Krzyż i miasto – rozmowa z Magdaleną Juszczyk i Piotrem Dmitrowiczem

- Film „On będzie Miasto” Magdaleny Juszczyk i Piotra Dmitrowicza opowiada historię Krzyża Baryczkowskiego.
- Szczególnie poruszająca jest historia krzyża podczas Powstania Warszawskiego.
- Twórcy podkreślają, że film wyrósł z potrzeby zachowania polskiej pamięci.
Krzysztof Karnkowski: To Wasz pierwszy wspólny film?
Magdalena Juszczyk: Tak, pierwszy wspólny film, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Wcześniejsze filmy robiłam głównie z Sebastianem Zielonką, a Piotra zapraszaliśmy później do prowadzenia spotkań towarzyszących pokazom.
Piotr Dmitrowicz: Z Magdą współpracujemy od paru lat. Prowadziłem kilka pokazów jej filmu o powstaniu styczniowym, między innymi na Litwie i w Czechach. Historia roku 1863 jest fascynująca również jako element pamięci Polaków, Litwinów, Białorusinów i Ukraińców.
– Przypomnijmy postać Sebastiana Zielonki...
M.J. – Sebastian był niezwykle oddany Polakom na Wschodzie. Nie tylko na Wileńszczyźnie czy na Bukowinie, ale też w Kazachstanie i Uzbekistanie. Wspólnie realizowaliśmy projekt dotyczący repatriacji i pomagaliśmy ludziom wypełniać dokumenty repatriacyjne potrzebne do powrotu do Polski. Przez lata robiliśmy też filmy dokumentalne. Ostatnim był „1863. Za wolność waszą i naszą” o powstaniu styczniowym z perspektywy Litwy i Łotwy. Sebastian zmarł półtora roku temu i wspólnie z jego przyjaciółmi staramy się kontynuować drogę, którą razem zaczęliśmy.
Krucyfiks wpisany w ludzkie losy
– Skąd wziął się temat Krucyfiksu Baryczkowskiego?
P.D. – Ta historia od dawna była w mojej głowie. Najpierw napisałem o krucyfiksie kilka tekstów, a później pomyślałem, że warto opowiedzieć to filmowo. Ostatecznie powstał jednak film nie tylko historyczny. Skupiamy się przede wszystkim na powstaniu, ale dzięki spojrzeniu Magdy film dostał też wymiar współczesny i – mam nadzieję – uniwersalny. To opowieść o pamięci, miejscach, ludziach i o tym, co może nas łączyć.
M.J. – Wielokrotnie słyszeliśmy: po co robicie kolejny film o tym krzyżu? Odpowiadałam: bo nasz będzie inny. Chciałam spojrzeć na krucyfiks przez ludzi sztuki, którzy zetknęli się z nim na przestrzeni lat. Zaprosiliśmy Ignacego Czwartosa, znakomitego malarza; Łukasza Krupskiego, rzeźbiarza młodego pokolenia, autora Drogi Krzyżowej w katedrze; Annę Komorowską-Sławiec, konserwatorkę sztuki, która opowiada również historię swojego ojca, Stanisława Komorowskiego, konserwatora krucyfiksu po wojnie; oraz bp. Michała Janochę, historyka sztuki. Każda z tych osób daje zupełnie inną perspektywę.
– Co podczas pracy nad filmem najbardziej Was poruszyło?
P.D. – Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo ten krucyfiks jest wpisany w pojedyncze ludzkie losy. Najlepszym przykładem jest Stanisław Komorowski. W kwietniu 1943 roku brał ślub w katedrze i razem z żoną modlił się przed Chrystusem Baryczkowskim. Później walczył w powstaniu warszawskim, a po wojnie prowadził konserwację zniszczonego krucyfiksu. Ta historia przeszła potem na jego rodzinę. Jego córka Anna również jest z krucyfiksem związana. Dla artystów występujących w filmie ten Chrystus także jest bardzo ważny. Łukasz Krupski mówi, że wykonana przez niego Droga Krzyżowa w katedrze, której częścią jest Krucyfiks Baryczkowski, była jego opus magnum.
M.J. – Dla mnie również niezwykle mocna jest historia Komorowskich. Podczas powstania zostali rozdzieleni, przez około dwadzieścia dni nie wiedzieli, co się z nimi dzieje, aż wreszcie się odnaleźli. A krucyfiks cały czas gdzieś w tej rodzinnej historii powraca: najpierw podczas ślubu, później przy jego konserwacji. Takie połączenia bardzo na mnie działają.
Chrystus wraca na swoje miejsce
– Mnie najbardziej poruszył „powstańczy” los krzyża.
P.D. – Krucyfiks przybył do Warszawy w 1525 roku i przez ponad cztery stulecia pozostawał w katedrze. Przetrwał najazdy, zabory i kolejne zagrożenia. Modlili się przed nim Warszawiacy, powstańcy, także Romuald Traugutt. Był punktem odniesienia dla miasta. 16 sierpnia 1944 roku, kiedy płonęła katedra i Niemcy próbowali zdobyć Starówkę, ks. Wacław Karłowicz razem z dwiema sanitariuszkami – Barbarą Gancarczyk ps. „Pająk” i Teresą Potulicką-Łatyńską ps. „Michalska” – uratowali figurę. Wynoszą ją z katedry, przenieśli piwnicami przez Starówkę na Rynek Nowego Miasta, do kaplicy przy ulicy Starej. Kaplica została zniszczona w nalocie, ale Chrystus ocalał. Potem trafił do podziemi Kościoła św. Jacka, w którym działa szpital powstańczy.
I tu dzieje się coś niezwykłego: najpierw ten Chrystus idzie ulicami miasta razem z powstańcami, a potem leży między nimi w szpitalu. Na początku września Niemcy niszczą szpital i mordują rannych. Wielu z nich do dziś spoczywa pod posadzką kościoła. Krucyfiks zostaje przysypany gruzem i znów ocalał. Ocalały też znajdujące się tam relikwie św. Andrzeja Boboli. W 1945 roku krucyfiks wydobyto i przeniesiono do kościoła seminaryjnego. W Niedzielę Palmową 1948 roku uroczyście wrócił do katedry. Zachowały się niesamowite zdjęcia tej procesji: morze ruin, a pomiędzy nimi odświętnie ubrani Warszawiacy. Chrystus wraca na swoje miejsce i razem z nim jakby podnosi się Warszawa.
On będzie Miasto
– Jakimi zasobami dysponowaliście przy produkcji tego filmu?
M.J. – Pomysł rozwijaliśmy w Szkole Historycznego Dokumentu Filmowego, którą oboje z Piotrem kończyliśmy. Wiedzieliśmy jednak, że filmu nie da się zrobić bez pieniędzy. Dzielnica Śródmieście m.st. Warszawy przyznała mi stypendium artystyczne. Początkowo film miał mieć około dwunastu minut. Szybko okazało się, że to niemożliwe. Ostatecznie trwa 37 minut. Na planie pracowaliśmy bardzo małą ekipą. Kiedy jechaliśmy do Ignacego Czwartosa, byliśmy we troje: Piotr jako scenarzysta, operator Marceli Zielnik i ja. Później oczywiście dochodzi postprodukcja: montaż Piotra Jezierskiego, udźwiękowienie Oli Łoś-Pawlikowskiej, lektorzy, muzyka Michała Furmana napisana specjalnie do filmu. Obraz, który stał się podstawą plakatu, stworzyły Ewa i Anna Krzpiet. Z trzyosobowej ekipy zrobiło się więc ostatecznie około dziesięciu osób.
P.D. – Dla mnie to był pierwszy film, przy którym uczestniczyłem w całym procesie od początku do końca. To trudna praca, także finansowo. I niestety filmy opowiadające o polskiej historii nie należą dziś do tematów, na które łatwo zdobywa się środki. A przecież takie produkcje mogą budować polską markę i opowiadać naszą historię również za granicą.
– Skąd pomysł na tytuł „On będzie Miasto”?
M.J. – Podczas rozmowy Łukasz Krupski przypomniał „Raport z oblężonego Miasta” Zbigniewa Herberta i cytat:
„i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden/ on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania/ on będzie Miasto”.
Wróciłam do wiersza i pomyślałam: nie ma innej możliwości, to musi być tytuł. On opowiada dokładnie o tym, czym stał się dla nas ten film – o Warszawie i jej pamięci.
P.D.: – Wcześniej roboczy tytuł scenariusza brzmiał: „18 dni na wojnie”, bo mniej więcej tyle czasu Chrystus Baryczkowski wędrował po powstańczej Warszawie. Ale film w czasie pracy nad nim bardzo się zmienił. Przestał być tylko opowieścią o krucyfiksie, stał się opowieścią o mieście i ludziach. „On będzie Miasto” trafia więc dokładnie w sedno.
– Gdzie będzie można zobaczyć ten film?
M.J. – Pokazy odbędą się 5 września o godz. 13 podczas WAMA Film Festival w Multikinie w Olsztynie, 7 września o godz. 19 w Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie i 25 września podczas Przystanku Niepodległość w Lewinie Kłodzkim. Planowany jest też pokaz 3 października w kinie w Sulejówku.
– Powiedzcie, proszę, jakie są Wasze dalsze plany?
M.J. – Pomysłów mam mnóstwo, gorzej z finansowaniem. Od kilku lat wracam do postaci ks. Władysława Bukowińskiego i Kazachstanu. Mam tam znajomych księży i otwarte ścieżki do archiwów, więc bardzo chciałabym w końcu ten film zrobić. Chciałabym też zająć się szerzej tematami związanymi z Białorusią.
P.D. – Ja również zgłębiam temat księdza Bukowińskiego, ale od kilku miesięcy myślę też o filmie dotyczącym ludobójstwa na Wołyniu. Najpierw trzeba dobrze przygotować scenariusz i źródła. To temat, o którym dużo mówi się właściwie tylko w okolicach 11 lipca, a przecież kwestia pamięci i ekshumacji pozostaje nierozwiązana. W obecnym tempie godne pochowanie wszystkich ofiar zajęłoby dziesięciolecia.
Bio:
Piotr Dmitrowicz – historyk, dziennikarz i twórca filmów dokumentalnych. Współtworzył kanał tematyczny polskieradio.pl/Historia. Współpracował z Telewizją Republika, Radiem Wnet oraz Polskim Radiem. Jego teksty ukazywały się m.in. w: „Do Rzeczy”, „Historii Do Rzeczy”, dwumiesięczniku „Bitwy Tytanów”, „W Sieci Historii”, „Kurierze Wnet”, „Gazecie Polskiej Codziennie”, „Gazecie Polskiej”, „Nowym Państwie”, a także na portalach: niezalezna.pl, telewizjarepublika.pl i wnet.fm. Był gospodarzem cyklicznej audycji „Klub Trójki” na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. Od kilku lat prowadzi wykłady dla młodzieży w ramach obchodów Światowego Dnia Sybiraka w Domu Kultury w Sulejówku. Prowadził również zajęcia edukacyjne w szkołach polskich na Litwie i w Czechach. Współtworzył Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. Obecnie jest dyrektorem tej placówki.
Magdalena Juszczyk – fotografka, reżyserka filmów dokumentalnych, radca prawny i rzecznik patentowy. W pracy artystycznej skupia się na kondycji człowieka i wpływie historii na losy jednostek. Jej filmy dokumentalne gościły na festiwalach od Los Angeles po Katmandu. Stypendystka MKiDN, studiowała dziennikarstwo w Laboratorium Reportażu UW, a także kształciła się na międzynarodowych warsztatach filmowych (Kinographe). Od lat wspiera procesy repatriacji na Wschodzie i prowadzi działalność dydaktyczną. Prywatnie pasjonatka żeglarstwa i historii.
Komentarze
Swój własny krzyż. Recenzja filmu "Posłani"

Film "Gierek" po latach

Reżyser: AI nie daje pełnej kontroli nad procesem twórczym

Nie żyje legenda muzyki filmowej








