wojskowe, operacyjne i ekonomiczne uzasadnienie tej decyzji. Nie ogólne hasło, że „zmieniły się priorytety”
- zauważa.
MON odpowiada ws. Black Hawków. „Zmiana priorytetów”
Stanowisko MON w sprawie PZL Mielec jest takie, że rezygnacja z planowanego zakupu 32 śmigłowców S-70i nie oznacza rezygnacji z modernizacji floty śmigłowcowej, lecz zmianę jej priorytetów. Wiceminister obrony Paweł Bejda tłumaczył w Sejmie, że po analizach Sztabu Generalnego, uwzględniających m.in. wojnę na Ukrainie, kończące się resursy maszyn poradzieckich oraz już zawarte kontrakty, uznano inne potrzeby za pilniejsze. W rezultacie zakup S-70i jako śmigłowca wielozadaniowego został „odłożony w czasie”, a Agencja Uzbrojenia 23 maja 2025 r. unieważniła postępowanie, powołując się na zmianę okoliczności i interes publiczny.
MON wskazuje obecnie jako ważniejsze m.in. śmigłowce szkolno-bojowe, maszyny poszukiwawczo-ratownicze dla działań na morzu i lądzie, wielozadaniowe śmigłowce pokładowe, ciężkie śmigłowce transportowe oraz maszyny do przewozu najważniejszych osób w państwie. Resort jednocześnie nie zamyka PZL Mielec drogi do przyszłych kontraktów – Bejda stwierdził, że zakład będzie mógł ubiegać się o kolejne zamówienia. Część szczegółów dotyczących planowanych liczb i terminów pozostaje jednak niejawna.
Warto przy tym zaznaczyć, że MON nie deklaruje generalnego odchodzenia od produkcji śmigłowców w Polsce. W przypadku PZL Świdnik resort podkreślał znaczenie krajowej produkcji AW149 i wskazywał, że wpisuje się ona w założenie kierowania co najmniej 50 proc. wydatków obronnych do polskiego przemysłu.
Sedno sporu jest więc takie: MON argumentuje decyzje potrzebami operacyjnymi wojska i zmianą priorytetów modernizacyjnych, natomiast związkowcy i część polityków oczekują, aby przy tych decyzjach równie mocno uwzględniano utrzymanie produkcji, miejsc pracy i strategicznych zdolności przemysłowych w Mielcu i Świdniku. W przypadku najnowszych pytań dotyczących polityki wobec tych zakładów sprawa nadal jest przedmiotem interpelacji poselskich – np. interpelacja dotycząca braku zakupów S-70i w Mielcu wpłynęła do Sejmu w lipcu 2026 r.
Wojna na Ukrainie zmieniła znaczenie łańcuchów dostaw
Jakie priorytety? Dlaczego się zmieniły? Jaką zdolność otrzymamy zamiast tych śmigłowców? W jakim terminie? Za jakie pieniądze? I gdzie będzie ona produkowana oraz serwisowana w przypadku wojny?
- pyta gen. Wroński.
Wojna na Ukrainie powinna była nas czegoś nauczyć. Nowoczesna wojna pokazała, że bezpieczeństwo dostaw jest równie ważne jak parametry samego uzbrojenia. Liczy się nie tylko CO KUPUJEMY, ale również:
- GDZIE TO PRODUKUJEMY,
- GDZIE TO NAPRAWIAMY,
- KTO POSIADA KOMPETENCJE SERWISOWE,
- ILE CZĘŚCI I PODZESPOŁÓW MOŻEMY WYTWORZYĆ W KRAJU,
- JAK SZYBKO MOŻEMY ODTWARZAĆ STRATY,
- CZY W CZASIE WOJNY BĘDZIEMY ZALEŻNI OD DECYZJI INNEGO PAŃSTWA.
To powinny być elementy wartości bojowej systemu, a nie dodatki do przetargu
- stwierdza.
Gen. Wroński przypomina, że Polska leży na wschodniej flance NATO. Rosja zwiększa presję militarną, prowadzi działania hybrydowe i odbudowuje potencjał wojskowy. W takich warunkach utrzymywanie zdolności produkcyjnych i remontowych na własnym terytorium staje się częścią odstraszania.
„Fabryk nie buduje się w godzinie W”
Pieniądze na obronność powinny pracować również dla bezpieczeństwa gospodarczego Polski. Każda złotówka wydana w polskim zakładzie wraca częściowo do polskiej gospodarki poprzez wynagrodzenia, podatki, kooperantów, szkolnictwo techniczne, badania i rozwój. Jeszcze ważniejsze jest jednak coś innego: zamówienie utrzymuje kompetencje! Inżyniera lotniczego, technologa, mechanika czy specjalisty awioniki nie tworzy się decyzją administracyjną na trzy miesiące przed wojną
- zauważa gen. Wroński.
Jeżeli zakład przez lata nie otrzymuje zamówień, ludzie odchodzą. Kooperanci likwidują linie. Kompetencje zanikają. A później państwo może mieć miliardy złotych i odkryć, że nie ma już komu produkować
- dodaje.
Dlatego kryterium bezpieczeństwa dostaw musi mieć realną wagę. Nie postuluję kupowania polskiego produktu bez względu na jego jakość, cenę czy przydatność operacyjną. Wojsko ma otrzymać najlepszy sprzęt odpowiadający wymaganiom pola walki. Ale jeżeli kilka konstrukcji spełnia wymagania operacyjne, to lokalizacja produkcji w Polsce, krajowy serwis, zdolność remontowa, dostęp do części, udział polskich kooperantów, możliwość zwiększenia produkcji w kryzysie oraz odporność łańcucha dostaw powinny być strategicznymi kryteriami wyboru! Cena zakupu nie jest bowiem pełnym kosztem systemu uzbrojenia. A najtańszy śmigłowiec, którego podczas wojny nie możemy naprawić albo do którego miesiącami czekamy na części, może okazać się najdroższym śmigłowcem świata!
- wyjaśnia.
W jego ocenie „coś tu rzeczywiście jest nie tak”.
Z jednej strony słyszymy o repolonizacji, suwerenności technologicznej, bezpieczeństwie dostaw i wspieraniu przemysłu obronnego. Z drugiej, pojawiają się procedury, po których zakłady produkujące śmigłowce w Polsce alarmują, że nie mają nawet realnej możliwości konkurowania o zamówienie polskiego państwa
- zauważa wojskowy.
Jeżeli jednocześnie zmieniane są plany dotyczące Black Hawków produkowanych w Mielcu, a w innych postępowaniach parametry prowadzą do preferowania konstrukcji produkowanych poza Polską, mamy prawo pytać o logikę całej polityki przemysłowo-obronnej państwa. I nie chciałbym, aby odpowiedzią była polityka.
Ani francuska. Ani niemiecka. Ani brukselska. Ani amerykańska. O wyborze sprzętu dla Polski powinny decydować przede wszystkim polskie wymagania operacyjne, bezpieczeństwo dostaw i interes strategiczny Rzeczypospolitej
- wskazuje.
Jakie kryteria powinny kierować zamówieniami dla wojska?
Gen. Wroński podkreśla, że „sojusze są fundamentem naszego bezpieczeństwa. Ale sojusze nie oznaczają rezygnacji z własnego przemysłu. Przeciwnie. Silny sojusznik to państwo, które potrafi również produkować, naprawiać, serwisować i odtwarzać własny potencjał wojskowy”.
Fabryka uzbrojenia znajdująca się w Polsce jest częścią systemu obronnego Polski. Dlatego każde duże zamówienie powinno być oceniane nie tylko przez pryzmat ceny i parametrów technicznych, ale również przez jedno brutalnie proste pytanie: GDZIE BĘDZIEMY PRODUKOWAĆ, NAPRAWIAĆ I ODTWARZAĆ TEN SPRZĘT, KIEDY ZACZNIE SIĘ WOJNA? Bo wtedy nie będzie już czasu na zmianę specyfikacji przetargowej
- zauważa.
Fabryk nie buduje się w godzinie „W”. Fabryki trzeba mieć PRZED GODZINĄ „W”
- konkluduje.
Kim jest gen. Dariusz Wroński?
Gen. Dariusz Wroński był Dyrektorem Programu Operacyjnego pozyskania śmigłowców dla SZRP. Szefem Wojsk Aeromobilnych, Zmotoryzowanych i Piechoty górskiej. Dowódcą 25.Brygady Kawalerii Powietrznej, 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych.
Komentarze
Niezidentyfikowany obiekt spadł na Lubelszczyźnie. Kaczyński oskarża rząd o brak reakcji

Nieznany obiekt spadł pod Tarnawą-Kolonią. Szef MON zdradził nowe informacje

Polscy strażacy pomogą Hiszpanii w walce z pożarami

Szef MON: Polska musi być gotowa na najtrudniejsze scenariusze







