MON podjął decyzję po rosyjskich prowokacjach. Chodzi o ochronę polskiego nieba

- Polska zwiększa ochronę swojej przestrzeni powietrznej po kolejnych rosyjskich prowokacjach.
- Większą aktywność mają prowadzić m.in. samoloty F-16 i śmigłowce.
- Wojsko wzmacnia też system szybkiego reagowania, a na wschodzie kraju wprowadzone zostaną czasowe ograniczenia w ruchu lotniczym.
MON podjął decyzję po rosyjskich prowokacjach. Chodzi o ochronę polskiego nieba
W czwartek rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że rosyjski ambasador Gieorgij Michno został wezwany do MSZ, gdzie przekazano mu kategoryczny protest wobec rosyjskiego terroryzmu państwowego i eskalacji operacji hybrydowych, zarówno w Polsce, jak i innych państwach. Wewiór wskazał również na powtarzające się prowokacje w pobliżu polskich granic powietrznych.
Rzecznik MSZ zaznaczył, że rosyjskie samoloty wojskowe operują bez włączonych urządzeń identyfikacyjnych, naruszając standardy bezpieczeństwa i stwarzając zagrożenie dla lotnictwa cywilnego. We wtorek Niemcy poinformowały natomiast, że Rosja odpowiada za próbę ataku dronów na lotnisko w Lipsku w sierpniu.
„Po ostatnich rosyjskich prowokacjach i aktach agresji podjąłem decyzję o poszerzeniu ochrony naszej przestrzeni powietrznej. Zwiększamy aktywność naszych sił powietrznych, w tym samolotów F-16 oraz śmigłowców”
- oświadczył szef MON we wpisie na X.
„Ostatnie tygodnie pokazały, że prowokacje ze strony Rosji przybierają różne formy i niosą zagrożenie w miejscach, które do tej pory uważane były za bezpieczne”
- dodał Kosiniak-Kamysz.
Jak podkreślił, wojsko cały czas monitoruje sytuację na wschodniej granicy. „Wzmacniamy też systemy do szybkiego reagowania na zagrożenia na terenie całej Polski” - wskazał.
Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot
Wcześniej w czwartek Kosiniak-Kamysz poinformował, że nad Bałtykiem, 40 km na północ od Ustki nasze myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, który nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych i stwarzał zagrożenie dla lotnictwa cywilnego. Zaznaczył, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
To kolejny tego typu incydent w ciągu ostatnich tygodni. Poprzednio do przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego nad Bałtykiem przez polskie myśliwce doszło w poniedziałek przed południem, 30 km na północ od Łeby. Także tamten samolot nie naruszył polskiej przestrzeni powietrznej. Rosyjskie samoloty były kilkukrotnie przechwytywane nad Bałtykiem także wcześniej - w połowie lipca i na początku sierpnia.
Rosyjskie samoloty zwiadowcze - a ostatnio również bojowe - regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.
Z kolei Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w czwartek, że od 10 września do 9 grudnia we wschodniej części Polski obowiązywać będzie tymczasowe ograniczenie ruchu lotniczego do wysokości ok. 3 km. Ograniczenie ma służyć zapewnieniu systemowi obrony powietrznej odpowiedniej swobody działania i możliwości reagowania na potencjalne zagrożenia.
Komentarze
Polskie miasta bez osłony przeciwrakietowej. MON wydało oświadczenie po słowach generała

Niezidentyfikowany obiekt spadł na Lubelszczyźnie. Kaczyński oskarża rząd o brak reakcji

F-16 był na miejscu, gdy pocisk uderzył w ziemię. Gen. Nowak ujawnia kulisy nocnej akcji

Alarmy powietrzne nad ranem i brak informacji służb. Burza po wydarzeniach na Lubelszczyźnie

Nieznany obiekt spadł pod Tarnawą-Kolonią. Szef MON zdradził nowe informacje







