Swój własny krzyż. Recenzja filmu "Posłani"

- Film „Posłani” opowiada historię Michała Ulewińskiego, który pięć lat temu przeszedł przez Polskę z własnoręcznie wykonanym krzyżem.
- Reżyser Dariusz Walusiak wykorzystuje tę pielgrzymkę jako punkt wyjścia do pokazania współczesnych katolickich ruchów świeckich w Polsce.
- Obraz przedstawia drogę od uzależnień i duchowego zagubienia do głębokiej przemiany religijnej.
– Wszystko w tej trasie było od Pana Boga. Tam nic nie było ode mnie. Każdy wymiar krzyża, czyli 3 metry na 153 centymetry, zrobiony z kantówki 7 na 10 centymetrów, wszystko ma po prostu swoją symbolikę. Ja chciałem też tymi wymiarami przeprosić Boga za to, że siedem grzechów głównych panuje na całym świecie, że ludzie nie żyją według dziesięciu przykazań. Też ta belka pionowa... Pan Bóg jest jeden w trzech osobach, dlatego krzyż miał 3 metry. 153 centymetry, czyli tyle, ile „Zdrowaś Maryjo” w objawionym różańcu
– opowiadał Michał Ulewiński Grzegorzowi Kasjaniukowi.
– Matka Boża szła do Świętej Elżbiety 153 kilometry. Ostatni połów ryb apostołów z Jezusem to były 153 ryby. Tak jak sama nazwa miejscowości. Różaniec, Giewont, krzyż na Giewoncie, Gniezno, Sokółka. Tu też Pan Bóg po prostu mi pokazał pewne rzeczy przez same te miejscowości, że mamy wrócić do korzeni, do naszego chrztu. Mamy żyć chrztem świętym
– mówi.
Inspiracją dla Ulewińskiego była lektura „Dzienniczka” s. Faustyny, podczas której poczuł impuls, by wyruszyć w taką właśnie drogę.
„Punktem kulminacyjnym pielgrzymowania było zdobycie Giewontu. 20 lipca pielgrzym z krzyżem na plecach stanął z krzyżem na Giewoncie, gdzie odmówił modlitwę w intencji Polski zakończoną słowami «W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam, Chryste!»”
– pisał, relacjonując pielgrzymkę, portal katolik.pl. Osią filmu Walusiaka jest rekonstrukcja tamtej drogi, od budowy krzyża, przez odwiedzanie kolejnych miejsc, aż do ponownej wspinaczki na Giewont. Reżyser przyznaje, że wybierając poszczególne lokacje, kierował się ich atrakcyjnością wizualną. Było warto, a przy tym to pokazanie piękna naszego kraju znakomicie współgra zarówno z ukazaniem piękna naszej wciąż żywej duchowości, jak i z patriotyczno-religijnymi motywacjami pielgrzymującego bohatera tej opowieści.
Boska interwencja
W kinie religijnym modne wydaje się być ostatnio ukazywanie działania siły wyższej w życiu zwykłych, nieraz w różny sposób skrzywdzonych, złamanych lub żyjących gdzieś obok swych społeczności ludzi lub przeciwnie – osób całkowicie zwyczajnych, których niespodziewanie dotykają najpierw wielkie, niespodziewane nieszczęście, a potem jeszcze większy i wymodlony cud. W przypadku Michala Ulewińskiego boska interwencja i rozpaczliwa próba powstrzymania jej przez diabła miała wręcz namacalny przebieg, mogący kojarzyć się z kinem grozy, tyle że odczuwanym przez człowieka z krwi i kości, mającego wiele problemów, a nie aktora na ekranie. Fizycznej obecności zła i indywidualnych objawień doświadczyli też inni bohaterowie filmu. Dariusz Walusiak, wychodząc od opowieści o Ulewińskim, pokazuje nam miejsca, które nazwać możemy centrami i źródłami żywej wiary katolickiej w Polsce. Jednak i te historie, podobnie zresztą jak droga samego Ulewińskiego, często zaczynają się od cudów, od nawrócenia, uzdrowienia, wysłuchania.
„Historia Michała miała być punktem wyjścia do opowieści o Kościele w Polsce. Chodziło o to, by pokazać różne przejawy działań katolików świeckich, którzy z miłości do Boga robią rzeczy niezwykłe. Razem z żoną Beatą jesteśmy także aktywni w tym środowisku. Uczestniczymy w wielu inicjatywach takich jak Męski Różaniec, Kobiecy Różaniec, Msze «Powróć córko, wróć synu», gdzie wierni modlą się w intencji tych, którzy odeszli od Kościoła. Byliśmy wśród organizatorów krakowskiego Białego Marszu Papieskiego w 2023 r., no i przede wszystkim od 13 lat przygotowujemy Krakowskie Zaduszki za Żołnierzy Wyklętych – Niezłomnych. To też zbliżyło nas do ludzi, którzy w innych miastach zajmują się podobną działalnością”
– opowiada reżyser w materiałach promujących film. W „Posłanych” możemy więc przyjrzeć się uczestnikom Męskiego Różańca, a także środowisku Wojowników Maryi przedstawionemu poprzez historię jednego z członków tej wspólnoty. Film przybliża również działalność Anety Ciężarek, zaangażowanej w organizację peregrynacji obrazu Matki Bożej Łaskawej po Polsce, również w jednostkach wojskowych. Tu warto dodać, że sam Ulewiński stał się później kustoszem peregrynacji figury Matki Bożej Różańcowej Fatimskiej. Twórcy towarzyszą uczestnikom Nocnej Pielgrzymki Pokutnej z Miedniewic do Niepokalanowa oraz osobom kontynuującym dzieło bł. ks. Jerzego Popiełuszki. W relacjach bohaterów odnajdujemy wspomniane już świadectwa nawróceń, opowieści o zmaganiach z życiowymi trudnościami, nałogami, rozwiązłością i innymi słabościami, a także historie wydarzeń, które oni sami lub ich bliscy uznają za autentyczne cuda. Film pokazuje również, jak inicjatywy przyjmowane początkowo z dystansem lub obojętnością nawet przez kapłanów, z czasem przeradzały się w ruchy o ogromnym zasięgu, wykraczającym daleko poza granice Polski. Tak przedstawiony zostaje choćby fenomen Męskiego Różańca, którego uczestnicy dostrzegają w nim zapowiadaną przez św. Faustynę „iskrę” mającą wyjść z Polski i przemienić świat.
Ku Bogu i z Bogiem
Samotna pielgrzymka Ulewińskiego była sporym wydarzeniem i przyniosła swoje owoce w życiu nie tylko jego samego, ale i ludzi, których napotkał. Jeśli ktoś chciałby poznać bliżej historię jego duchowej przemiany, może zapoznać się na przykład z dostępnym na YouTubie świadectwem wygłoszonym w lipcu 2021 roku w sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej. Ulewiński opowiadał wówczas o całej drodze od wieloletniego uzależnienia i życia z dala od Boga do głębokiego nawrócenia i działalności ewangelizacyjnej. Dowiadujemy się, że jako dziecko zaczął palić papierosy, później w jego życiu pojawiły się alkohol, narkotyki, pornografia i hazard. Przez ponad dwadzieścia lat pozostawał daleko od Kościoła, aż w 2013 roku przeżył doświadczenie Bożej obecności, które zapoczątkowało jego duchowe poszukiwania.
Przełomem okazało się przypadkowe natrafienie w internecie na nagranie ks. Dominika Chmielewskiego „Kim jest Ojciec Niebieski”, którego przez półtora roku bezskutecznie próbował odnaleźć. W końcu spotkał kapłana podczas rekolekcji i, jak sam twierdzi, doznał natychmiastowego uwolnienia od uzależnień. Po nawróceniu rozpoczął intensywne życie religijne, szczególną rolę przypisując Maryi. Pod wpływem lektur i modlitwy różańcowej przyjął szkaplerz karmelitański, a swoje duchowe doświadczenia interpretował jako prowadzenie Matki Bożej. Z czasem zaczął organizować publiczne inicjatywy modlitewne, m.in. ogólnopolską akcję różańcową obejmującą wszystkie stolice województw. Kolejnym etapem tej drogi była właśnie pielgrzymka po Polsce.
Dodajmy, że Ulewiński w innych rozmowach, np. wywiadzie z Kasjanowiczem, wielokrotnie podkreśla, że początkowo nie rozumiał maryjności, a nawet reagował na nią niechęcią. Z czasem jednak uznał ją za klucz do swojej duchowości. Opowiada o różańcu, szkaplerzu karmelitańskim, zawierzeniu według św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort (bardzo ważnego także dla maryjnej duchowości Jana Pawła II, o czym mogliśmy dowiedzieć się z opisywanego niedawno na naszych łamach filmu „Maryja. Matka Papieża”) oraz doświadczeniach mistycznych, które interpretuje jako obecność Matki Bożej w swoim życiu.
Cud wymodlony
„Posłani” to więc film o wierze, cudach, drodze, wreszcie film o krzyżu, rozumianym dosłownie i w przenośni. Jak komentuje ks. Mateusz Szerszeń, red. naczelny pisma „Któż jak Bóg”:
„To opowieść o krzyżu, który nie jest tylko symbolem zawieszonym na ścianie, ale doświadczeniem wpisanym w życie każdego człowieka. Niezależnie od epoki, kultury czy historii ludzi łączy jedno – cierpienie. Każdy niesie jakiś ciężar. Każdy nosi swój krzyż. I właśnie ten motyw staje się sercem całego filmu”.
Na koniec oddajmy jeszcze raz głos Ulewińskiemu.
„Dwa miesiące drogi z piętnastometrowym krzyżem. 1680 i pół kilometra bez gotówki, bez karty kredytowej, w stuprocentowym zaufaniu, że Pan Jezus wszystkim się zajmie. Czułem się niesamowicie wolny i jedyne, co było dla mnie ważne w tym momencie, to Pan Bóg. Ja po prostu zacząłem za nim tęsknić. Tęsknota za Panem Bogiem i świadomość, że na tym świecie te wszystkie rzeczy materialne nie mają żadnej wartości, a największą wartością jest Pan Jezus ukryty w przenajświętszym sakramencie, to jest coś niesamowitego, czego nie da oddać się ludzkimi słowami. Te dwa miesiące drogi wierzę, że były wielkim błogosławieństwem i ono wyda owoce, ale tylko Bóg wie kiedy”
– to słowa, którymi młody pielgrzym podsumowuje swoją drogę i jej filmową rekonstrukcję. Jednak nawet z samego filmu możemy dowiedzieć się, że pierwsze owoce już się pojawiły. Znaki, cuda, objawienia towarzyszą nam przecież cały czas, choć nie zawsze potrafimy je odczytać i przyjąć.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu
25 000 zł i szansa na film fabularny o Radomskim Czerwcu ’76
„Pojedynek” - mocny dramat o próbie złamania człowieka (recenzja)

„Claret” – poruszający film o wierze w czasach prześladowań. Recenzja

Powstaje film o "Ince". Rozmowa z dyrektorem gdańskiego IPN - dr Markiem Szymaniakiem








