Remigiusz Okraska: Lewicowa elita się wypina

- Likwidacja świetlicy „Krytyki Politycznej” w Cieszynie ma zdaniem autora symbolizować oderwanie współczesnej lewicy od lokalnych społeczności i problemów zwykłych ludzi.
- Autor przekonuje, że bogato finansowane organizacje lewicowe wolą przeznaczać środki na działalność elitarną niż na realne inicjatywy społeczne w mniejszych miejscowościach.
- Tekst stawia tezę, że dzisiejsza lewica porzuciła dawną rolę obrońcy słabszych i stała się środowiskiem wielkomiejskich elit związanych z liberalnym establishmentem.
Dawno temu to samo środowisko zachęcało grupy sympatyków do prowadzenia działań lokalnych. I wspierało je w tym. Bardzo się tym chwalili. Tak zwane świetlice „Krytyki Politycznej” działały od Trójmiasta, przez Łódź, po właśnie Cieszyn. Mogli więc powiedzieć: nie jesteśmy tylko warszawskim salonem – mamy struktury także w niebogatych i niedużych miejscowościach. Pomagamy im utrzymać lokale, w których coś się dzieje.
Od pewnego czasu świetlice znikały. Aż została tylko ta w Cieszynie. Na tle stołecznej centrali ponadprzeciętnie często organizowała wydarzenia mające związek z troskami zwykłych ludzi. Prowadziła darmowe zajęcia dla dzieci, półkolonie, amatorskie zajęcia teatralne. I w ogóle robiła sporo jak na skalę niedużego ośrodka.
Aż centrala zdecydowała, że koniec tego dobrego. Po 17 latach cieszyńska placówka kończy działalności.
Symbol szerszej zmiany
Gdy nie wiadomo, o co chodzi – zapewne chodzi o pieniądze. Po co partycypować w kosztach działania jakichś prowincjuszy, choćby nawet liberalno-lewicowych. Warszawska elita ma ważniejsze wydatki – na samą siebie. Mowa o organizacji bogatej. Coroczne budżety „Krytyki Politycznej” wynoszą kilkanaście milionów. Ogromna część to dotacje od „samych swoich”: Unii Europejskiej, niemieckich fundacji, z funduszy miliardera-spekulanta George’a Sorosa. Obecnie spory strumień płynie także od rządu neoliberała Donalda Tuska. Znikomy odsetek to środki pozyskane od szeregowych sympatyków. Modelowa wydmuszka.
Nawiasem mówiąc, zwycięzca ostatnich wyborów, Prawo i Sprawiedliwość, powinien otrzymywać rocznie niespełna 26 milionów złotych dotacji budżetowej w zamian za poparcie wynoszące ponad 35%, czyli co trzeciego głosującego. Finansowanie partii politycznych przez zagranicę jest zakazane. Można za to do woli finansować „organizacje pozarządowe”. Te dotowane podmioty nie kryją poglądów i działają na rzecz jednej opcji. W efekcie „Krytyka Polityczna”, pozbawiona jakiegokolwiek mandatu społecznego, operuje corocznie połową kwot, które ma do dyspozycji partia zwycięska w wyborach. Ma więc dużo pieniędzy na wszystko. Z wyjątkiem finansowania świetlicy w Cieszynie. To drobiazg, ale jakże symboliczny. Pokazuje on w jaskrawy sposób, na co bogata lewica ma pieniądze, a na co nie zamierza ich przeznaczać.
To także symbol szerszej zmiany. Dawna lewica stawała po stronie słabszych i przegranych. Później coraz bardziej przestawała być formacją takich grup i środowisk. Odstręcza je właściwie wszystkim: od swojej nadętej elitarności, przez zblatowanie z antyspołecznymi liberałami, a kończąc na coraz bardziej dziwacznych postulatach. Dzisiaj lewica jest w centrum, nie na peryferiach. Nawet dość liberalny Cieszyn i podobne niewielkie miejscowości nie są interesujące dla lewicowej stołecznej klasy panów.
Afroamerykanin zrobił swoje, Afroamerykanin może odejść.
[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Zgrzyt między Koalicjantami a Centrum. W tle marihuana

Jak lewicowa wrażliwość i prawicowy konserwatyzm spotkały się w jednej redakcji

Nie żyje znany polityk SLD. Pilny komunikat
Nowy Obywatel. 25 lat pod prąd głównego nurtu
Preferencje ideowe Polaków. Prawica zdecydowanie na czele [SONDAŻ]








