PiS musi znaleźć nową opowieść

- Autor krytykuje zarówno obóz rządzący Donalda Tuska, jak i opozycję za prowadzenie kampanii opartej głównie na emocjonalnych, powtarzalnych narracjach.
- Tekst stawia tezę, że mimo chaosu w państwie, problemów gospodarczych i słabej polityki zagranicznej, obóz Tuska utrzymuje wysokie poparcie dzięki silnej narracji antypisowskiej i sprawnej machinie propagandowej.
- Autor uważa, że Prawo i Sprawiedliwość może wrócić do władzy tylko wtedy, gdy przedstawi krótką i konkretną wizję odbudowy państwa.
Przedwyborcze narracje
Dotyczy to także opozycji, która słusznie wskazuje na proniemiecką i serwilistyczną politykę Tuska, i właściwie to jest jedyna jego namacalna i czytelna linia działania. W każdej innej dziedzinie życia panuje totalny rozgardiasz i chaos albo po prostu dramat, tak jak w ochronie zdrowia. A mimo to z niewiadomych powodów partia Tuska trzyma się mocno, przynajmniej sondażowo. Napompowana za poprzedniej ekipy gospodarka daje sobie jeszcze radę, ale przecież zbliżamy się szybkim krokiem do bankructwa. W żadnym zachodnim kraju nie ma takiej przepaści pomiędzy wzrostem gospodarczym a deficytem. Nie tak dawno ekonomista bliski rządzącej koalicji dr Bogusław Grabowski nazwał to „masakrą”.
Jest więc masakra, a słupki poparcia dla partii Tuska oscylują nadal od 35 do 37 procent. I to wszystko dzieje się jedynie na antypisowskiej narracji, przy braku jakichkolwiek poważnych reform i totalnym chaosie w państwie. Politykę zagraniczną rządu lepiej w ogóle przemilczeć, bo ona przypomina cały czas ten osławiony wagon z Tuskiem.
Klucz do Polaków
Trzeba się będzie jednak zmierzyć z tą machiną propagandową i demokracją walczącą już niebawem i wydaje się, że samo okładanie Koalicji 13 grudnia epitetami (jak najbardziej prawdziwymi zresztą) nie da Prawu i Sprawiedliwości zwycięstwa wyborczego. Nawet jeśli przyjąć, że w polityce liczą się już tylko emocje, a nie programy, to emocje zgromadzone wokół antynarodowej polityki tego rządu nie przekonają tych, których w Polsce wkurzają i elektryzują zupełnie inne sprawy. Innymi słowy, do komponentu Tuska – Niemca trzeba dołożyć solidną porcję wyrafinowanej strategii wyborczej, kierowanej nie do tej czy innej grupy, jakichś wyborców centrum, tylko po prostu do Polaków. I tu nie ma zmiłuj, że PiS coś będzie naprawiało lub poprawiało. Bo tu już nadszedł czas na odbudowę państwa na nowych fundamentach. Coś, co jeszcze może porwać nie tylko wyborców prawicy, to jasna, krótka i bardzo konkretna wizja Polski, która – miejmy nadzieję – po 2027 roku przestanie być popychadłem kanclerza Friedricha Merza i szefowej KE Ursuli von der Leyen.
PiS ma nadal silne struktury, ma jeszcze chwilę czasu na „odpalenie” narracji, która wyrwie wreszcie Polskę z niemocy, z programowego marazmu, który zapanował po 2023 roku. Nikt w kraju nie będzie płakał po Tusku dłużej niż jedną noc, nikt nie będzie walczył dalej o kastę sędziowską, jeśli państwo w podstawowych dla każdego z nas sprawach: służbie zdrowia, sądownictwie, w ułatwieniach dla ludzi biznesu i w sprawiedliwych podatkach, zacznie działać. Jeśli w 2015 roku PiS doszło do władzy między innymi dzięki wielkiej reformie socjalnej, to teraz musi znaleźć klucz do Polaków nieźle sobie radzących i żyjących, ale za to zdrowo wkurzonych na rządy Tuska.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Kara za referendum. Tusk rozwiązał struktury w Małopolsce

Nieoficjalnie: Donald Tusk rozwiązał struktury Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce

Dokładnie rok temu Polacy wybrali nowego prezydenta

Jak pokonać męczącą się władzę?

Andrzej Duda liderem sondażu w Krakowie. Kandydaci KO daleko w tyle






