Piotr Skwieciński: Najbardziej wstydliwy epizod II RP

- II RP wykazywała zaskakującą obojętność wobec prześladowań Polaków w ZSRR.
- Brak zainteresowania miał również wymiar klasowy - prześladowani chłopi nie pasowali do elitarnej wizji narodu.
- Kulminacją tej postawy była instrukcja MSZ, nakazująca konsulatom ograniczać względy humanitarne wobec chcących wrócić do Polski „bezrobotnych” i „zdemoralizowanych” rodaków.
„Nas, Polaków, nie ma kto bronić. Myślimy, że wszyscy się zaprzedaliście”
– napisał w 1935 roku, gdy Polaków wywożono z ówczesnej zachodniej części radzieckiej Ukrainy, do kijowskiego konsulatu RP Polak Jan Paciórkowski. I trudno z tymi słowami polemizować. Autor jedynego chyba opracowania tego tematu Robert Kuśnierz cytuje szczerą konkluzję polskiego dyplomaty i oficera wywiadu Jerzego Niezbrzyckiego, który w czasie podróży po Ukrainie w 1929 r. zanotował:
„Pojmują oni doskonale, iż o kilkadziesiąt kilometrów na zachód położona Polska zupełnie nie troszczy się o ich los”.
Skąd to wynikało? Z poczucia braku siły? Z gorzkiego realizmu? Kuszące wytłumaczenie. Ale chyba nie w pełni prawdziwe, skoro ostatni ambasador II RP w Moskwie Wacław Grzybowski w grudniu 1938 r. powiedział, że
„Obecne osłabienie Rosji daje mi bardzo przyjemne samopoczucie, bo rozmawiając z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych, jako polski ambasador czuję, że siłę reprezentuję ja”.
Zaś jego szef, minister Beck, jeszcze wiosną 1939 r. (!) mówił:
„Nie sądzę, by nam cokolwiek groziło przez długie lata ze strony naszego wschodniego sąsiada”.
Nie chodziło więc o strach, tylko o szczery brak zainteresowania. Mimo iż znajdujące się w ZSRR konsulaty informowały ambasadę o rozmaitych represjach wobec Polaków, ambasador Grzybowski nigdy nie napisał do warszawskiej centrali żadnego meldunku w tej sprawie.
Odraza klasowa
Ten brak zainteresowania nie był udziałem wyłącznie MSZ. Bo kiedy w styczniu 1936 r. Beck miał w Sejmie długie wystąpienie o polityce zagranicznej, w trakcie którego mówił o prześladowaniu polskiej mniejszości w Czechosłowacji, a o ZSRR – ani słowa, nie tylko żaden poseł w debacie po mowie szefa MSZ nie poruszył tematu Polaków zza wschodniej granicy, ale nie uczyniła tego również w ogóle prasa. Debata została powtórzona w styczniu 1938 r., czyli wtedy, kiedy pełną parą szła „operacja polska” NKWD, realizowana tak, jakby jej celem była fizyczna likwidacja wszystkich dorosłych Polaków płci męskiej. Wtedy jeden z posłów na Sejm sprawę poruszył, mówiąc jednak nie o eksterminacji, tylko o wysiedleniach. Beck odpowiedział, że w relacjach polsko-radzieckich nie jest to jedyny problem, a nadziei na skuteczną akcję dyplomatyczną w tej sprawie nie ma.
Wszystko to miało, oczywiście, więcej niż jedną przyczynę. Ale gdybym miał nazwać tę najgłębszą, najbardziej pierwotną, to doszukałbym się jej w – niestety, trzeba tu pojechać Marksem – poczuciu obcości, wręcz odrazy, klasowej.
Bo przecież ogromna większość Polaków, żyjących na wschód od granicy ryskiej – to byli chłopi. Ziemiaństwa i inteligencji nigdy nie było tam za wiele, to, co było po roku 1917, zostało wyrżnięte w kolejnych rzeziach albo uciekło do Polski.
A chłopi…
Chłopi nie mieścili się w wizji narodu pieszczonej przez elity II RP. I o ile z tymi, którzy żyli w Polsce i mieli obywatelstwo, trzeba się było, niechętnie, jakoś liczyć, o tyle ci bez obywatelstwa… O, z tymi można już było zrobić tak, jak dyktowało serce.
„Ułatwienie powrotu do Polski elementowi bezrobotnemu i zdemoralizowanemu warunkami życia w państwie wojującego komunizmu należy uważać za bezwzględnie szkodliwe i niedopuszczalne. Toteż należy względem tej kategorii osób zachowywać jak najdalej idącą rezerwę i – poza zupełnie wyjątkowymi wypadkami – nie kierować się względami humanitarnymi”
– głosiła skierowana do konsulatów instrukcja warszawskiej centrali.
Tak właśnie dyktowało serce elit II RP.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć"]
Komentarze
Tadeusz Płużański: Komu Orła Białego, czyli kto (do dziś) pluje nam w twarz

Finał konkursu "Olimpiada Solidarności. Dwie dekady historii"

1 lipca 1569 roku narodziła się Rzeczpospolita Obojga Narodów. To był przełom w historii Polski

Gdańsk uczcił pamięć „Żelaznego”. Powstał symboliczny nagrobek bohatera podziemia

Polski gen wolności. Debata w historycznej Sali BHP nt. protestu w Radomiu w 1976 roku







