Szukaj
Konto

Rafał Woś: Nie interesuj się, człowieku, bo kociej mordy dostaniesz!

Rafał Woś: Nie interesuj się, człowieku, bo kociej mordy dostaniesz!
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Rafał Woś
W grudniu 2025 roku sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Dariusz Łubowski pierwszy raz użył określenia „kryptodyktatura”. Zrobił to w oficjalnym pisemnym uzasadnieniu postanowienia uchylającym europejski nakaz aresztowania (ENA) wobec posła Marcina Romanowskiego. W swoim orzeczeniu sędzia ocenił w ten sposób działania i stan praworządności w obecnej Polsce. Puenta tej historii była taka, że w lutym 2026 roku sędzia Dariusz Łubowski został odwołany z funkcji kierownika Sekcji Postępowania Międzynarodowego do spraw z zakresu prawa karnego w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Gdyby ktoś miał wątpliwości, że w Polsce nastała faktyczna kryptodyktatura, to ta decyzja powinna go chyba tych wątpliwości pozbawić.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor twierdzi, że Polska przekształciła się w „kryptodyktaturę”, czego symbolem ma być odwołanie sędziego Dariusza Łubowskiego po wydaniu krytycznego wobec władz uzasadnienia.
  • Jako przykłady represji wobec osób niewygodnych dla rządzących tekst wskazuje sprawy dziennikarza Leszka Kraskowskiego oraz lekarza Emila Jędrzejowskiego.
  • Główną tezą artykułu jest przekonanie, że władza wykorzystuje aparat państwa do zastraszania krytyków.

Przypominam tamtą historię i tamto pojęcie, bo i jedno, i drugie dobrze oddaje sedno obecnej sytuacji w Polsce. Żyjemy bowiem w kraju, który choć formalnie chce uchodzić za stabilną zachodnią demokrację, to w praktyce przeistoczył się w kryptodyktaturę właśnie. Nowe jest to, że na naszych oczach uderza ona już nie tylko w polityków opozycyjnych czy sędziów, którzy ośmielili się wydać nie taki, jak trzeba, wyrok albo postanowienie. Ale bije teraz także w ludzi, którzy – jak dziennikarz Leszek Kraskowski czy ordynator Emil Jędrzejewski – z różnych przyczyn stanęli na drodze władzy, która po wygranych wyborach dała sobie pełne przyzwolenie na stosowanie prawa „tak jak my je rozumiemy”.

Przypomnijmy, że dziennikarz Kraskowski, który był autorem materiałów naświetlających udział ważnego polityka partii rządzącej Polską w bardzo poważnej aferze gospodarczej, został aresztowany na trzy miesiące z zarzutami gróźb karalnych wobec policjantów. Zarzuty są wątpliwe, a dolegliwość środka zapobiegawczego niewspółmierna. W międzyczasie mieszkanie dziennikarza zostało przeszukane bez świadków, a nawet bez nagrania z policyjnej kamerki. Gdy podniosło się oburzenie, to natychmiast pojawiła się historia żony dziennikarza, która oskarżyła go o złe traktowanie. Nie wiem, czy słusznie, czy niesłusznie. Wiem tylko, że sprawa nie miała nic wspólnego ani z dziennikarskimi śledztwami na temat brudków za uszami władzy ani nie czyniła okoliczności aresztowania Kraskowskiego mniej cuchnącymi. Na dodatek Kraskowski odnieść się do zarzutów nie mógł, bo siedzi.

 

Szantaż wymierzony w Polskę

Potem coś bardzo podobnego spotkało ordynatora z Warszawskiego Szpitala Południowego Emila Jędrzejowskiego, który poszedł do mediów z historią młodego lekarza bez specjalizacji (ale za to z legitymacją KO), który w podległym władzom Szpitalu Południowym został koordynatorem SOR-u. I tenże SOR przekształcił w rodzaj gabinetu za żółtymi firankami dla innych posiadaczy odpowiedniej partyjnej legitymacji. Efekt? Sygnalista natychmiast został wzięty na celownik prokuratury (szybciej rzecz jasna niż ów lekarz bez specjalizacji, ale za to z legitymacją). Wiarygodność sygnalisty otwarcie podważał premier polskiego rządu. A inni wpływowi politycy obozu rządowego zaczęli sygnaliście otwarcie grozić. Do tego sympatyzujące z władzą media robiły z lekarza (cóż za zaskoczenie) chciwca i kłamczucha.

I to jest właśnie ta nasza kryptodyktatura na obecnym etapie swojego rozwoju. Wysyła do społeczeństwa jasny sygnał. Nie interesuj się, człowieku, bo kociej mordy dostaniesz! Jak będziecie fikać, to my mamy środki, żeby cię uciszyć! I po co ci to?!

To jest szantaż wymierzony w Polskę i jej obywateli. Pozostaje mieć nadzieję, że Polacy wkrótce powiedzą szantażyście to, co należy szantażyście odpowiedzieć.

[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji] 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.06.2026 19:37
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 26/2026, oprac. Ludwik Pęzioł