Szukaj
Konto

Zajączkowska-Hernik: „Dość wciągania Polaków do wojny”. Pyta o miliardy wydawane na obronność

Ewa Zajączkowska-Hernik
Autor: Ewa Zajączkowska-Hernik/Facebook | Licencja: Ewa Zajączkowska-Hernik/Facebook
„Dość wciągania Polaków do wojny” – napisała europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik. Polityk ostro skrytykowała – jak to określiła – „nakręcanie prowojennej histerii” i zwróciła uwagę na skalę polskich wydatków obronnych. „Gdzie są te pieniądze i jak bardzo muszą być marnotrawione?!” – pyta. W 2026 r. na obronność zaplanowano ponad 200 mld zł, a Polska otrzymała ponadto dostęp do 43,7 mld euro pożyczek w ramach unijnego programu SAFE.
Co musisz wiedzieć:
  • Ewa Zajączkowska-Hernik sprzeciwia się działaniom, które jej zdaniem prowadzą do zwiększania ryzyka zaangażowania Polaków w wojnę, i krytykuje polityków mówiących o mobilizacji czy służbie wojskowej.
  • W 2026 r. Polska zaplanowała 200,1 mld zł wydatków obronnych, licząc budżet państwa i Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. To 4,81 proc. PKB.
  • Polska uzyskała ponadto 43,7 mld euro preferencyjnych pożyczek z programu SAFE. Pierwsza wypłata w wysokości 6,6 mld euro trafiła do Polski 29 maja.

„Dość wciągania Polaków do wojny”

Ewa Zajączkowska-Hernik opublikowała na Facebooku wpis dotyczący bezpieczeństwa Polski, wydatków na wojsko oraz pojawiających się w debacie publicznej wypowiedzi odnoszących się do przygotowania społeczeństwa na potencjalny konflikt.

DOŚĆ wciągania Polaków do wojny! – to, co powiedziałam Ursuli von der Leyen prosto w twarz rok temu, muszę dziś powtórzyć wszystkim politykom w Polsce!

– napisała europoseł.

Zajączkowska-Hernik oceniła, że w polskiej polityce pojawia się coraz więcej osób próbujących – jej zdaniem – „czerpać korzyści z nakręcania prowojennej histerii”.

Perspektywa wysłania Polaków do okopów im nie straszna, niektórzy pod przymusem skoszarowaliby Was już dzisiaj

– stwierdziła.

Uderza w polityków

Europoseł odniosła się również do statusu parlamentarzystów i przedstawicieli administracji państwowej w kontekście ewentualnej służby wojskowej.

Łatwo jest dysponować czyimś życiem, gdy samemu jest się zwolnionym z pełnienia służby wojskowej parlamentarzystą, czy urzędnikiem państwowym, prawda? Jak tacy są do przodu, to może w kolejce oni sami i ich rodziny?

– napisała.

W dalszej części wpisu Zajączkowska-Hernik oskarżyła klasę polityczną o wykorzystywanie strachu do odwracania uwagi od problemów związanych z funkcjonowaniem państwa.

Czy parlamentarzyści są zwolnieni ze służby wojskowej?

Ustawa o obronie Ojczyzny przewiduje, że posłowie i senatorowie w okresie sprawowania mandatu są z urzędu wyłączeni z obowiązku pełnienia służby wojskowej w razie mobilizacji i wojny. Nie powołuje się ich również na ćwiczenia wojskowe, a obowiązek zasadniczej służby wojskowej podlega odroczeniu na czas sprawowania mandatu.

„Gdzie są te pieniądze?”

Polacy wydają 200 miliardów złotych rocznie na armię, a kolejne 45 miliardów euro mamy przeznaczyć na wojsko z unijnego długu SAFE

– napisała Zajączkowska-Hernik.

Pierwsza z tych liczb odpowiada w przybliżeniu oficjalnym danym. Na 2026 r. w budżecie państwa i planie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych zabezpieczono łącznie 200,1 mld zł na obronność, czyli 4,81 proc. PKB. Z tej kwoty 124,8 mld zł stanowią wydatki obronne ujęte w budżecie, a pozostała część przypada przede wszystkim na Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.

Kwota SAFE wymaga natomiast doprecyzowania. Polsce przyznano nie 45 mld, lecz 43,7 mld euro preferencyjnych pożyczek. Polska jest największym beneficjentem tego instrumentu.

Pierwsze 6,6 mld euro już trafiło do Polski

29 maja Komisja Europejska wypłaciła Polsce pierwszą transzę SAFE – 6,6 mld euro, odpowiadającą 15 proc. całej przyznanej kwoty. Było to prefinansowanie inwestycji obronnych.

SAFE nie jest więc bezzwrotną dotacją. To mechanizm pożyczkowy, w ramach którego Komisja Europejska pozyskuje finansowanie, a następnie udziela państwom członkowskim długoterminowych pożyczek przeznaczonych na inwestycje obronne.

Zajączkowska-Hernik: słyszę o brakach w wyposażeniu

Europoseł zestawiła wysokość nakładów z informacjami o potrzebach polskich Sił Zbrojnych.

Nasz budżet na obronność jest większy niż Izraela, czy Turcji, a ja ciągle słyszę o brakach w wyposażeniu i słabo rozwiniętych systemach obrony państwa. Gdzie są te pieniądze i jak bardzo muszą być marnotrawione?!

– napisała.

Porównanie wymaga jednak ostrożności, ponieważ państwa nie raportują wydatków obronnych w identyczny sposób, a międzynarodowe zestawienia stosują różne metodologie. W zależności od przyjętej definicji i źródła relacja między wydatkami Polski, Izraela i Turcji może wyglądać inaczej.

Sama informacja o brakach nie oznacza jednak automatycznie, że pieniądze zostały zmarnotrawione. Znaczna część programów modernizacyjnych ma charakter wieloletni, a pomiędzy podpisaniem kontraktu, dokonaniem płatności i dostarczeniem sprzętu mogą upłynąć lata.

MON wskazuje jednocześnie, że modernizacja ma obejmować m.in. obronę powietrzną i systemy antydronowe oraz rozbudowę Sił Zbrojnych.

„Będę sprzeciwiać się każdemu”

Na zakończenie wpisu Zajączkowska-Hernik zapowiedziała, że będzie przeciwstawiała się politykom, którzy – w jej ocenie – wykorzystują zagrożenie wojenne do osiągania politycznych korzyści.

Będę sprzeciwiać się każdemu, kto wznieca prowojenną histerię i próbuje zbijać na tym swój kapitał polityczny!

– podsumowała europoseł.

Co wiemy o wydatkowaniu tych 200 mld zł?

Te 200,1 mld zł nie jest workiem pieniędzy przeznaczonym wyłącznie na zakup uzbrojenia. To plan wszystkich polskich wydatków obronnych na cały 2026 r. – finansowanych z budżetu państwa oraz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ). Oficjalnie odpowiada to 4,81 proc. PKB.

W praktyce pieniądze idą kilkoma dużymi strumieniami: na zakupy i modernizację uzbrojenia, ale również na wynagrodzenia żołnierzy i pracowników, emerytury wojskowe, utrzymanie jednostek i sprzętu, paliwo, amunicję i szkolenie, infrastrukturę wojskową oraz obsługę wieloletnich programów modernizacyjnych. Dokumentacja budżetowa wprost zaznacza, że w 200,1 mld zł znajdują się m.in. środki na wzrost uposażeń żołnierzy zawodowych.

Druga ważna rzecz: część tych 200 mld zł znajduje się poza klasycznym budżetem MON. Chodzi przede wszystkim o FWSZ prowadzony przez BGK. Fundusz finansuje zadania wynikające z programu rozwoju Sił Zbrojnych, a BGK prowadzi jego rachunki, dokonuje wypłat, pozyskuje finansowanie i obsługuje powstałe zadłużenie.

To właśnie przez FWSZ finansowana jest duża część ogromnych kontraktów modernizacyjnych. Dlatego w wydatkach obronnych pojawia się również finansowanie dłużne – państwo może dziś zamawiać sprzęt, a ciężar finansowania rozkładać w czasie.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.10.2026 18:17
Źródło: Facebook, Tysol.pl