Szukaj
Konto

Uczniowie bezkarni, nauczyciele bezbronni – światowy hit Netflixa

Uczniowie bezkarni, nauczyciele bezbronni – światowy hit Netflixa
Źródło: Screenshot z trailera | Autor: Dam ci lekcję | Licencja: Materiały promo | Azjatka
Ten serial stał się wydarzeniem niemal od razu po premierze w czerwcu tego roku. Do pierwszych protestów doszło jeszcze przed premierą, po której rozpoczęła się dyskusja na temat systemu edukacji i relacji uczeń – rodzic – nauczyciel w Korei Południowej. Jednak popularność „Dam ci lekcję” poza krajem produkcji i jego znakomite wyniki na całym świecie pokazują, że problem jest dużo szerszy. Warto o nim wspomnieć, gdy wchodzimy w kolejny rok szkolny.
Co musisz wiedzieć:
  • „Dam ci lekcję” stał się światowym hitem.
  • Serial odwraca perspektywę znaną z wcześniejszych koreańskich produkcji.
  • Ogromna popularność serialu pokazuje społeczną potrzebę skuteczniejszej ochrony nauczycieli.

Ten serial stał się wydarzeniem niemal od razu po premierze w czerwcu tego roku. Do pierwszych protestów doszło jeszcze przed premierą, po której rozpoczęła się dyskusja na temat systemu edukacji i relacji uczeń – rodzic – nauczyciel w Korei Południowej. Jednak popularność „Dam ci lekcję” poza krajem produkcji i jego znakomite wyniki na całym świecie pokazują, że problem jest dużo szerszy. Warto o nim wspomnieć, gdy wchodzimy w kolejny rok szkolny.

Według dostępnych badań olbrzymi procent koreańskiego społeczeństwa spotyka się w swoim życiu z różnymi formami przemocy. Sprzyja temu dość surowa i obowiązkowa służba wojskowa, wciąż silnie hierarchiczna struktura społeczna, a w przypadku kobiet – również mocno osadzony w tradycji konfucjańskiej tradycyjny patriarchalizm. Znajduje to bardzo mocne odbicie w filmach i serialach, a jednym z częściej wykorzystywanych przez twórców tematów jest przemoc rówieśnicza w szkołach.

 

Sposób na sprawiedliwość

W samej tylko ofercie Netfliksa ten temat w mniej lub bardziej dramatycznej formie pojawia się w takich serialach jak: dotyczące szkoły „Chwała”, „Hierarchia”, „Słaby bohater” czy pokazujące nadużycia w armii „D.P.”. Dorzućmy do tego poruszającego „Króla świń”, który jest dostępny w ofercie CDA. „Dam ci lekcję” wpisuje się w ten nurt, równocześnie jednak pozostaje odrębnym zjawiskiem. We wspomnianych opowieściach problem albo rozwiązywany jest legalnie, albo nierozwiązany prowadzi do zemsty ofiar, względnie zmiany szkolnego układu sił za pomocą jakiegoś sprytnego planu i znalezienia sojuszników.

Tu mamy do czynienia z rozwiązaniem systemowym, niewpisującym się jednak w system, który znamy. Państwo przyznaje sobie prawo do użycia przemocy – to jeszcze nic nowego. Tyle że jej obiektem, bez żadnej taryfy ulgowej, stają się zdemoralizowani nastolatkowie, i to obojga płci. A czasem też – w formie psychicznej – ich rodzice. Cała opowieść rozgrywa się w nieco (a może należy napisać „nieco tylko” – zdania są podzielone) przerysowanej wersji współczesnej Korei Południowej, w której szkolna przemoc, nękanie nauczycieli przez rodziców, fałszywe skargi, cyberprzemoc i bezkarność uczniów wymknęły się spod kontroli. W odpowiedzi minister edukacji powołuje specjalne Biuro Ochrony Edukacji, którego inspektorzy – z Na Hwa-jinem na czele – trafiają do najbardziej problematycznych szkół i rozwiązują sprawy, z którymi nie radzą sobie zwykłe procedury.

Każdy odcinek koncentruje się zwykle na innym przypadku, widzimy tu przykłady brutalnego bullyingu, cyberprzemocy, nękania nauczycieli przez rodziców i zasypywania ich fałszywymi skargami (w tym fałszywymi oskarżeniami o molestowanie ze strony dziewcząt), korupcji, używek oraz konfliktów wynikających z nierówności społecznych, a sami bohaterowie działają znacznie bardziej zdecydowanie, niż pozwalałaby na to rzeczywistość – sięgają również po przemoc, zastraszanie i publiczne upokorzenie sprawców. Serial nie jest więc realistycznym dramatem pedagogicznym, lecz przede wszystkim fantazją o natychmiastowym wymierzaniu sprawiedliwości: ofiary zostają obronione, winni spektakularnie ukarani, a widz otrzymuje satysfakcję z rozwiązania problemów, które w prawdziwym życiu często pozostają bez odpowiedzi.

 

Odwrócenie ról

Zanim przejdziemy do opisu społecznej percepcji tej opowieści, cofnijmy się o prawie 30 lat. Mamy rok 1998, Korea od niecałej dekady ulega – dość opornie zresztą – demokratyzacji, a cenzorskie ograniczenia dotyczące kina zostają właśnie bardzo mocno poluzowane. W tej nowej rzeczywistości na ekrany kin trafia szkolny horror „Schody życzeń” (Whispering Corridors) Park Ki-hyunga inaugurujący całą serię opowieści o smutnych duchach dziewcząt przemierzających licealne korytarze.

Film wpisuje się w trwającą od niedawna dyskusję o nadużywaniu pozycji autorytetu przez często sięgających po surowe, także cielesne, kary nauczycieli. Pokazano w nim szkołę jako instytucję na swój sposób totalną i był to celowy zabieg – klimatyczna, azjatycka opowieść o duchach od początku miała być głosem w tej narodowej dyskusji i rzeczywiście się nim stała. Film obejrzało wówczas ok. dwóch milionów widzów, w tym kilkaset tysięcy uczniów, którzy po raz pierwszy poczuli, że świat na ekranie został pokazany z ich punktu widzenia. Dorośli widzowie, również krytycy, w tym szkolnym mikrosystemie widzieć chcą też symbol całej odchodzącej autokratycznej Korei.

Co ciekawe, również dziś zdarza się publicystom przywoływać film Park Ki-hyunga, jednak czynią to raczej po to, by zadumać się nad tym, jak bardzo zmienił się świat. Od kilku lat coraz głośniej zaczyna się mówić o tym, że wahadło zostało przesunięte w drugą stronę, a szkoła pozbawiła się autorytetu w relacjach z uczniami i rodzicami.

 

Więcej niż liczby

W 2024 r. regionalne komisje ochrony praw nauczycieli rozpatrywały 4234 sprawy – 3925 uznano za rzeczywiste naruszenia praw pedagogów. W badaniu 7180 nauczycieli przeprowadzonym wiosną 2026 r. 49,6 proc. deklarowało naruszenie swoich praw przez uczniów, a 47,7 proc. przez rodziców w ciągu poprzedniego roku. Liczba oficjalnych przypadków naruszeń przez rodziców wzrosła ze 116 w 2020 r. do 461 w 2024 r.

Najważniejszym wydarzeniem powodującym kontrowersje wokół kierunku zmian była śmierć 23-letniej nauczycielki Szkoły Podstawowej Seoi w Seulu w lipcu 2023 r. Po informacjach o presji i skargach ze strony rodziców wybuchły masowe protesty pedagogów – demonstracje liczyły dziesiątki tysięcy osób. We wrześniu 2023 r. parlament przyjął pakiet ustaw wzmacniających ochronę nauczycieli, m.in. ograniczających automatyczne konsekwencje składania przeciwko nim oskarżeń o przemoc wobec dzieci.

Problem jednak nie zniknął. W lipcu 2026 r., trzy lata po tragedii, koreańskie związki nauczycielskie nadal twierdziły, że system nie daje realnej ochrony; w jednym z badań tylko 12 proc. nauczycieli oceniało istniejący system ochrony jako skuteczny, a 72 proc. deklarowało, że po naruszeniu ich praw często po prostu znoszą sytuację z obawy przed odwetowymi skargami. Po premierze serialu większość wypowiadających się na jego temat pedagogów stwierdzała, że nie potrzebuje prawa do bicia dzieci, oczekuje jednak rozwiązania prawdziwych problemów pokazanych na ekranie w fikcyjnej opowieści.

 

Potrzeba społeczna

Serial budzi oczywiście sprzeciw wielu środowisk. W pewnym sensie można porównać go do głośnego niedawno filmu „Citizen Vigilante”: tu również wzięto prawdziwą emocję i realne problemy, podsuwając rozwiązanie, które dla wielu wydaje się zbyt daleko idące. Pewien społeczno-polityczny background jest zresztą pokrewny.

Pomysł na serial zaczerpnięto z internetowego komiksu tak niepoprawnego politycznie, że został on w kilku krajach zakazany z powodu rasizmu (twórcy „Dam ci lekcję” nie sięgnęli po najbardziej kontrowersyjne wątki wykorzystania odwróconego rasizmu przez terroryzujących swoje klasy obcokrajowców, w tym czarnoskórych) i już w trakcie produkcji co bardziej liberalne środowiska żądały wstrzymania produkcji. Co więcej, sam reżyser Hong Jong-chan już wcześniej stworzył serial „Juvenile Justice”, w którym również nie wykazywał się przyjętą w dzisiejszym świecie dawką empatii dla młodocianych przestępców, czyniąc bohaterką bezkompromisową sędzię i stawiając raczej na karę niż resocjalizację. To oczywiście budziło protesty podobne do tych, które dziś rozbrzmiewają wokół „Dam ci lekcję”.

Tyle że protesty to jedno, a oglądalność, a co za tym idzie – również zyski, to drugie. Sukces okazał się gigantyczny. Po pierwszych trzech dniach serial miał 6,4 mln wyświetleń, był numerem 1 w Korei i został najpopularniejszym nieanglojęzycznym serialem Netfliksa na świecie. W drugim tygodniu osiągnął aż 21,1 mln wyświetleń tygodniowo, znalazł się w TOP 10 w 91 krajach i był numerem 1 w 46 z nich, m.in. w Korei, Japonii i Singapurze. Przez cztery kolejne tygodnie pozostawał globalnym numerem 1 w kategorii seriali nieanglojęzycznych. Po niecałym miesiącu „Dam ci lekcję” miał już 48,2 mln wyświetleń, po kwartale 63,4 mln wyświetleń i 677,5 mln obejrzanych godzin, co daje serialowi 10. miejsce w historii Netfliksa wśród wszystkich produkcji nieanglojęzycznych. W Polsce także był dużym hitem. W tygodniu 8–14 czerwca zajmował 4. miejsce w TOP 10 seriali Netfliksa, a na Filmwebie uzyskał ocenę ok. 8,0 na 10 przy ponad 2,7 tys. ocen, co jak na świeżą koreańską produkcję jest bardzo mocnym wynikiem. Coś jest więc na rzeczy.

W sierpniu „Super Express” opublikował na YouTubie rozmowę Joanny Miziołek i Grzegorza Jankowskiego z chodzącym własnymi ścieżkami posłem i nauczycielem Marcinem Józefaciukiem. Polityk tak naprawdę wyborcom dał się poznać dopiero wówczas, gdy przestał być ograniczany gorsetem przynależności do klubu parlamentarnego KO. W rozmowie Józefaciuk zwraca uwagę na roszczeniowe postawy rodziców, częste branie ich strony bez namysłu przez instytucje i zachwianie równowagi na korzyść uczniów. Postuluje powołanie rzecznika praw nauczycieli, co wpisuje się w polityczne dyskusje i pomysły, które we własnym kraju wywołał koreański serial. Tylko czy mamy na to w tej chwili klimat polityczny?

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 31.08.2026 15:05
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 34/2026, oprac. Ludwik Pęzioł