Szukaj
Konto

Gen. Wroński: Najsłabszym ogniwem Europy może nie być armia, ale społeczeństwo

Gen. Dariusz Wroński
Źródło: Archiwum gen. Dariusza Wrońskiego | Autor: Dariusz Wroński/X | Licencja: Archiwum gen. Dariusza Wrońskiego | Gen. Dariusz Wroński
Europa może odbudować zapasy amunicji, zwiększyć produkcję uzbrojenia i stworzyć nowe jednostki. Znacznie trudniejsze może być jednak przygotowanie społeczeństw na wyrzeczenia związane z długotrwałym konfliktem. – Najsłabszym ogniwem może być społeczeństwo – mówi Tysol.pl gen. Dariusz Wroński. Jego zdaniem Rosja może testować nie tylko wojskowe zdolności NATO, ale również odporność psychiczną, ekonomiczną i polityczną państw europejskich. Temat odporności Europy na długotrwały konflikt pojawił się również podczas dyskusji towarzyszących Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, opisywanych przez „The Guardian”.
Co musisz wiedzieć:
  • Gen. Dariusz Wroński uważa, że jednym z głównych problemów Europy może być odporność społeczeństw na długotrwały konflikt.
  • Jego zdaniem Rosja może testować nie tylko zdolności militarne NATO, lecz także podatność społeczeństw na strach, zmęczenie i koszty ekonomiczne.
  • Generał zwraca uwagę na okres przejściowy: Europa zwiększa własne zdolności obronne, podczas gdy USA oczekują od niej większej odpowiedzialności.
  • Zdaniem Wrońskiego Polska potrzebuje nie tylko nowego uzbrojenia, ale również zapasów, rezerw, obrony cywilnej, logistyki i przygotowania społeczeństwa.

Dlaczego Europa może mieć problem z długą wojną?

Uczestnicy forum Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa obawiają się, że społeczeństwa europejskie mogą nie zaakceptować przez długi czas mobilizacji, strat, wysokich wydatków wojskowych i ograniczania innych wydatków państwa. Długotrwała wojna pochłania ogromne ilości pocisków, rakiet, części zamiennych i sprzętu. NATO przyznaje, że produkcja szybko rośnie, ale nadal konieczne jest dalsze zwiększanie zdolności przemysłu. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte wskazywał w lipcu 2026 r., że zdolności produkcyjne Sojuszu szybko rosną, ale nadal konieczne jest dalsze zwiększanie produkcji uzbrojenia i amunicji. Ponadto Europa nadal opiera część kluczowych zdolności na Stanach Zjednoczonych. Dotyczy to m.in. niektórych systemów obrony powietrznej, dalekiego rażenia czy rozpoznania i wczesnego ostrzegania. Jednocześnie europejscy sojusznicy mają przejmować większą odpowiedzialność za konwencjonalną obronę kontynentu.

Jednocześnie rosną obawy, że Rosja skutecznie wykorzystuje działania hybrydowe do osłabiania europejskich państw i społeczeństw. Chodzi m.in. o cyberataki, dezinformację, działania w mediach społecznościowych, wykorzystanie sztucznej inteligencji oraz ingerencję w infrastrukturę krytyczną.

Jeden z anonimowych, cytowanych przez „The Guardian” byłych członków brytyjskiego rządu przyznał, że Zachód bardzo słabo informował społeczeństwa o skali prowadzonej przez Rosję wojny hybrydowej. Brytyjski dyplomata – również anonimowo na łamach „The Guardian” - zwrócił natomiast uwagę, że politycy stoją obecnie przed trudnym zadaniem przekonywania wyborców do zwiększania wydatków na obronność, co może oznaczać ograniczenie środków przeznaczanych na inne cele.

Gdzie jest największe zagrożenie?

Najważniejszy wniosek z dyskusji w Monachium nie dotyczy liczby czołgów, rakiet, samolotów ani nawet fabryk amunicji. Dotyczy czegoś znacznie trudniejszego do odbudowania: woli społeczeństw do ponoszenia kosztów obrony własnego państwa. I właśnie tutaj widzę jedno z największych zagrożeń dla Europy

- mówi portalowi Tysol.pl Dariusz Wroński.

Przez dziesięciolecia wychowywaliśmy społeczeństwa w przekonaniu, że bezpieczeństwo jest stanem naturalnym. Wojna miała pozostać historią albo problemem kogoś daleko na Wschodzie. Państwo miało zapewniać świadczenia, biznes — dobrobyt, technologia i media — komfort życia, a obywatel miał przede wszystkim pracować, konsumować i realizować siebie

- zauważa.

Tymczasem wojna na wyniszczenie wymaga dokładnie odwrotnej hierarchii. Wymaga wyrzeczeń. Mobilizacji. Dyscypliny. Akceptacji strat. Ograniczenia konsumpcji. Przestawienia przemysłu. Wieloletniego finansowania obronności. A w sytuacji ostatecznej, gotowości do obrony państwa z bronią w ręku. I Putin o tym doskonale wie

- dodaje.

Gen. Wroński: Rosja sprawdza próg strachu

Nie sądzę, aby Rosja testowała dzisiaj wyłącznie nasze radary, granice, systemy teleinformatyczne czy czas reakcji wojska. Testuje państwa jako całość, a wraz z nimi społeczeństwa. Sprawdza próg strachu, próg zmęczenia i próg ekonomicznego bólu. I wreszcie sprawdza najważniejsze: w którym momencie obywatel demokratycznego państwa powie „Dość! Nie będę umierał za polityków, chcę spokoju, rodziny, pracy i normalnego życia”. Chcę komfortu i wolności!

- ocenia gen. Wroński.

Były dowódca 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych podkreśla, że „to właśnie dlatego działania określane mianem 'wojny hybrydowej' są znacznie groźniejsze, niż sugeruje to samo pojęcie”.

Cyberataki, sabotaż, dezinformacja, ingerencja polityczna, operacje wpływu czy presja na infrastrukturę są narzędziami. Celem strategicznym może być erozja woli oporu

- zaznacza.

„Okno strategicznej pokusy”

Wroński określa obecną sytuację jako potencjalne „okno strategicznej pokusy”. Chodzi o okres, w którym Europa dopiero odbudowuje zapasy i zwiększa produkcję zbrojeniową, podczas gdy Stany Zjednoczone oczekują od europejskich sojuszników przejmowania większej odpowiedzialności za własną obronę. Zdaniem generała taki okres przejściowy może wpływać na kalkulacje Kremla.

Nie trzeba sprawić, żeby Europejczycy pokochali Rosję. Wystarczy przekonać ich, że nie warto z Rosją walczyć. Ale dzisiaj dochodzi do tego jeszcze jeden czynnik, który uważam za szczególnie niebezpieczny. MOŻE OTWIERAĆ SIĘ OKNO STRATEGICZNEJ POKUSY

- stwierdza.

Gen. Wroński przypomina, że Europa przez lata oddawała ogromne ilości uzbrojenia i amunicji Ukrainie, jednocześnie próbując dopiero rozpędzić własny przemysł obronny. W wielu państwach trwa odbudowa zapasów, zwiększanie produkcji, rozwijanie obrony powietrznej, rezerw, logistyki i zdolności mobilizacyjnych.

To proces liczony w latach, nie miesiącach

- zauważa.

Wojskowy wskazuje, iż jednocześnie Stany Zjednoczone coraz mocniej oczekują od Europy przejęcia odpowiedzialności za własną obronę konwencjonalną.

I tutaj powstaje niebezpieczna luka. Ameryka może już nie chcieć dźwigać Europy w dotychczasowej skali, a Europa jeszcze nie zbudowała zdolności, aby w pełni dźwigać samą siebie! To właśnie ten okres przejściowy powinien interesować każdego stratega w Moskwie. Bo za kilka lat Europa może być zupełnie innym przeciwnikiem: z większą produkcją amunicji, rozwiniętą OPL, większymi zapasami, nowymi brygadami, lepszą logistyką, większą liczbą dronów, rozbudowanym przemysłem i społeczeństwami oswojonymi z koniecznością obrony. Jeżeli więc Kreml kiedykolwiek miałby testować spójność NATO, może dojść do wniosku, że korzystniejsze warunki niż obecne już się nie powtórzą

- analizuje sytuację.

Nie twierdzę, że oznacza to decyzję o wojnie. Twierdzę coś innego: takiej koniunkcji słabości nie wolno ignorować w planowaniu strategicznym.

  • Zmęczone społeczeństwa.
  • Niedostatecznie odbudowane zapasy.
  • Przemysł dopiero zwiększający moce.
  • Niewystarczająca obrona powietrzna.
  • Uzależnienie części kluczowych zdolności od USA.
  • Rosja posiadająca kilkuletnie doświadczenie prowadzenia wojny wielkoskalowej.
  • I wreszcie Waszyngton mówiący Europejczykom coraz wyraźniej: musicie przejąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.

Takie konfiguracje geopolityczne nie występują często. Z punktu widzenia przeciwnika może to wyglądać jak „jeden na milion” moment, którego nie wolno zmarnować. I właśnie to uważam za tragedię obecnej sytuacji

- ocenia.

Czy Rosja może wykorzystać okres przejściowy w Europie?

Europa zapowiada potężne zbrojenia. Tyle że odstraszanie nie działa sprzętem, który zostanie wyprodukowany w 2029, 2030 czy 2032 roku. Odstraszanie działa tym, czym dysponujemy dzisiaj i przekonaniem przeciwnika, że dzisiaj jesteśmy gotowi tego użyć. Dlatego rosyjska kalkulacja nie musi brzmieć: „Czy jesteśmy w stanie pokonać NATO?” Może brzmieć znacznie bardziej niebezpiecznie: „Czy jesteśmy w stanie stworzyć ograniczony kryzys, którego część NATO nie będzie gotowa eskalować do wojny?” To fundamentalna różnica

- zauważa gen. Wroński.

Nie trzeba zdobywać Berlina, Paryża ani Warszawy. Wystarczy podważyć wiarygodność artykułu 5., stworzyć fakt dokonany, wywołać strach przed eskalacją i uruchomić wewnątrz europejskich społeczeństw wielką debatę: „Czy naprawdę mamy za to umierać?”

- dodaje.

W jego ocenie jeżeli taka debata zacznie się dopiero po pierwszym uderzeniu, część wojny informacyjnej będzie już przegrana.

Dlatego Polska musi wyciągnąć z Monachium wnioski znacznie poważniejsze niż kolejne zakupy uzbrojenia

- wskazuje były dowódca 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych.

Czego Polska potrzebuje do obrony?

Zdaniem gen. Dariusza Wrońskiego Polska powinna przygotowywać się nie tylko do odparcia pierwszego uderzenia, ale przede wszystkim do możliwości prowadzenia długotrwałej wojny. Oznacza to konieczność odejścia od myślenia o bezpieczeństwie wyłącznie przez pryzmat zakupów nowoczesnego uzbrojenia.

Abramsy, K2, Patrioty, Apache, F-35, drony i rakiety są konieczne. Ale państwa nie broni katalog uzbrojenia. Państwa broni system zdolny walczyć po trzydziestym, setnym i trzechsetnym dniu wojny

- stwierdza wojskowy.

Istotne znaczenie ma więc – w jego ocenie - stworzenie odpowiednio dużych zapasów amunicji, rakiet, części zamiennych i sprzętu oraz rozwój krajowego przemysłu zdolnego do produkcji na potrzeby długotrwałego konfliktu. Polska potrzebuje również sprawnego systemu mobilizacji, odpowiednich rezerw osobowych, możliwości uzupełniania strat, rozwiniętej logistyki i silniejszej obrony powietrznej. Równolegle konieczne jest przygotowanie gospodarki do funkcjonowania w warunkach wojennych oraz skuteczniejsza ochrona infrastruktury krytycznej.

Wroński zwraca również uwagę na czynnik, którego nie da się zastąpić kolejnymi zakupami sprzętu – odporność społeczeństwa. Polska powinna rozwijać obronę cywilną, przygotowywać obywateli na funkcjonowanie w warunkach kryzysu oraz zwiększać odporność na dezinformację, cyberataki i rosyjskie operacje wpływu. W ocenie generała jednym z celów działań hybrydowych może być bowiem osłabienie społecznej woli oporu i przekonanie obywateli, że koszty obrony są zbyt wysokie. Zdaniem gen. Wrońskiego kluczowe jest przygotowanie psychologicznego społeczeństwa.

Bo Putin może testować dzisiaj coś jeszcze ważniejszego niż nasze zdolności militarne. Testuje, czy Europa nadal jest wspólnotą polityczną gotową bronić swojego świata, czy stała się już tylko zbiorem społeczeństw gotowych oddawać kolejne elementy bezpieczeństwa w zamian za obietnicę zachowania komfortu

- zaznacza.

Jeżeli uzna, że cena agresji będzie większa niż potencjalna korzyść, odstraszanie działa. Jeżeli jednak uzna, że Europa jest chwilowo słaba militarnie, zmęczona psychologicznie, podzielona politycznie, a amerykański parasol właśnie zaczyna się przesuwać, może powstać pokusa sprawdzenia NATO w praktyce

- dodaje.

I tego obawiam się najbardziej. Nie dlatego, że Rosja jest niezwyciężona. Wręcz przeciwnie. Dlatego, że Kreml może uznać, że Europa za kilka lat będzie znacznie trudniejszym przeciwnikiem niż jest dzisiaj. A historia bezpieczeństwa zna bardzo niebezpieczną zasadę: wojny nie zawsze wybuchają wtedy, kiedy agresor jest najsilniejszy. Czasami wybuchają wtedy, kiedy agresor dochodzi do wniosku, że jego przeciwnik już nigdy nie będzie tak słaby jak właśnie teraz

- wyjaśnia.

I jeżeli rzeczywiście znaleźliśmy się w takim oknie czasowym, to nie mamy kilku lat na przygotowanie odstraszania. Mamy tyle czasu, ile przeciwnik zechce nam pozostawić!

- konkluduje.

Kim jest gen. Dariusz Wroński?

Gen. bryg. pil. Dariusz Wroński to polski pilot wojskowy i generał brygady Wojska Polskiego, obecnie w stanie spoczynku. Jest absolwentem Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie oraz Akademii Obrony Narodowej. Służbę wojskową zakończył w styczniu 2015 r., po ponad 35 latach. Po odejściu z wojska zajął się działalnością analityczną i doradczą. Publicznie wypowiada się przede wszystkim na temat bezpieczeństwa Polski, NATO, przemysłu obronnego, lotnictwa wojskowego i zagrożeń ze strony Rosji.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.09.2026 13:49
Źródło: Tysol.pl