Szukaj
Konto

Jest sposób, by politycy nie niszczyli spółek Skarbu Państwa

Jest sposób, by politycy nie niszczyli spółek Skarbu Państwa
Źródło: tysolpl | Autor: Proj. L. P. | Licencja: tysol.pl | Karuzela, postaci
Przez polską debatę publiczną przetoczył się ostatnio spór o potencjalną likwidację Polskiej Grupy Zbrojeniowej. To część szerszego problemu, który znamy od dekad: choć spółki Skarbu Państwa (SSP) działają w strategicznych sektorach gospodarki, to nasi politycy zarządzają nimi skrajnie źle, co prowadzi do mizernych rezultatów samych spółek. Problem jest faktyczny i bardzo poważny. Jednak propozycja likwidacji to wylanie dziecka z kąpielą. Spółki Skarbu Państwa to często jedyne narzędzia do realizacji narodowych priorytetów w kluczowych obszarach gospodarki. Albo nauczymy się tych narzędzi dobrze używać, albo będziemy bezradni. Dla naszej państwowości jest to sprawa tak fundamentalna, że SSP powinny znaleźć swoje trwałe zakorzenienie w konstytucji RP.
Co musisz wiedzieć:
  • Likwidacja spółek Skarbu Państwa grozi utratą podmiotowości państwa.
  • Problemem nie są same spółki, lecz sposób ich zarządzania przez polityków.
  • Rozwiązaniem powinno być konstytucyjne uregulowanie zasad zarządzania Spółkami.

Konstytucja albo śmierć dla spółek Skarbu Państwa

Mechanizm jest znany i funkcjonuje w III RP z upiorną powtarzalnością: telekomunikacja jest sektorem strategicznym, ale politycy zarządzają nią źle, wyrasta prywatna i zagraniczna konkurencja, kończymy z dominującym udziałem zagranicy w tym sektorze. Media są sektorem strategicznym, ale politycy zarządzają nim źle, kończymy z dominującym udziałem zagranicy na rynku mediów, zwłaszcza w nowych mediach internetowych i platformach streamingowych. Poczta jest sektorem strategicznym, ale nasi nieudolni politycy doprowadzają ją do stanu upadłościowego, nowy i intratny rynek paczek i paczkomatów oddając zagranicznej i prywatnej konkurencji (tu akurat jest jeszcze trochę podmiotów polskich). 

Teraz na naszych oczach proces ten odbywa się w sektorze energii: państwowe molochy – PGE, TAURON, Enea – mają odprowadzić na cmentarz historii elektrownie węglowe i same się na tym cmentarzu zadomowić, roztrwaniając swoje udziały w rynku, aby oddać go podmiotom zagranicznym i garści polskich podmiotów prywatnych (które później po kolei wykupione zostaną przez zagranicę).

 

Utrata podmiotowości

Tak: politycy bardzo źle zarządzają naszym majątkiem. Nie: rozwiązaniem nie jest ani „prywatyzacja” – taka, jaką znamy z pierwszych 15 lat III RP, ani też likwidacja SSP. Dlaczego? Jeśli chodzi o prywatyzację, to dlatego, że nie ma w Polsce prywatnego kapitału zdolnego do zakupu tych spółek, więc prywatyzacja oznacza wyprzedaż do zagranicznych właścicieli. Jeśli chodzi o likwidację, to dlatego, że SSP to nasz, polski, kapitał, w kluczowych sektorach gospodarki. Kapitał ma narodowość, a my w strategicznych sektorach potrzebujemy kapitału narodowości polskiej.

Jakim bylibyśmy (będziemy?) krajem i narodem, gdybyśmy utracili polską własność w: transporcie kolejowym, energetyce, poczcie, górnictwie, lotnictwie, sektorze zbrojeniowym i paliwowym? Bylibyśmy narodem suwerennym, podmiotowym na mapie świata? Sprzedaż zagranicznemu kapitałowi, likwidacja czy powolna agonia na modłę Poczty Polskiej – wszystkie te trzy scenariusze prowadzą do jednego rezultatu: utraty podmiotowości.

 

Kumoterstwo, nepotyzm, niekompetencja

Oczywiście, spółki Skarbu Państwa nie powinny być preferowane kosztem prywatnych firm należących do polskich właścicieli. Jednak po dwóch wiekach zaborów i komuny (z przerwami) jesteśmy narodem wciąż ubogim w kapitał. Majątki prywatnych właścicieli buduje się przez pokolenia, u naszych sąsiadów, takich jak Niemcy czy Francja, proces ten nie został zasadniczo zaburzony ani przez okupację (Francja), ani nazizm w Niemczech. My nie mieliśmy takiego przywileju. Po PRL kluczowe składniki majątku narodowego wciąż pozostają w rękach Skarbu Państwa, a prywatne firmy w strategicznych obszarach rosną powoli – to normalne. Sprzyjając więc budowie i rozwojowi polskiego prywatnego kapitału, musimy jednocześnie dbać o ten publiczny, należący do nas wszystkich.

Sukcesem Polski byłoby nie to, żeby więdnące i rozkradane spółki Skarbu Państwa, zostały choć w części zastąpione przez polskie spółki prywatne, aby strategiczne sektory nie zostały w całości przejęte przez podmioty zagraniczne. Sukcesem Polski byłoby to, aby dobrze zarządzane spółki Skarbu Państwa budowały dobrobyt naszego kraju jeszcze przez kilka pokoleń, a wraz z wyrosłymi obok nich polskimi spółkami prywatnymi tworzyły wewnętrzną rynkową konkurencję, która sprawi, że tylko najlepsze zagraniczne podmioty będą potrafiły w ogóle u nas zaistnieć.

W zakresie zarządzania spółkami Skarbu Państwa to jedyne dobre dla nas rozwiązanie jest odwrotne do tego, które było ostatnio w Polsce przedmiotem polemiki. To nie spółki mają się zmienić pod wpływem polityków: zostać sprywatyzowane czy zlikwidowane. To politycy mają zmienić swój wpływ na spółki: muszą przestać dewastować nasze spółki swoimi skrajnie złymi standardami zarządzania.

Temat kumoterstwa, nepotyzmu i niekompetencji w zarządzaniu SSP to niekończąca się opowieść. Trudno byłoby nawet wybrać kilka najbardziej jaskrawych przykładów tych zjawisk, bo kandydatur jest tak wiele jak produktów na półce w hipermarkecie. Każdy kolejny rząd w kampanii obiecywał zmianę – a potem przystępował do kręcenia karuzelą politycznych nominatów, z których bardzo niewielu miało podstawowe kompetencje do zajmowanych stanowisk. Jeśli chodzi o Polską Grupę Zbrojeniową, to od momentu jej powstania, od ponad dekady, prezes Zarządu zmienia się tam średnio co roku, a większość z nich nigdy nie powinna była zajmować tego stanowiska.

 

Wielka strategia

Rozwiązanie kwadratury koła spółek Skarbu Państwa jest koniecznym elementem strategii rozwoju dla Polski. Bez SSP jako narzędzi realizacji takiej koncepcji w kluczowych obszarach – stałaby się ona tylko zbiorem haseł i poczciwych marzeń. Wszyscy czujemy, że jesteśmy w okresie przełomu – zarówno globalnie, jak i wewnętrznie, w Polsce. Rzeczywistość zmienia się bardzo szybko i stajemy przed nowymi, wielkimi wyzwaniami w dziedzinie bezpieczeństwa, ekonomii, technologii – czy tego chcemy, czy nie. Wiemy, że strategia: „wejdziemy do NATO, wejdziemy do UE, a potem już jakoś to będzie” – wyczerpała się i teraz potrzebujemy nowej, narodowej koncepcji z prawdziwego zdarzenia. Amerykanie nazywają to „wielką strategią” – to dokument, który definiuje kierunki działania całego państwa na najwyższym poziomie. Dobrze zarządzane spółki Skarbu Państwa, realizujące strategiczne cele – muszą być integralnym elementem naszej nowej, polskiej „wielkiej strategii”.

Nie znajdziemy rozwiązania idealnego. Również firmy prywatne nie są zarządzane idealnie – są podatne na błędy i problemy swoich prywatnych właścicieli. Jednak pomiędzy stanem idealnym a stanem skrajnie złym, z którym obecnie mamy w Polsce do czynienia, jest cały świat różnych możliwości. Nie musimy szukać tego, co nierealne. Wystarczy, że znajdziemy rozwiązanie wystarczająco dobre. Dobrym kierunkiem jest praca nad wpisaniem systemu zarządzania spółkami Skarbu Państwa do konstytucji. Konstytucje Polski i wielu innych państw nieprzypadkowo tworzą misterne systemy wyboru oddziałujących na siebie nawzajem organów władzy. Tworzenie skomplikowanych procedur i sieci współzależności ma sprzyjać temu, aby finalny rezultat w postaci jakości władzy i jej efektywności dla państwa był jak najlepszy. Skoro takie podejście działa, jeśli chodzi o zarządzanie całym państwem, to czemu nie miałoby zadziałać dobrze na zarządzanie dużo mniejszymi od państwa spółkami?

 

Skok w dal

Haczyk polega na tym, że do zmiany konstytucji potrzebny jest konsensus wielu środowisk politycznych. Dzięki temu zapisane w niej zasady są trwałe i stabilne. Zasady te regulują działanie kluczowych organów państwa, takich jak Trybunał Konstytucyjny czy Najwyższa Izba Kontroli. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że spółki Skarbu Państwa są specyficznym tworem postkomunistycznych państw Europy Środkowej. Nie są więc uregulowane w konstytucjach wielu innych narodów. Jednak mając na uwadze ich strategiczne znaczenie – powinny one znaleźć swoje miejsce w naszej konstytucji. Obecna ustawa zasadnicza RP dostrzega na przykład wagę mediów: radia i telewizji. To zapisy przestarzałe, nie uwzględniają one bowiem istnienia internetu.

Jednak sama idea stworzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji była przynajmniej jakąś próbą zapewnienia strategicznie ważnym spółkom odpowiedniego mechanizmu zarządzania. Ta kulawa próba powinna być punktem wyjścia i inspiracją do dalszych prac nad zarządzaniem naszym narodowym majątkiem. Podjęcie wysiłku, aby zbudować jakieś dobre mechanizmy, jest lepsze niż kapitulacja i oddanie spółek i całych grup kapitałowych na pastwę sitw organizowanych przez poszczególnych wiceministrów czy posłów, aby powoływali tam, kogo chcą. Albowiem skomplikowane procedury to nie tylko teatr, który ma przesłonić brzydką prawdę: to rzeczywistość, która ma realnie ograniczać najgorsze praktyki, a promować te dobre.

Nie wyobrażam sobie innego skutecznego sposobu uregulowania zarządzania spółkami Skarbu Państwa niż w konstytucji. Nie wyobrażam sobie też dobrej nowej konstytucji dla Polski bez uregulowania w niej statusu spółek Skarbu Państwa. Jest wiele mechanizmów, które wymuszają budowanie konsensusu wokół dobrych kandydatur, np. wybieranie osób mniej kontrowersyjnych, a bardziej kompetentnych. Politycy te mechanizmy dobrze znają. Stan, do którego w zakresie zarządzania spółkami Skarbu Państwa doszliśmy po 37 latach III RP, to chyba już dno, więc warto spróbować to zmienić. Od września zaczyna się rok wyborczy. Jedną z konkurencji, w których wystartują w tym sezonie wszystkie stronnictwa polityczne, będzie skok w dal w obszarze spółek Skarbu Państwa: pokazanie wiarygodnego rozwiązania, aby oddalić się jak najdalej od tego, co jest obecnie.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.08.2026 10:51
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 33/2026, oprac. Ludwik Pęzioł