Szukaj
Konto

Beata Szydło krytykuje MON: „Nuclear Sharing jest Polsce niezbędne”

Była premier Beata Szydło
Źródło: KPRM/Flickr.com | Autor: P. Tracz | Licencja: Domena Publiczna | Była premier Beata Szydło
Wypowiedź wiceszefa MON Pawła Zalewskiego, że Polska nie chce głowic nuklearnych na swoim terytorium, wywołała polityczny spór. Beata Szydło zarzuca przedstawicielom resortu niespójność i przekonuje, że udział Polski w Nuclear Sharing jest niezbędny. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnia natomiast, że rząd pozostaje zainteresowany uczestnictwem w programie.
Co musisz wiedzieć:
  • Paweł Zalewski powiedział, że Polska nie chce rozmieszczenia głowic nuklearnych na swoim terytorium, ale chce uczestniczyć w nuklearnym odstraszaniu NATO.
  • Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że Polska pozostaje zainteresowana udziałem w Nuclear Sharing.
  • Beata Szydło ocenia, że wypowiedzi przedstawicieli MON są niespójne i przekonuje, że Nuclear Sharing jest Polsce potrzebne.

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że stanowisko rządu jest „jednoznaczne” w sprawie uczestnictwa Polski w Nuclear Sharing. No właśnie nie jest jednoznaczne, nawet stanowisko samego MON nie jest, patrząc na wypowiedzi wiceministra Zalewskiego oraz wiceminister Sobkowiak-Czarneckiej

– napisała Beata Szydło na platformie X.

Szczególnie słowa Zalewskiego odbiły się w całym świecie echem: „Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium” – powiedział, negując tym samym obecność Polski w Nuclear Sharing

– dodała.

Czy ludzie – teoretycznie – odpowiedzialni za bezpieczeństwo Polski i Polaków nie rozumieją, o czym mówią? To jest dramat. A Nuclear Sharing jest Polsce niezbędne, poprawiając nasze bezpieczeństwo

– konkludowała była premier.

O co chodzi w sporze?

Paweł Zalewski wykluczył rozmieszczenie głowic nuklearnych na terytorium Polski, ale jednocześnie podkreślił, że Warszawa chce uczestniczyć w nuklearnym odstraszaniu NATO. Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił z kolei, że Polska pozostaje zainteresowana udziałem w Nuclear Sharing. Beata Szydło uważa, że wypowiedzi przedstawicieli MON świadczą o niespójności stanowiska resortu.

Co powiedział Paweł Zalewski?

27 sierpnia w Brukseli wiceminister obrony Paweł Zalewski zapytany, czy przyszła stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce mogłaby obejmować zdolności nuklearne, odpowiedział:

Nie. Chciałbym to powiedzieć bardzo jasno i otwarcie. Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium.

Zalewski poinformował, że Polska uzyskała możliwość udziału w programie DCA (Dual-Capable Aircraft), związanym z nuklearną misją NATO. Zastrzegł jednocześnie, że nie oznacza to rozmieszczenia broni jądrowej w Polsce.

NATO podkreśla, że odstraszanie nuklearne Sojuszu opiera się m.in. na amerykańskiej broni rozmieszczonej w Europie, samolotach DCA zapewnianych przez część państw oraz szerszym udziale sojuszników w konsultacjach i planowaniu nuklearnym.

Kosiniak-Kamysz: Polska nadal zainteresowana Nuclear Sharing

Co więcej, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zareagował na wypowiedź Zalewskiego, podkreślając: „Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing”. Dodał również, że prowadzone są rozmowy o uczestnictwie Polski w europejskim parasolu nuklearnym.

Spotkanie z Colbym

Jak relacjonował Zalewski, rozmowa z Colbym w Kwaterze Głównej NATO dotyczyła m.in. wzmocnienia Sojuszu Północnoatlantyckiego przez realizację planu NATO 3.0 – koncepcji, zgodnie z którą na państwach europejskich ma spoczywać więcej odpowiedzialności za obronę. – Polska jest zwolennikiem tego sposobu myślenia – zaznaczył wiceminister.

Innym tematem rozmów była kwestia stałych baz amerykańskich w Polsce. Według Zalewskiego „amerykańska obecność w Polsce jest wyrazem amerykańskiego interesu”.

Amerykanie mają w Polsce tak ważne interesy, że chcą być tutaj na stałe

– ocenił.

Co to jest Nuclear Sharing?

Nuclear Sharing to mechanizm NATO, w ramach którego część państw Sojuszu, które nie posiadają własnej broni jądrowej, uczestniczy w systemie odstraszania nuklearnego NATO.

W praktyce amerykańskie bomby jądrowe są rozmieszczone w wybranych państwach europejskich. Broń pozostaje własnością i pod kontrolą USA, natomiast państwa uczestniczące przygotowują własne samoloty, załogi i infrastrukturę do jej ewentualnego użycia. Według NATO amerykańska broń jądrowa jest obecnie rozmieszczona w Europie w ramach tych porozumień, a państwa sojusznicze zapewniają m.in. samoloty zdolne do jej przenoszenia.

W czasie pokoju bomby pozostają pod amerykańską kontrolą. W czasie pokoju amerykańska broń jądrowa pozostaje pod pełną kontrolą i pieczą Stanów Zjednoczonych. NATO podkreśla, że decyzje dotyczące odstraszania nuklearnego są objęte ścisłą kontrolą polityczną. NATO podkreśla, że celem systemu jest odstraszanie potencjalnego przeciwnika, a nie przygotowywanie się do prowadzenia wojny nuklearnej.

W kontekście Polski kluczowe jest rozróżnienie między szerszym udziałem w nuklearnym odstraszaniu NATO a konkretnymi zadaniami w ramach nuclear sharing. Państwa Sojuszu uczestniczą w konsultacjach, planowaniu, ćwiczeniach i zapewnianiu wsparcia konwencjonalnego. Część sojuszników dodatkowo udostępnia samoloty DCA przygotowane do wykonywania misji nuklearnych. Sam udział Polski w szerszych mechanizmach odstraszania nie oznacza automatycznie rozmieszczenia amerykańskiej broni jądrowej na jej terytorium.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.08.2026 12:15
Źródło: X, Tysol.pl